Spis treści
- Azjatyckie parkiety giełdowe odnotowały potężne wzrosty w odpowiedzi na komunikaty o czternastodniowym zawieszeniu broni na linii Izrael-USA-Iran.
- Wyceny ropy typu Brent oraz WTI zanurkowały o blisko 16 procent (osiągając pułap 92-93 dolarów za baryłkę), co jest bezpośrednim efektem szans na wznowienie żeglugi w rejonie cieśniny Ormuz.
- Stany Zjednoczone uzależniają utrzymanie rozejmu od natychmiastowej zgody Teheranu na udrożnienie tego strategicznego szlaku, który odpowiada za jedną piątą globalnych dostaw czarnego złota.
- Wygaszenie zbrojnego konfliktu ma fundamentalne znaczenie dla światowych rynków, a w szczególności dla państw azjatyckich, dla których przedłużający się kryzys oznaczał katastrofę gospodarczą.
Azjatyckie giełdy rosną po zawieszeniu broni
Środowe notowania na azjatyckich parkietach przyniosły inwestorom wyczekiwane i bardzo mocne odbicie. Zdecydowanym liderem wzrostów okazał się japoński wskaźnik giełdowy Nikkei 225, który już na samym otwarciu zyskał ponad 4,5 procent. Jeszcze bardziej spektakularny wynik zapisał na swoim koncie południowokoreański indeks Kospi, szybując w górę o ponad 5,5 procent. Optymizm nie ominął również giełdy w Hongkongu, gdzie Hang Seng zamknął się wynikiem wyższym o blisko 3 procent w stosunku do poprzedniej sesji.
Tak wyraźna zmiana nastrojów wśród inwestorów giełdowych jest bezpośrednim skutkiem ogłoszenia dwutygodniowego rozejmu w napiętym konflikcie zbrojnym pomiędzy koalicją Stanów Zjednoczonych i Izraela a władzami Iranu.
Ceny ropy Brent i WTI ostro w dół. Znaczenie cieśniny Ormuz
Wraz ze wzrostami na światowych parkietach, rynki surowcowe zareagowały potężnym załamaniem wyceny kluczowych nośników energii. Notowania europejskiej ropy Brent skurczyły się o 15,9 procent, spadając do poziomu 92,30 dolara za baryłkę. Podobny scenariusz dotknął amerykańską odmianę WTI, której cena obniżyła się o prawie 16,5 procent, zatrzymując się na kwocie 93,80 dolara.
Pomimo tak gwałtownych obniżek, surowiec ten jest wciąż zdecydowanie droższy niż przed wybuchem kryzysu militarnego z 28 lutego, kiedy to za jedną baryłkę płacono zaledwie około 70 dolarów. Decydującym elementem kształtującym obecne ceny jest realna perspektywa wznowienia żeglugi handlowej przez strategiczną cieśninę Ormuz, która odpowiada za transport 20 procent światowej ropy naftowej oraz 25 procent skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Donald Trump akceptuje rozejm. Iran deklaruje otwarcie szlaku
Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump oficjalnie potwierdził przyjęcie pakistańskiej propozycji tymczasowego wstrzymania ognia. Kluczowym i bezwzględnym warunkiem tego porozumienia jest natychmiastowe odblokowanie przez władze w Teheranie morskiego szlaku handlowego w cieśninie Ormuz. Przywódca USA zaznaczył również, że w toczących się obecnie negocjacjach pokojowych widać wyraźny progres.
Z kolei przedstawiciele strony irańskiej zadeklarowali pełną gotowość do współpracy, gwarantując zabezpieczenie swobodnego transportu morskiego w regionie, pod warunkiem całkowitego wstrzymania operacji militarnych. Z punktu widzenia globalnej ekonomii jest to niezwykle istotna obietnica, na którą czekały przede wszystkim państwa azjatyckie, uzależnione od importu węglowodorów z rejonu Zatoki Perskiej.
Gospodarka po tygodniach eskalacji na Bliskim Wschodzie
Analitycy rynkowi zgodnie zaznaczają, że obniżenie temperatury sporu było niezwykle pożądane przez administrację w Waszyngtonie. Dalsze podsycanie zbrojnego konfliktu w tym regionie mogło skutkować tragicznymi i długofalowymi reperkusjami dla całego globalnego systemu finansowego.
Ponad trzydzieści dni militarnego napięcia szczególnie boleśnie uderzyło w rynki azjatyckie, które musiały zmierzyć się z drastycznymi ograniczeniami w dostępie do paliw. Płynące z Bliskiego Wschodu sygnały o deeskalacji powinny zatem zagwarantować inwestorom powrót optymizmu oraz przywrócić tak potrzebną stabilność na światowych rynkach surowcowych.
