Wielka bitwa o pensje w Biedronce. Związkowcy żądają 1000 zł podwyżki dla każdego

2026-02-13 11:40

Od 12 lutego 2026 roku trwają negocjacje, które mogą wstrząsnąć całym polskim handlem. Związkowcy z Biedronki weszli w spór zbiorowy z pracodawcą, a na stole leżą konkretne żądania: 1000 zł podwyżki dla każdego z ponad 85 tysięcy pracowników. Stawką są nie tylko pieniądze, ale też warunki pracy w sklepach największego pracodawcy w kraju. Wynik tych rozmów może wywołać falę zmian płacowych w całej branży.

Biedronka

i

Autor: Eryk Stawinski/REPORTER/ East News

Najważniejsze w skrócie:

  • O co toczy się gra? Związki zawodowe w Biedronce domagają się podwyżki wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł miesięcznie dla wszystkich pracowników, argumentując, że obecne pensje są zbyt bliskie płacy minimalnej.
  • Kogo dotyczy spór? Ponad 85 000 pracowników sieci Biedronka. Ze względu na pozycję firmy na rynku, wynik negocjacji może wpłynąć na standardy płacowe w całym sektorze handlu w Polsce.
  • Co dalej? Oficjalne rozmowy w ramach sporu zbiorowego ruszyły 12 lutego 2026 r. Poza pieniędzmi, postulaty dotyczą m.in. zwiększenia obsady w sklepach, ograniczenia godzin otwarcia i wprowadzenia dodatków dla konkretnych stanowisk.

Podwyżki w Biedronce to za mało. „Drastycznie odbiegają od oczekiwań”

Iskrą zapalną, która doprowadziła do sporu, okazały się podwyżki przyznane pracownikom od stycznia. Choć sieć przeznaczyła na nie ponad 200 mln zł, związkowcy uznali je za niewystarczające. Wskazują, że pensja dla początkującego kasjera, wynosząca 4850 zł brutto, jest zaledwie o kilkadziesiąt złotych wyższa od płacy minimalnej (4806 zł brutto). W opinii przedstawicieli załogi taka kwota nie odzwierciedla ani rosnących zysków firmy, ani zakresu obowiązków.

Przychody właściciela Biedronki, grupy Jeronimo Martins, tylko w czwartym kwartale 2025 roku wyniosły blisko 9,5 mld euro. Związkowcy podkreślają, że tak dobre wyniki finansowe powinny mieć bezpośrednie przełożenie na wynagrodzenia osób, które na nie pracują.

Nie tylko pieniądze. Na liście żądań także lepsze warunki pracy

Postulaty pracowników nie kończą się na pieniądzach. Lista żądań jest długa i dotyka kluczowych aspektów codziennej pracy w sklepach. Związkowcy domagają się przede wszystkim zwiększenia obsady, aby pracownicy mogli realizować swoje zadania w normalnym czasie pracy, bez presji i przeciążenia.

Wśród konkretnych propozycji znalazło się m.in. wprowadzenie stałej obsady kas samoobsługowych, co ma odciążyć kasjerów obsługujących tradycyjne stanowiska. Pojawił się też twardy postulat, by sklepy były otwarte maksymalnie do godziny 22:00. Pracownicy chcą również wprowadzenia miesięcznych okresów rozliczeniowych oraz bardziej czytelnych pasków płacowych.

Efekt domina. Dlaczego spór w Biedronce jest ważny dla całej Polski?

Biedronka, zatrudniając ponad 85 tysięcy osób, jest obecnie największym prywatnym pracodawcą w Polsce, wyprzedzając pod tym względem nawet Pocztę Polską. To sprawia, że każda zmiana w jej polityce płacowej jest uważnie obserwowana przez całą branżę.

Ewentualny sukces związkowców i przyznanie znaczących podwyżek może wywołać presję płacową w innych dużych sieciach handlowych, takich jak Dino czy Lidl. Pracodawcy, chcąc utrzymać konkurencyjność na rynku pracy i zapobiec odpływowi kadr, mogą zostać zmuszeni do podobnych ruchów. Dlatego wynik negocjacji w Biedronce może realnie wpłynąć na portfele setek tysięcy pracowników handlu w całym kraju.

QUIZ Markety w Polsce. Sprawdź, jak dobrze je znasz. Który jest Twój ulubiony?
Pytanie 1 z 9
Nazwa jakiego marketu przypomina imię?
Biedronka wprowadziła nową opłatę SHORT