Nadchodzi koniec pięknej pogody. IMGW alarmuje: wichury, burze i opady śniegu!

Jeszcze tylko przez moment nacieszymy się urokami pogody. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie ma jednak dobrych wieści na kolejne dni. Po słonecznym weekendowym wstępie, niedziela przyniesie radykalną zmianę aury z gwałtownymi zjawiskami, a w wyższych partiach gór spadnie śnieg.

Słoneczny krajobraz górski, a obok osoba w żółtej kurtce pod parasolem w deszczu. O prognozie IMGW przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock

Sobotnie ocieplenie przed nadciągającym frontem

Pierwszy dzień weekendu zagwarantuje przyjemną aurę. Jak przekazał reprezentujący IMGW Michał Kowalczuk, mieszkańcy wschodu, centrum i południa będą mogli cieszyć się bezchmurnym niebem. Na zachodnich krańcach Polski i w rejonie Pomorza mogą wystąpić punktowe deszcze, ale nie zdołają one zepsuć generalnie ciepłego i słonecznego dnia.

Termometry wskażą bardzo przyjemne wartości. Na północy spodziewane jest około 19 stopni, podczas gdy w przeważającej części kraju zobaczymy od 20 do 21 stopni Celsjusza. Najcieplej będzie na południowym wschodzie, gdzie słupki rtęci powędrują aż do 24 kresek. Odrobinę chłodniej, w przedziale 17-19 stopni, odczują przebywający nad Bałtykiem. Wiatr będzie wiał z umiarkowaną siłą, jednak na północy może osiągać do 55 km/h, a na samym wybrzeżu nawet 60 km/h.

Pierwsze symptomy gwałtownej zmiany

Sytuacja zacznie ulegać zmianie po zmroku. Choć południowo-wschodnia część Polski utrzyma pogodne niebo, na zachodzie i północy nadciągną gęste chmury. W tych właśnie rejonach mogą pojawić się przelotne deszcze, będące zwiastunem nadchodzącego frontu.

Noc przyniesie spadki temperatury, które w większości regionów osiągną poziom od 13 do 14 stopni Celsjusza. Nieco wyższe wartości, około 16 stopni, odnotuje północny zachód. Na południowym wschodzie mogą z kolei utworzyć się intensywne mgły ograniczające widoczność. Wiatr osłabnie do słabego i umiarkowanego poziomu, choć nad morzem nadal będzie potrafił mocniej powiać, osiągając porywy rzędu 60 km/h.

Dynamiczna niedziela z niebezpiecznymi zjawiskami

Druga część weekendu przyniesie całkowitą zmianę dotychczasowej aury. Niebo pokryje się chmurami, a deszcz spadnie na przeważającym obszarze Polski, omijając jedynie południowe krańce Małopolski, Podkarpacia oraz Lubelszczyzny. Najbardziej intensywne opady przewidywane są na zachodzie i północy, gdzie spadnie do 15 mm wody, podczas gdy na wybrzeżu wartość ta może sięgnąć 20 mm. Miejscami możliwe są także gwałtowne wyładowania atmosferyczne.

Temperatury zaczną spadać, osiągając 17 stopni na północy, około 20 w pasie centralnym i do 25 stopni na południowym wschodzie. Prawdziwym problemem okaże się jednak wiatr. Będzie on umiarkowany i dość silny, w porywach osiągając 65 km/h. Nad morzem podmuchy wzrosną do 70 km/h, a podczas burz mogą dojść do 80 km/h. Ekstremalne warunki zapanują na Śnieżce, gdzie porywy wiatru mogą dochodzić nawet do 100 km/h.

Nocny atak zimy w partiach górskich

Po zmroku niebo nadal pozostanie szczelnie zakryte chmurami, z których popłynie deszcz. Burze skoncentrują się głównie w centralnej Polsce, stopniowo przemieszczając się w kierunku wschodnim. Opady na północy i wschodzie mogą łącznie dostarczyć od 10 do 15 mm wody.

Ochłodzenie stanie się mocno odczuwalne. Temperatura spadnie do poziomu 8-11 stopni, a w dolinach i kotlinach górskich termometry wskażą jedynie od 5 do 8 stopni Celsjusza. Nieco łagodniej, z wartościami rzędu 12-13 stopni, będzie na wybrzeżu. Meteorolodzy z IMGW oficjalnie potwierdzają możliwość wystąpienia opadów śniegu w wysokich partiach Karpat. Utrzyma się także silny wiatr, w czasie burz osiągający porywy do 80 km/h, a na szczycie Śnieżki znowu zagrażający bezpieczeństwu z podmuchami dochodzącymi do 100 km/h.

QUIZ: O pogodzie wiesz już wszystko? Sprawdź swoją wiedzę!
Pytanie 1 z 10
Z której z tych chmur nie spadnie deszcz?
Polska złota jesień

Rolki