Spis treści
Nowy prezes i dyrektor w ZRPL. Karol Przywara na czele związku
Branżę lotniczą w Polsce czeka spore przetasowanie. Jak poinformował portal WNP, najpóźniej w listopadzie, podczas wrocławskiego zgromadzenia, oficjalnie poznamy nowego lidera kluczowej organizacji skupiającej krajowe lotniska. Z naszych nieoficjalnych, lecz potwierdzonych doniesień wynika, że funkcję prezesa Związku Regionalnych Portów Lotniczych obejmie Karol Przywara, obecny szef wrocławskiego lotniska. Może on liczyć na poparcie kadry zarządzającej głównych portów i sam deklaruje gotowość do objęcia tego stanowiska.
Konieczność zmiany władz wynikała z twardych reguł związku, według których na jego czele może stać wyłącznie urzędujący prezes jednego z lotnisk regionalnych. Dotychczasowa szefowa, ciesząca się uznaniem Anna Midera, przestała pełnić funkcję prezesa łódzkiego portu. To z urzędu wymusiło rozpoczęcie poszukiwań jej następcy.
Tu jednak następuje kluczowy zwrot w strukturach organizacji. Anna Midera, pomimo utraty dotychczasowej funkcji, nie kończy współpracy ze związkiem. Aby nie stracić jej cennej wiedzy, w ZRPL powołane zostanie całkowicie nowe, płatne stanowisko etatowe. Midera jako pierwsza w historii obejmie funkcję dyrektor wykonawczej, pobierając z tego tytułu stałą pensję.
W nowym układzie sił prezesura Karola Przywary będzie miała charakter przede wszystkim reprezentacyjny – jego rolą będzie budowanie odpowiedniego wizerunku i prestiżu związku, za co nie będzie otrzymywał wynagrodzenia. Cały ciężar działań operacyjnych spadnie na Annę Miderę jako dyrektor wykonawczą. Według naszego źródła, jej zadaniem będzie „bieganie za tematami”, czyli nadzorowanie kwestii prawnych, utrzymywanie stałych relacji z resortami i Urzędem Lotnictwa Cywilnego oraz tworzenie oficjalnych komunikatów organizacji.
Reforma Związku Regionalnych Portów Lotniczych była konieczna
Decyzja o tak radykalnej zmianie modelu funkcjonowania nie wzięła się znikąd. Wprost: dotychczasowy system okazał się niewydolny. Głównym problemem po ustąpieniu Anny Midery był całkowity brak chętnych do przejęcia jej zadań na starych warunkach. Szefowie największych portów są pochłonięci ogromnymi inwestycjami, natomiast zarządzający mniejszymi lotniskami obawiali się, że nie będą dysponować odpowiednią siłą przebicia, by właściwie reprezentować tak różnorodne środowisko.
Rola prezesa ZRPL, mimo dużego prestiżu, wiązała się z dodatkową, darmową pracą. Związek funkcjonował jako „wirtualne biuro”, całkowicie zależne od infrastruktury lotniska, którym zarządzał aktualny szef. Brakowało własnych środków finansowych, personelu i zaplecza do prowadzenia ciągłych i profesjonalnych działań.
Właśnie to wymusiło na branży dyskusję o konieczności unowocześnienia Związku Regionalnych Portów Lotniczych, by przypominał on profesjonalne zrzeszenia znane z innych gałęzi gospodarki. Przedstawiciele środowiska doszli do wniosku, że skuteczna ochrona interesów wymaga niezależnej struktury i stabilnego budżetu. Obecne roszady personalne to dopiero początek drogi w tym kierunku.
Kto zapłaci za zmiany w Związku Regionalnych Portów Lotniczych?
Transformacja w stronę profesjonalnej organizacji pociągnie za sobą koszty, o czym mówi się otwarcie. Stworzenie nowego, skuteczniejszego modelu działania wymaga nakładów finansowych, z których największym będzie etat dla nowej dyrektor wykonawczej. Odpowiedź na pytanie, kto to sfinansuje, jest oczywista – koszty poniosą same porty lotnicze należące do związku.
Z naszych ustaleń wynika, że przed listopadowym spotkaniem we Wrocławiu zostaną przedstawione szczegółowe wyliczenia dotyczące kosztów nowej formuły. Wszystko wskazuje na to, że konieczne będzie zwiększenie rocznych opłat, które wpłacają wszystkie 12 lotnisk tworzących związek.
Obecnie kwota składek zależy od poziomu zarobków w konkretnym porcie lotniczym. Reguła jest jasna: im większe zatrudnienie i wyższe pensje, tym wyższa wpłata na rzecz ZRPL. Zbliżająca się reforma oznacza wzrost kosztów utrzymania Związku Regionalnych Portów Lotniczych. Co jednak istotne, proponowane zmiany spotkały się z aprobatą większości prezesów, również tych kierujących mniejszymi obiektami. Wszyscy zgadzają się, że to niezbędna inwestycja w lepszą ochronę wspólnych spraw. To przełomowy moment, który zmieni dotychczasową formę działania zrzeszenia w sprawny mechanizm, działający na wzór innych kluczowych organizacji branżowych.
