Spis treści
- Krajowy sektor wiatrowy zagospodarowuje ułamek dostępnych możliwości, chociaż wolumen produkowanego prądu z OZE mógłby być czterokrotnie większy.
- Budowa nowych instalacji napotyka opór w postaci przestarzałych przepisów oraz świeżych restrykcji, obejmujących obszary wojskowe, obostrzenia przyrodnicze i reformy planistyczne.
- Krajowe przedsiębiorstwa mają ogromny udział w transformacji energetycznej, zatrzymując na rodzimym rynku nawet połowę kapitału przeznaczanego na te inwestycje.
- Otwartym pozostaje pytanie o zdolność państwowych instytucji do usunięcia administracyjnych barier, co pozwoliłoby rynkowi w pełni czerpać z bezemisyjnych źródeł.
Potencjał energetyki wiatrowej w Polsce pozostaje niewykorzystany
Nasz kraj posiada warunki pozwalające na wygenerowanie nawet czterokrotnie większej ilości prądu z wiatru, niż ma to miejsce w obecnym systemie. Takie konkluzje zostały przedstawione przez Szymona Kowalskiego z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego, gdzie odpowiadał na pytania Łukasza Trybulskiego z serwisu Superbiz.pl. Zwrócono tam uwagę, że choć zasoby naturalne są imponujące, ich faktyczna eksploatacja jest bardzo rozczarowująca.
„– Obecnie Polska wykorzystuje potencjał wiatrowy w minimalnym stopniu – mówi wprost Szymon Kowalski.”
Ekspert zaznacza, że aktualnie na terytorium kraju funkcjonują instalacje lądowe o łącznej mocy wynoszącej 11,5 gigawata. Według szacunków rynkowych, ekonomicznie uzasadniona moc dla naszego terytorium oscyluje wokół 40 gigawatów. Zestawienie tych danych dobitnie pokazuje, że zagospodarowaliśmy zaledwie jedną czwartą posiadanych zasobów energetycznych.
Ustawa 10H i nowe bariery dla farm wiatrowych
Przez minione dziesięć lat najważniejszą przeszkodą w transformacji energetycznej były rygorystyczne przepisy odległościowe. Regulacje te zostały nieznacznie złagodzone w minionym roku, ale skutki dawnych ograniczeń wciąż blokują cały sektor. Procedury związane z kompleksowym przygotowaniem terenu pod turbiny zajmują inwestorom od sześciu do nawet dziesięciu lat.
„– Przez 10 lat nie mogliśmy dewelopować, czyli przygotowywać żadnych nowych projektów – wyjaśnia wiceprezes PSEW.”
Taki stan prawny sprawia, że na finalizację potężnych przedsięwzięć zaplanowanych po ubiegłorocznych nowelizacjach poczekamy co najmniej do końca obecnej dekady.
Równocześnie w przestrzeni prawnej wyrastają kolejne przeszkody. Przedstawiciel branży wskazuje na trzy kluczowe trudności utrudniające planowanie przestrzenne:
- Strefy wojskowe: Stale rosnąca liczba działek zostaje wykluczona z inwestycji wiatrowych ze względu na strategiczne cele obronne.
- Rygory środowiskowe: Surowsze normy ekologiczne, w tym te chroniące lokalną awifaunę, drastycznie zawężają pulę dostępnych lokalizacji.
- Zmiany w planowaniu przestrzennym: Obowiązek opracowania planów ogólnych w samorządach zmusza firmy do ponownego inicjowania biurokratycznych procedur, co drastycznie wydłuża harmonogramy prac.
Zyski z turbin wiatrowych. Ile zarabiają polskie firmy?
Podczas wywiadu poruszono również kwestię rzekomego transferu zysków z zielonej energii do sąsiadów zza zachodniej granicy. Przedstawiciel stowarzyszenia stanowczo zdementował te pogłoski, nazywając je zwykłą dezinformacją.
„– To nie jest prawda. Gro inwestorów w Polsce to nie są Niemcy, to są firmy też i polskie, ale też spoza Niemiec – tłumaczy.”
Na krajowym podwórku aktywni są dostawcy sprzętu z wielu państw, w tym również producenci duńscy i amerykańscy, jednak potężna część funduszy zasila bezpośrednio lokalną gospodarkę.
„– Dziś już 50 proc. wartości inwestycji jest wydawane w Polsce, trafia do polskich firm – podkreśla Szymon Kowalski.”
Według jego prognoz udział rodzimego biznesu w tych projektach może docelowo wzrosnąć do siedemdziesięciu procent. To właśnie krajowi podwykonawcy realizują wylewanie fundamentów, wytyczanie infrastruktury drogowej, produkcję elementów nośnych oraz późniejsze utrzymanie techniczne całych kompleksów.
Przydomowe wiatraki to za mało dla polskiej gospodarki
Chociaż każdy obywatel ma teoretyczną możliwość montażu prywatnego generatora na swojej posesji, nie zlikwiduje to globalnych niedoborów mocy w kraju. Specjalista zauważa, że tego typu miniaturowe konstrukcje charakteryzują się bardzo niską efektywnością energetyczną.
Krajowy przemysł, który pochłania ponad siedemdziesiąt procent produkowanego prądu, wymaga potężnych i wysoce wydajnych źródeł odnawialnych. Konstruowanie takich gigantycznych struktur to przedsięwzięcie wymagające potężnych nakładów finansowych i wieloletnich prac przygotowawczych, co pozostaje w domenie profesjonalnych deweloperów. Właśnie z tego powodu pilna likwidacja administracyjnych blokad jest absolutnie niezbędna dla ustabilizowania systemu energetycznego na poziomie przemysłowym.