Samorządy nie zdążą wybudować schronów. Setki milionów złotych mogą trafić do strażaków

2026-10-14 13:27

Lokalne władze mają olbrzymi problem z wykorzystaniem setek milionów złotych przeznaczonych na tworzenie miejsc ukrycia, a urzędniczy czas goni nieubłaganie. Gminy po prostu nie zdołają sfinalizować inwestycji do końca 2026 roku. Aby zapobiec utracie blisko 800 milionów złotych, gabinet Donalda Tuska modyfikuje zasady programu. Kołem ratunkowym ma być przekazanie funduszy chociażby na szybkie zakupy dla Państwowej Straży Pożarnej.

Mroczny i wąski korytarz betonowego schronu z lampami na ścianie. O problemach z budową schronów przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay/ CC0 1.0 Schron

Pieniądze na schrony mogą przepaść. Dlaczego samorządy zwlekają z rozpoczęciem robót?

Rozbudowa infrastruktury bezpieczeństwa zderzyła się z urzędniczą rzeczywistością i uciekającym czasem. Zgodnie z informacjami z kierowanego przez Tomasza Szymańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, istnieje obecnie ogromne ryzyko utraty państwowych funduszy. Mowa o gigantycznych kwotach zarezerwowanych w ramach „Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026”, które pierwotnie miały sfinansować powstawanie nowych oraz modernizację już istniejących miejsc ukrycia dla mieszkańców w całym kraju.

Kluczową barierą dla całej operacji jest sztywny termin końcowy, upływający z końcem 2026 roku, po którym nierozliczone fundusze bezpowrotnie wrócą do państwowej kasy. Skala problemu przeraża, bo do pierwszych dni września rozdysponowano samorządom niemal 2 miliardy złotych, jednak zawarte umowy pokrywają ledwie nieco ponad 1,2 miliarda złotych. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, rzeczywiste wydatki udokumentowane opłaconymi fakturami opiewają na mikroskopijną kwotę 24,3 miliona złotych. Widmo zwrotu dotyczy zatem prawie 790 milionów złotych, które w teorii powinny zostać spożytkowane do końca 2026 roku.

Gminy wstrzymują się z działaniami ze względu na skrajnie trudny charakter tego typu przedsięwzięć budowlanych. Stawianie bezpiecznych podziemi wymaga nie tylko olbrzymich nakładów pracy, ale przede wszystkim uzyskania mnóstwa pozwoleń i przygotowania rozległej dokumentacji projektowej, co często liczy się w miesiącach i latach. Ponieważ samorządowcy doskonale zdają sobie sprawę z czasochłonności tych procedur, wiele lokalnych urzędów całkowicie porzuciło plany pozyskania dofinansowania albo wycofało swoje wnioski już po ich złożeniu.

Interwencja MSWiA. Kto otrzyma publiczne fundusze zamiast gmin?

Trudna sytuacja w terenie zmusiła resort spraw wewnętrznych do błyskawicznego poszukiwania alternatywnych rozwiązań. Ponieważ samorządowcy nie zdążą wybudować betonowych umocnień, ministerstwo postanowiło zapobiec zwrotowi dotacji poprzez wykorzystanie ich na inne cele równie mocno zwiększające odporność państwa w sytuacjach kryzysowych. Zaproponowano stworzenie projektu zakładającego uelastycznienie zasad dysponowania publiczną kasą z tego programu.

Obecnie obowiązujące prawo daje bardzo ograniczone pole manewru, dopuszczając roszady jedynie pomiędzy budową ukryć a wsparciem logistycznym. W odpowiedzi na narastający kryzys ekipa Donalda Tuska przygotowała plan poszerzający te możliwości. Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji chcą umożliwić elastyczne kierowanie niewykorzystanych przez lokalne władze pieniędzy na każdy z sześciu głównych obszarów programu ochrony obywateli. W praktyce umożliwi to szybkie doposażenie różnego rodzaju formacji mundurowych w nowoczesny sprzęt, rozbudowę krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego czy instalację zaawansowanych sieci alarmowania i łączności.

