Spis treści
- Niemiecka piekarnia Rackls Backstubn ogłasza upadłość
- Ekspert ds. restrukturyzacji Tobias Sorg potwierdza brak inwestora
- Lokale Rackls Backstubn w rękach konkurencji
- Zwolnienia w piekarni. Los prawie 470 pracowników pod znakiem zapytania
- Kryzys uderza w Polskę. Piekarnia rodziny Tomaszewskich w Warszawie zamknięta
- Tradycyjne piekarnie przegrywają z gigantami
Niemiecka piekarnia Rackls Backstubn ogłasza upadłość
Funkcjonująca nieprzerwanie od 1889 roku marka Rackls Backstubn ostatecznie znika z rynku. Przedsiębiorstwo przez ponad wiek dostarczało świeże pieczywo całym pokoleniom lojalnych konsumentów, zamykając w ten sposób niezwykle długi rozdział w swojej historii.
Zarząd tej wielopokoleniowej firmy złożył oficjalne dokumenty o niewypłacalności pod koniec 2024 roku. W chwili uruchomienia procedury upadłościowej niemieckie przedsiębiorstwo dawało stałe zatrudnienie około 470 osobom.
Największym ciosem dla całej organizacji okazało się definitywne wygaszenie działalności głównej fabryki w podmonachijskim Olching. Przez dziesięciolecia stanowiła ona kluczowe centrum operacyjne marki, skąd gotowe wyroby codziennie trafiały na półki dziesiątek lokali.
Piece wygaszono 31 maja. Jest już całkowicie pewne, że produkcja w tym miejscu nie zostanie ponownie uruchomiona.
Ekspert ds. restrukturyzacji Tobias Sorg potwierdza brak inwestora
Zarządcy przez wiele miesięcy intensywnie szukali zewnętrznego kapitału, aby zachować ciągłość operacyjną i uchronić kadrę przed masowymi zwolnieniami. Zabiegi o uratowanie wszystkich miejsc pracy nie przyniosły pożądanego skutku.
Odpowiedzialny za proces sanacji Tobias Sorg oficjalnie przyznał, że na rynku zabrakło podmiotu gotowego zainwestować w przejęcie fabryki i dalsze prowadzenie wypieków.
Kompleks produkcyjny nie został jednak całkowicie opuszczony, choć słynne logo Rackls Backstubn stamtąd zniknęło. Od czerwca w obiekcie rezyduje nowy podmiot gospodarczy, który oferuje klientom wyroby pochodzące wyłącznie od zewnętrznych dostawców.
Lokale Rackls Backstubn w rękach konkurencji
Część dotychczasowych punktów handlowych przetrwa w nieco innej formule. Wybrane lokale zostały pomyślnie sprzedane innym przedsiębiorcom z branży.
Konkurencja wchłonęła ostatecznie 17 dawnych placówek upadłego giganta. Zdecydowana większość z nich zasiliła struktury sieci Wünsche, a resztę portfolio rozdzieliły między siebie firmy Wimmer, Hasi Schmeckerbäcker, Ziegler oraz Kreitmaier.
Z perspektywy konsumentów sytuacja jest zatem jednoznaczna. Uwielbiana przez dekady marka odchodzi w zapomnienie, bezpowrotnie ustępując miejsca rynkowym rywalom.
Zwolnienia w piekarni. Los prawie 470 pracowników pod znakiem zapytania
Najbardziej dramatyczny aspekt tej sytuacji dotyczy oczywiście samej załogi. Wciąż nie ma pewności, jaka część z około 470-osobowego zespołu otrzyma angaż u nowych gospodarzy przejętych punktów sprzedaży.
Taki stan rzeczy generuje ogromny stres, oznaczając dla wielu gospodarstw domowych długie tygodnie nerwowego czekania na kluczowe dla ich bytu rozstrzygnięcia.
Kryzys uderza w Polskę. Piekarnia rodziny Tomaszewskich w Warszawie zamknięta
Trudności spotykające rzemieślników od chleba nie ograniczają się wyłącznie do terytorium Niemiec. Podobny trend obserwujemy w Polsce, gdzie masowo upadają biznesy oparte na wielopokoleniowej tradycji.
Doskonałym zobrazowaniem tego zjawiska w naszym kraju jest historia warszawskiej piekarni rodziny Tomaszewskich funkcjonującej przy ulicy Żytniej. Po blisko pięciu dekadach rzemieślniczej pracy gospodarze podjęli bolesną decyzję o ostatecznym zamknięciu legendarnego lokalu.
Czynniki prowadzące do bankructwa pozostają uderzająco zbieżne w obu państwach. Gwoździem do trumny okazały się powikłania gospodarcze po pandemii, drastyczny skok rachunków oraz agresywna polityka cenowa wielkich sieci.
To zjawisko idealnie podsumował sam warszawski rzemieślnik. „Dawniej było wielkie zapotrzebowanie, teraz to się zmieniło. Także przez konkurencję wielkich korporacji. Oni nie robią pieczywa tak jak prawdziwe piekarnie” – mówił Andrzej Tomaszewski.
Tradycyjne piekarnie przegrywają z gigantami
Na początku XXI wieku lokalne, rodzinne punkty stanowiły absolutne serce osiedlowego życia. Aktualnie z kretesem przegrywają rywalizację z potężnymi supermarketami, które przyciągają konsumentów minimalnymi kosztami zakupów oraz olbrzymim, zróżnicowanym asortymentem.
Smutne losy Rackls Backstubn stanowią namacalny dowód, że nawet 137 lat rynkowego stażu nie chroni przed upadkiem w dzisiejszych realiach. Z perspektywy lokalnej społeczności to nie tylko wykreślenie spółki z rejestru, ale utrata kultowego punktu, który spajał ze sobą kolejne generacje mieszkańców.