Spis treści
Z ulic Amsterdamu znikają billboardy z mięsem
Nietypowe wieści płyną z Amsterdamu. W maju stolica Holandii wprowadziła całkowity zakaz reklamowania mięsa w miejscach publicznych. Z przystanków i billboardów zniknęły plakaty promujące burgery i kurczaki. Zamiast nich w przestrzeni miejskiej pojawiły się zaproszenia na koncerty, wystawy i wydarzenia kulturalne, na przykład w Rijksmuseum.
Skąd ten pomysł? Miejscy radni są zgodni: nie można walczyć o klimat, czerpiąc zyski z reklam produktów, które mu szkodzą. Cel jest jasny – ograniczenie spożycia mięsa o połowę do 2050 roku.
Polecany artykuł:
Emocje wokół zakazu reklamowania mięsa
Wprowadzony zakaz wzbudza ogromne kontrowersje. Aktywiści proekologiczni liczą na jeszcze odważniejsze kroki. Ich zdaniem mięso powinno być traktowane jak papierosy – jako produkt szkodliwy, którego nie należy promować. Celem jest zmiana ludzkiej mentalności, bo to, co jest widoczne na billboardach, staje się społeczną normą.
Z drugiej strony nie brakuje głosów oburzenia. Krytycy uważają, że to zbyt daleko posunięta ingerencja. Producenci wyrobów mięsnych wprost mówią o zamachu na wolność i decyzyjność klientów. Zaznaczają przy tym, że mięso odgrywa kluczową rolę w diecie i nie należy z niego robić wroga.
Czy zakaz reklam mięsa przyniesie efekt?
Analitycy rynkowi traktują ten krok jako wielki eksperyment. Powstaje pytanie, czy zniknięcie reklam faktycznie zmniejszy popyt na mięso. Podobne kroki podjęto już w Londynie, gdzie ograniczono promocję fast foodów, co przyniosło wymierne rezultaty. Teraz przyszedł czas na próbę w większym wymiarze.
Czy to zadziała? Problem polega na tym, że otoczenie medialne ewoluowało. Nawet jeśli plakat burgera zniknie z ulic, wciąż będzie wszechobecny w internecie. Kampanie online i algorytmy mediów społecznościowych nadal pełnią swoją funkcję.
Holenderski zakaz reklam rozszerzy się na całą Europę?
Holandia wyznacza nowe standardy. Wcześniej podobne przepisy przyjęły miasta takie jak Haarlem, Utrecht czy Nijmegen. Ten trend przybiera na sile i wiele wskazuje na to, że wkrótce zyska popularność w całej Europie.
Patrząc z perspektywy naszego kraju, polska branża mięsna obserwuje te zmiany z dużym niepokojem. Dziś chodzi tylko o reklamy zewnętrzne, ale w przyszłości regulacje mogą być jeszcze bardziej restrykcyjne. Producenci obawiają się, że mięso przestanie być zwykłym pożywieniem, a stanie się narzędziem politycznym.