Spis treści
- Ponad 120 tys. wykroczeń a zaledwie kilka tysięcy mandatów dla kierowców spoza UE
- Dlaczego kierowcy z zagranicy nie płacą mandatów w Polsce?
- Wysokie mandaty w Polsce nie dotyczą wszystkich
- Kierowcy z Ukrainy popełniają w Polsce najwięcej wykroczeń
- Polska musi zmierzyć się z rosnącym problemem mandatów dla obcokrajowców
- System kar za wykroczenia drogowe w Polsce okazuje się nieszczelny w przypadku kierowców spoza Unii Europejskiej, co budzi obawy o jego skuteczność.
- W ubiegłym roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy naruszeń przepisów, za które nie wyciągnięto konsekwencji z powodu braku międzynarodowych porozumień i luk w prawie.
- Przekonaj się, dlaczego ostre prawo drogowe omija pewne grupy kierujących i jaki to ma wpływ na bezpieczeństwo na drogach.
Skala problemu jest ogromna, a eksperci i służby od dawna alarmują o istniejącej luce prawnej. Z jej powodu spora grupa kierowców łamiących przepisy na polskich drogach pozostaje praktycznie bezkarna.
Ponad 120 tys. wykroczeń a zaledwie kilka tysięcy mandatów dla kierowców spoza UE
Dane udostępnione przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego obnażają wielkość tego zjawiska. W 2025 roku urządzenia rejestrujące uwieczniły przeszło 1,3 mln naruszeń na drogach. Niemal co dziesiąty przypadek dotyczył samochodu na numerach rejestracyjnych spoza Unii Europejskiej.
W sumie osoby prowadzące takie pojazdy złamały prawo ponad 120 tys. razy. Jednak wystawiono za to zaledwie 3443 mandaty. To pokazuje, że zdecydowana większość incydentów uchodzi sprawcom na sucho.
Grupą najczęściej łamiącą przepisy okazali się kierowcy z Ukrainy. W minionym roku samochody z ukraińskimi tablicami uczestniczyły w ponad 77 tys. wykroczeń. Stanowi to znaczący skok w zestawieniu z latami ubiegłymi.
Dlaczego kierowcy z zagranicy nie płacą mandatów w Polsce?
Trudności nie wynikają z niechęci służb do karania, lecz z obowiązujących przepisów. Gdy wykroczenie popełnia kierowca pojazdu zarejestrowanego w Unii Europejskiej, działają specjalne systemy wymiany informacji między krajami, co pozwala szybko namierzyć sprawcę.
Sytuacja komplikuje się, gdy sprawcą jest osoba z państwa nienależącego do UE. W wielu takich przypadkach polskie służby mają związane ręce – nie mogą ani ustalić danych właściciela, ani dostarczyć mu mandatu. Bez odpowiednich porozumień międzypaństwowych ściągalność kar jest bliska zeru, a zdjęcia z fotoradarów trafiają jedynie do statystyk.
Wysokie mandaty w Polsce nie dotyczą wszystkich
Od kilku lat polski ustawodawca konsekwentnie podnosi kary dla piratów drogowych. Kierowcy muszą przygotować się na grzywny sięgające kilku tysięcy złotych. Za najcięższe przewinienia w warunkach recydywy kwota mandatu rośnie nawet do 5000 zł.
Dla wielu kierowców z Polski to poważny cios po kieszeni. Kłopot w tym, że aparat państwowy nie jest w stanie tak samo surowo traktować wszystkich kierujących. Część zmotoryzowanych spoza wspólnoty europejskiej wciąż omija ten rygorystyczny system.
Kierowcy z Ukrainy popełniają w Polsce najwięcej wykroczeń
Liczby mówią same za siebie – liczba naruszeń prawa przez kierowców aut z Ukrainy systematycznie idzie w górę. O ile w 2023 roku takich przypadków było ok. 52 tys., o tyle w kolejnym roku już ponad 62 tys., by w 2025 osiągnąć ponad 77 tys. W tym samym czasie liczba ukaranych nie jest współmierna do skali problemu – w ubiegłym roku mandat otrzymało około 2,5 tys. Ukraińców.
Inaczej wygląda to w przypadku pojazdów z Białorusi i Rosji, gdzie liczba odnotowanych naruszeń z każdym rokiem spada. Nie rozwiązuje to jednak głównego problemu: egzekwowanie mandatów od osób spoza Unii Europejskiej wciąż kuleje.
Polska musi zmierzyć się z rosnącym problemem mandatów dla obcokrajowców
Specjaliści od bezpieczeństwa ruchu drogowego nie mają złudzeń – skuteczny system kar to taki, w którym kara jest nieuchronna. Same wysokie kwoty w taryfikatorze nie wystarczą, jeśli kierowca wie, że prawdopodobnie nigdy ich nie zapłaci.
A liczba aut spoza Unii na polskich drogach utrzymuje się na wysokim poziomie. Bez zmian w prawie i bez podpisania nowych umów o wymianie danych, problem ten będzie tylko przybierał na sile. Dla zwykłego kierowcy oznacza to gorzką refleksję: prawo jest coraz surowsze, ale nie każdego obejmuje w takim samym stopniu.