Orlen pilnie szuka alternatywnych źródeł ropy. Ceny na stacjach mogą pójść w górę

2026-09-15 11:32

Dostawy ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej do Polski mogą spaść we wrześniu nawet o 70 procent. Z powodu problemów na kluczowym ropociągu Orlen musi szukać nowych dostawców, co w przyszłości może uderzyć po kieszeniach kierowców.

Sieć grubych, białych rur na terenie rafinerii pod błękitnym niebem. O problemach Orlenu z ropą przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay.com

Spadek dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej. Co to oznacza dla Orlenu?

Z najnowszych analiz wynika, że bezpieczeństwo energetyczne Polski może zostać wystawione na próbę. Zgodnie z ustaleniami agencji Reuters, powołującej się na dane LSEG, import ropy z Arabii Saudyjskiej drastycznie zmaleje. We wrześniu 2026 roku z terminalu Sidi Kerir w Egipcie do naszego kraju wyruszą tylko trzy statki z surowcem. Przetransportują one łącznie 2,1 mln baryłek.

Te dane wyglądają alarmująco, zwłaszcza w porównaniu z sierpniem, kiedy to do Polski dotarło aż dziesięć tankowców, przywożąc 6,6 mln baryłek czarnego złota. To oznacza potencjalny spadek rzędu niemal 70 procent. Oczywiście, sytuacja na rynku ulega ciągłym zmianom, a podane liczby to tylko wstępne prognozy. Mimo to, tak gwałtowne ograniczenie dostaw to jasny sygnał, że pojawiły się istotne komplikacje.

Dlaczego koncern Orlen ma problem z ropą z Arabii Saudyjskiej?

Przyczyny tych kłopotów nie leżą w Polsce, lecz na odległym Bliskim Wschodzie. Problemy dotyczą strategicznego ropociągu East-West, który przecina Półwysep Arabski. Trasa ta była dotąd gwarantem ominięcia newralgicznej cieśniny Ormuz.

Dotychczasowy mechanizm działał sprawnie: surowiec płynął rurociągiem z saudyjskich złóż do portu Janbu. Stamtąd część ładunku trafiała do Egiptu, by przez rurociąg SUMED dotrzeć nad Morze Śródziemne. Z terminalu Sidi Kerir tankowce wyruszały w stronę Europy, w tym do gdańskiego Naftoportu. Obecne trudności Orlenu to efekt zakłóceń pracy saudyjskiej magistrali East-West, wywołanych atakiem na jedną z instalacji.

Sytuacja wygląda poważnie. Reuters donosi, że rezerwy w porcie Janbu mogły wystarczyć na utrzymanie eksportu zaledwie na kilka dni. Trzeba mieć na uwadze, że Saudi Aramco zaspokaja około 40 procent zapotrzebowania polskich rafinerii należących do Orlenu.

Motoryzacja w czasach PRL. Tak kiedyś radzili sobie kierowcy
Pytanie 1 z 12
Jaki samochód służył ludziom podczas przeprowadzek, czy potrzeby transportu większych artykułów?

Orlen szuka ratunku. Czy grożą nam wyższe ceny paliw?

W odpowiedzi na kryzys Orlen natychmiast zareagował. Jak podaje Bloomberg, w zaledwie dwa dni spółka rozpisała pięć przetargów na zakup ropy. To wyraźny znak poszukiwania nowych źródeł dostaw. Dane MarineTraffic potwierdzają, że do Polski zmierzają już statki z surowcem m.in. z USA, Algierii oraz Norwegii.

Przedstawiciele koncernu studzą emocje. W oświadczeniu dla agencji Reuters podkreślono, że praca rafinerii przebiega bez zakłóceń, a firma dba o dywersyfikację dostaw. To jednak tylko część prawdy, która może okazać się bolesna dla kierowców. Znalezienie nowych dostawców nie rozwiązuje w pełni problemu.

Należy pamiętać, że z podobnymi problemami mierzą się inne europejskie rafinerie, wcześniej korzystające z saudyjskiej ropy. Rosnące zapotrzebowanie na rynku potęguje konkurencję, co z kolei winduje ceny surowca. Konieczność pilnego poszukiwania nowych kierunków dostaw może skutkować podwyżkami cen na stacjach benzynowych w 2026 roku. Choć paliwa nie zabraknie, koszty jego pozyskania będą wyższe. A to z dużym prawdopodobieństwem odczują kierowcy.

TRUMP ZNOWU OSZALAŁ?! WANDALIZM BRAUNA, CENY PALIW I WYGRANA AfD | Dudek o Polityce

Rolki