Spis treści
- Gdzie podziały się mieszkania? Ofert na rynku wtórnym jest coraz mniej
- Spadek ofert odczuwalny w największych miastach. Wszędzie brakuje mieszkań
- Rok do roku sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Znaczny ubytek ofert
- Mimo mniejszej podaży, ceny nie rosną wszędzie. Spadki w wybranych miastach
- Konkurencja ze strony rynku pierwotnego. Deweloperzy trzymają ceny w ryzach
- Spowolnienie sezonowe czy stały trend? Co dalej z rynkiem mieszkań
Gdzie podziały się mieszkania? Ofert na rynku wtórnym jest coraz mniej
W sierpniu odnotowano kolejny spadek liczby mieszkań dostępnych na rynku wtórnym. Na koniec miesiąca kupujący mieli do wyboru około 134,5 tys. lokali w całym kraju, podczas gdy w lipcu liczba ta wynosiła 137 tys.
Liczba nowych ogłoszeń w sierpniu wyniosła 30,5 tys., co stanowi spadek o 6 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Równocześnie z rynku zniknęło aż 33 tys. ofert. Lokale te znalazły nabywców lub zostały wycofane ze sprzedaży przez samych właścicieli.
Czy to dowód na to, że Polacy masowo kupują nieruchomości? Niekoniecznie. Specjaliści przypominają, że sierpień to zazwyczaj czas stagnacji w branży nieruchomości.
– Mamy raczej do czynienia bardziej z sezonowym spowolnieniem aktywności niż z wyraźnym osłabieniem popytu – ocenia Marek Wielgo z GetHome.pl.
Spadek ofert odczuwalny w największych miastach. Wszędzie brakuje mieszkań
Mniejszą liczbę ofert na sprzedaż widać we wszystkich siedmiu największych metropoliach w Polsce.
W stolicy liczba dostępnych mieszkań z rynku wtórnego spadła z 14,3 tys. do 13,9 tys. (spadek o 3 proc.).
Kraków zanotował spadek z 8 tys. do 7,6 tys. (5 proc. w dół). We Wrocławiu liczba ofert zmniejszyła się z 7,8 tys. do 7,6 tys. (-3 proc.).
Najbardziej wyraźny spadek ofert dotknął Trójmiasto, gdzie liczba ogłoszeń zmniejszyła się z 8,2 tys. do 7,7 tys., co oznacza spadek o 6 proc.
W Łodzi ubyło ofert z 4,6 tys. do 4,5 tys. (-2 proc.), w Poznaniu z 3,8 tys. do 3,6 tys. (-5 proc.), a w Katowicach z 2,2 tys. do 2,1 tys. (-5 proc.).
Rok do roku sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Znaczny ubytek ofert
Zestawienie aktualnych danych z sierpniem zeszłego roku przynosi jeszcze ciekawsze wnioski. Okazuje się, że w każdej z badanych aglomeracji dostępność mieszkań z drugiej ręki jest mniejsza niż dwanaście miesięcy wcześniej.
Rekordowy spadek ofert miał miejsce we Wrocławiu, gdzie ubyło aż 22 proc. ogłoszeń.
Warszawa odnotowała spadek o 20 proc., Kraków i Łódź o 15 proc., a Katowice o 13 proc.
W Trójmieście i Poznaniu liczba dostępnych lokali zmniejszyła się o 8 proc.
Dla osób poszukujących własnego lokum oznacza to wyraźnie mniejszy wybór w porównaniu do ubiegłego roku.
Mimo mniejszej podaży, ceny nie rosną wszędzie. Spadki w wybranych miastach
Ograniczona podaż mogłaby sugerować podwyżki cen przez sprzedających. Rzeczywistość okazuje się jednak bardziej zniuansowana.
Sierpień przyniósł najwyższy wzrost cen za mkw we Wrocławiu, gdzie stawka skoczyła z 13,7 tys. zł do 14,5 tys. zł, co oznacza podwyżkę rzędu 6 proc.
Wzrosty cen miały miejsce także w:
- Łodzi – skok z 9 tys. zł na 9,2 tys. zł za mkw;
- Trójmieście – podwyżka z 17,3 tys. zł do 17,4 tys. zł;
- Warszawie – wzrost z 18 tys. zł na 18,1 tys. zł.
Niemniej, w trzech analizowanych miastach stawki uległy obniżeniu.
W Krakowie średni koszt zakupu mkw spadł z 17,1 tys. zł do 16,9 tys. zł.
Poznań zanotował spadek z 12,1 tys. zł na 12 tys. zł, podczas gdy w Katowicach cena zmalała z ponad 12,1 tys. zł do poziomu lekko poniżej 12,1 tys. zł za mkw.
Konkurencja ze strony rynku pierwotnego. Deweloperzy trzymają ceny w ryzach
Z jakiego powodu kurcząca się liczba ofert na rynku wtórnym nie przekłada się z automatu na wyższe ceny?
Odpowiedź jest dość prosta. Klienci mają możliwość wyboru również wśród propozycji deweloperskich. Pula nowych lokali jest wystarczająco duża, by sprzedawcy zmuszeni byli uwzględniać ich ofertę w swoich kalkulacjach.
– Sam spadek liczby ofert nie oznacza jeszcze, że właściciele mieszkań mogą swobodnie podnosić ceny – zwraca uwagę Marek Wielgo.
W efekcie kupujący dysponują solidnym narzędziem negocjacyjnym. Jeśli używane mieszkanie wydaje się zbyt kosztowne, zawsze mogą zestawić je z ceną nowego lokalu od dewelopera.
Spowolnienie sezonowe czy stały trend? Co dalej z rynkiem mieszkań
Sierpień tradycyjnie charakteryzuje się spadkiem aktywności na rynku. Zarówno sprzedający, jak i kupujący w mniejszym stopniu angażują się w transakcje w tym okresie.
Bieżące statystyki nie sugerują jednak krachu w sektorze nieruchomości. Choć pula lokali z drugiej ręki systematycznie maleje, silna konkurencja z rynku pierwotnego zapobiega niekontrolowanym wzrostom cen.
Z perspektywy nabywców oznacza to, że skromniejszy wybór nie wiąże się nieuchronnie z koniecznością wydawania wyższych kwot. Dotyczy to zwłaszcza rynków, na których oferta prywatna ściera się z propozycjami deweloperów.