Okazuje się, że na nowych przepisach zyska przede wszystkim Państwowa Straż Pożarna. Z dokumentacji resortu, cytowanej na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”, wynika jasno, że jednostki strażackie zgłaszają „natychmiastową gotowość zakupową”. Funkcjonariusze mają przygotowane precyzyjne listy niezbędnych zakupów, więc środki mogą popłynąć do nich w mgnieniu oka. Taki elastyczny mechanizm ściągnie też gigantyczny ciężar z barków poszczególnych wojewodów, którzy w przypadku rezygnacji gminy z projektu, od razu przekażą wsparcie finansowe lokalnym strażakom, bez bezcelowego odsyłania go na rachunki centralne w Warszawie.

Quiz o PRL. Zasadnicza służba wojskowa, czyli "Przyjedź, mamo, na przysięgę"
Pytanie 1 z 10
Uzupełnij: „Wojsko, wojsko, maszeruje wojsko”…

Gdzie w kraju powstają schrony? Polska podzielona na dwie prędkości

Zainteresowanie samorządów budową takich obiektów jest skrajnie zróżnicowane w zależności od części Polski. W niektórych miejscach prace idą prężnie, podczas gdy w innych fundusze po prostu leżą odłogiem. Zdecydowanym liderem zaangażowania jest województwo mazowieckie, gdzie lokalne władze planują zagospodarować grubo ponad połowę dostępnej puli, czyli blisko 280 milionów z dostępnych 454 milionów złotych. Równie optymistycznie wygląda sytuacja na Pomorzu Zachodnim, gdzie włodarzom udało się już sfinalizować kontrakty obejmujące 80 procent przyznanego w ramach programu budżetu. Są to jednak nieliczne wyjątki.

W większości polskich województw statystyki zainteresowania wyglądają wręcz dramatycznie. Samorządowcy z Warmii i Mazur zgłosili zapotrzebowanie zaledwie na 10 milionów złotych, mimo że do ich dyspozycji oddano aż 145 milionów złotych z rządowej kasy. Podobny marazm panuje na Lubelszczyźnie, gdzie z udostępnionych ponad 210 milionów złotych lokalne urzędy zawnioskowały jedynie o 62 miliony. Nawet gdy samorządom nie brakuje wielkich chęci, często zderzają się ze ścianą, co kończy się całkowitym fiaskiem.

Planowaliśmy dostosować 13 przejść dla pieszych do parametrów miejsc doraźnego schronienia na ok. 7 tys. ludzi. Koszt inwestycji to 59 mln zł. Wniosek do wojewody o dotacje celowe został rozpatrzony negatywnie

– relacjonuje bezradnie prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński, obrazując trudy przy załatwianiu spraw urzędowych.

Niestety, same kłopoty przy wznoszeniu konstrukcji to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo potężną zaporą okazuje się urzędnicza maszyna. Zgodnie z wytycznymi, każdy wniosek o dofinansowanie inwestycji budowlanej wykraczającej poza pułap 50 tysięcy złotych, musi być analizowany przez służby wojewody, a następnie trafia do weryfikacji przez MSWiA oraz Ministerstwo Obrony Narodowej, co opóźnia projekt od czterech tygodni do nawet dwóch miesięcy.

To strata bezcennego czasu, którego w końcówce roku po prostu gminom bardzo brakuje. Mimo piętrzących się trudności, obecny rząd nie składa broni i zapewnia podniesienie puli funduszy na przyszłe lata działania programu. Zapowiadane są także istotne reformy prawne wprowadzające mechanizmy wieloletniego planowania prac, by docelowo zapobiec podobnym błędom paraliżującym samorządy w przyszłości.

LUDZIE SIĘ BOJĄ! ALERT RCB NIE DZIAŁA, SCHRONÓW NIE MA... | Miziołek & Olczyk

ROLKI