Piekarnia Rackls Backstubn kończy działalność po 137 latach. Setki pracowników drżą o posady

2026-06-30 17:16

Przetrwali obydwie wojny światowe oraz liczne zawirowania gospodarcze, jednak ostatnie lata okazały się dla nich bezlitosne. Słynna niemiecka piekarnia Rackls Backstubn ostatecznie zamyka swoje podwoje po 137 latach obecności na rynku. Firma zlikwidowała kluczowy zakład produkcyjny i zamyka większość punktów sprzedaży, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość kilkuset zatrudnionych osób. To kolejny dowód na ogromne trudności, z jakimi mierzą się dzisiaj tradycyjne, rzemieślnicze biznesy.

Sprzedawca w białych rękawiczkach trzyma świeżo upieczone chleby w piekarni, symbolizując tradycyjne rzemiosło, które zmaga się z trudnościami. O upadku Rackls Backstubn i innych piekarni możesz przeczytać na naszym portalu.
Autor: zdjęcie ilustracyjne Pressmaster/ Shutterstock Osoba w białych rękawiczkach trzyma świeżo upieczony chleb w piekarni, symbolizując trudną sytuację tradycyjnych piekarni, które nie wytrzymują konkurencji. Więcej o problemach rodzinnych firm przeczytasz na Super Biznes.

Niemiecka piekarnia Rackls Backstubn ogłasza upadłość

Funkcjonująca nieprzerwanie od 1889 roku marka Rackls Backstubn ostatecznie znika z rynku. Przedsiębiorstwo przez ponad wiek dostarczało świeże pieczywo całym pokoleniom lojalnych konsumentów, zamykając w ten sposób niezwykle długi rozdział w swojej historii.

Zarząd tej wielopokoleniowej firmy złożył oficjalne dokumenty o niewypłacalności pod koniec 2024 roku. W chwili uruchomienia procedury upadłościowej niemieckie przedsiębiorstwo dawało stałe zatrudnienie około 470 osobom.

Największym ciosem dla całej organizacji okazało się definitywne wygaszenie działalności głównej fabryki w podmonachijskim Olching. Przez dziesięciolecia stanowiła ona kluczowe centrum operacyjne marki, skąd gotowe wyroby codziennie trafiały na półki dziesiątek lokali.

Piece wygaszono 31 maja. Jest już całkowicie pewne, że produkcja w tym miejscu nie zostanie ponownie uruchomiona.

Ekspert ds. restrukturyzacji Tobias Sorg potwierdza brak inwestora

Zarządcy przez wiele miesięcy intensywnie szukali zewnętrznego kapitału, aby zachować ciągłość operacyjną i uchronić kadrę przed masowymi zwolnieniami. Zabiegi o uratowanie wszystkich miejsc pracy nie przyniosły pożądanego skutku.

Odpowiedzialny za proces sanacji Tobias Sorg oficjalnie przyznał, że na rynku zabrakło podmiotu gotowego zainwestować w przejęcie fabryki i dalsze prowadzenie wypieków.

Kompleks produkcyjny nie został jednak całkowicie opuszczony, choć słynne logo Rackls Backstubn stamtąd zniknęło. Od czerwca w obiekcie rezyduje nowy podmiot gospodarczy, który oferuje klientom wyroby pochodzące wyłącznie od zewnętrznych dostawców.

Quiz o Ranczo - muzyka i piosenki w serialu
Pytanie 1 z 11
"Duo Spoko" to zespół...

Lokale Rackls Backstubn w rękach konkurencji

Część dotychczasowych punktów handlowych przetrwa w nieco innej formule. Wybrane lokale zostały pomyślnie sprzedane innym przedsiębiorcom z branży.

Konkurencja wchłonęła ostatecznie 17 dawnych placówek upadłego giganta. Zdecydowana większość z nich zasiliła struktury sieci Wünsche, a resztę portfolio rozdzieliły między siebie firmy Wimmer, Hasi Schmeckerbäcker, Ziegler oraz Kreitmaier.

Z perspektywy konsumentów sytuacja jest zatem jednoznaczna. Uwielbiana przez dekady marka odchodzi w zapomnienie, bezpowrotnie ustępując miejsca rynkowym rywalom.

Zwolnienia w piekarni. Los prawie 470 pracowników pod znakiem zapytania

Najbardziej dramatyczny aspekt tej sytuacji dotyczy oczywiście samej załogi. Wciąż nie ma pewności, jaka część z około 470-osobowego zespołu otrzyma angaż u nowych gospodarzy przejętych punktów sprzedaży.

Taki stan rzeczy generuje ogromny stres, oznaczając dla wielu gospodarstw domowych długie tygodnie nerwowego czekania na kluczowe dla ich bytu rozstrzygnięcia.

Kryzys uderza w Polskę. Piekarnia rodziny Tomaszewskich w Warszawie zamknięta

Trudności spotykające rzemieślników od chleba nie ograniczają się wyłącznie do terytorium Niemiec. Podobny trend obserwujemy w Polsce, gdzie masowo upadają biznesy oparte na wielopokoleniowej tradycji.

Doskonałym zobrazowaniem tego zjawiska w naszym kraju jest historia warszawskiej piekarni rodziny Tomaszewskich funkcjonującej przy ulicy Żytniej. Po blisko pięciu dekadach rzemieślniczej pracy gospodarze podjęli bolesną decyzję o ostatecznym zamknięciu legendarnego lokalu.

Czynniki prowadzące do bankructwa pozostają uderzająco zbieżne w obu państwach. Gwoździem do trumny okazały się powikłania gospodarcze po pandemii, drastyczny skok rachunków oraz agresywna polityka cenowa wielkich sieci.

To zjawisko idealnie podsumował sam warszawski rzemieślnik. „Dawniej było wielkie zapotrzebowanie, teraz to się zmieniło. Także przez konkurencję wielkich korporacji. Oni nie robią pieczywa tak jak prawdziwe piekarnie” – mówił Andrzej Tomaszewski.

Tradycyjne piekarnie przegrywają z gigantami

Na początku XXI wieku lokalne, rodzinne punkty stanowiły absolutne serce osiedlowego życia. Aktualnie z kretesem przegrywają rywalizację z potężnymi supermarketami, które przyciągają konsumentów minimalnymi kosztami zakupów oraz olbrzymim, zróżnicowanym asortymentem.

Smutne losy Rackls Backstubn stanowią namacalny dowód, że nawet 137 lat rynkowego stażu nie chroni przed upadkiem w dzisiejszych realiach. Z perspektywy lokalnej społeczności to nie tylko wykreślenie spółki z rejestru, ale utrata kultowego punktu, który spajał ze sobą kolejne generacje mieszkańców.

Zabytkowa piekarnia niszczeje! Dzielnica nic z nią nie robi