Spis treści
- Kleszcze Hyalomma w Polsce. Skąd wzięły się egzotyczne pajęczaki?
- Agresywne kleszcze z Afryki. Hyalomma biegnie do człowieka
- Jak wygląda kleszcz Hyalomma? Gigantyczne pajęczaki wchodzą do domów
- Choroby przenoszone przez kleszcze Hyalomma. Czy grozi nam wirus z Afryki?
- Co zrobić ze znalezionym kleszczem Hyalomma? Naukowcy apelują
Kleszcze Hyalomma w Polsce. Skąd wzięły się egzotyczne pajęczaki?
Na terytorium naszego kraju coraz częściej notuje się obecność pajęczaków należących do rodzaju Hyalomma, które do tej pory zamieszkiwały głównie obszary azjatyckie i afrykańskie. Według informacji przekazanych przez profesor Annę Bajer z Uniwersytetu Warszawskiego, specjaliści nie mają jeszcze pewności, czy te niebezpieczne pasożyty zdążyły już założyć u nas stałe populacje, czy też są wyłącznie wędrowcami transportowanymi przez ptactwo podczas sezonowych migracji.
– Dorosłe osobniki mogą być świeżym importem z Afryki, ale jeśli znajdziemy młode formy, będzie to oznaczać, że zaczęły się u nas rozmnażać – wyjaśnia ekspertka.
Zasadniczą trudność w badaniach terenowych stanowi fakt, że wczesne stadia rozwojowe tych egzotycznych pajęczaków, czyli nimfy oraz larwy, charakteryzują się iście mikroskopijnymi rozmiarami, co potężnie komplikuje ich skuteczną detekcję w wysokich trawach.
– To trochę jak szukanie igły w stogu siana – dodaje prof. Bajer.
Agresywne kleszcze z Afryki. Hyalomma biegnie do człowieka
Tym, co najbardziej zdumiewa i jednocześnie przeraża środowisko naukowe, jest niezwykle drapieżna taktyka polowania afrykańskich intruzów. W odróżnieniu od dobrze znanych nam, rodzimych gatunków kleszczy, które tygodniami potrafią nieruchomo tkwić na końcach liści, Hyalomma stawia na aktywny i szalenie dynamiczny atak z poziomu gruntu.
– One nie czekają, tylko biegną w stronę człowieka lub zwierzęcia – mówi prof. Bajer.
Pajęczaki te są niezwykle wyczulone na najdrobniejsze wibracje podłoża i po zlokalizowaniu potencjalnej ofiary potrafią pokonać dystans kilku metrów w zadziwiająco krótkim, sprinterskim tempie.
– Widzieliśmy to w Afryce: po tupaniu w ziemię zaczynały nadbiegać z różnych stron – relacjonuje badaczka.
Jak wygląda kleszcz Hyalomma? Gigantyczne pajęczaki wchodzą do domów
Przedstawiciele tego południowego gatunku zdecydowanie górują swoimi gabarytami nad pasożytami naturalnie występującymi w naszej szerokości geograficznej. Głodne osobniki mierzą w okolicach jednego centymetra, a napite krwią samice mogą osiągać nawet dwucentymetrową długość, zaś ich absolutnym znakiem rozpoznawczym są specyficzne, pasiaste odnóża. Na terenie Polski wyciągano je już ze skóry bydła i koni, a co najbardziej niepokojące, natrafiano na nie także w zamkniętych przestrzeniach mieszkalnych.
– To kleszcze bardzo ruchliwe. Zdarzało się, że znajdowano je chodzące po dywanie – podkreśla prof. Bajer.
Choroby przenoszone przez kleszcze Hyalomma. Czy grozi nam wirus z Afryki?
Pojawienie się tego afrykańskiego gatunku wywołuje ogromny niepokój wśród polskich medyków, głównie ze względu na gigantyczne ryzyko transmisji wirusa wywołującego gorączkę krwotoczną krymsko-kongijską, która na świecie zaliczana jest do absolutnego grona najbardziej śmiercionośnych patogenów odkleszczowych.
– Na szczęście dotychczas nie wykryliśmy go w osobnikach znalezionych w Polsce – uspokaja badaczka.
Brak wyżej wymienionego wirusa absolutnie nie gwarantuje jednak pełnego bezpieczeństwa dla ukąszonych, ponieważ wszystkie przebadane dotąd okazy okazały się nosicielami riketsji odpowiedzialnych za wywoływanie groźnych gorączek plamistych. Początkowe symptomy tego schorzenia są łudząco podobne do banalnego przeziębienia, co drastycznie komplikuje i niebezpiecznie wydłuża proces postawienia trafnej diagnozy w gabinecie lekarskim.
– W Polsce taka choroba nie jest pierwszym podejrzeniem lekarza, a specjalistyczne testy nie są dostępne wszędzie – zaznacza prof. Bajer.
Jedynym pocieszeniem w tej mocno stresującej sytuacji pozostaje fakt, iż dotychczasowe laboratoryjne obserwacje nie potwierdziły, by giganty z Afryki i Azji były zdolne do zakażania żywicieli powszechnie znaną boreliozą.
Co zrobić ze znalezionym kleszczem Hyalomma? Naukowcy apelują
W obliczu zupełnie nowego biologicznego zagrożenia środowisko akademickie zwraca się do wszystkich obywateli z gorącym i pilnym apelem o ścisłą współpracę. Jeżeli ktokolwiek z nas natknie się na nietypowo wielkiego pajęczaka o charakterystycznych, prążkowanych kończynach, powinien go ostrożnie i szczelnie zamknąć w pojemniku, a następnie bezzwłocznie poinformować o tym fakcie odpowiednich badaczy. Tylko dzięki takim obywatelskim zgłoszeniom eksperci z uniwersytetów będą w stanie na bieżąco kontrolować, czy ten wysoce agresywny gatunek na dobre włączył się do naszej lokalnej fauny.