Spis treści
Spadek dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej. Co to oznacza dla Orlenu?
Z najnowszych analiz wynika, że bezpieczeństwo energetyczne Polski może zostać wystawione na próbę. Zgodnie z ustaleniami agencji Reuters, powołującej się na dane LSEG, import ropy z Arabii Saudyjskiej drastycznie zmaleje. We wrześniu 2026 roku z terminalu Sidi Kerir w Egipcie do naszego kraju wyruszą tylko trzy statki z surowcem. Przetransportują one łącznie 2,1 mln baryłek.
Te dane wyglądają alarmująco, zwłaszcza w porównaniu z sierpniem, kiedy to do Polski dotarło aż dziesięć tankowców, przywożąc 6,6 mln baryłek czarnego złota. To oznacza potencjalny spadek rzędu niemal 70 procent. Oczywiście, sytuacja na rynku ulega ciągłym zmianom, a podane liczby to tylko wstępne prognozy. Mimo to, tak gwałtowne ograniczenie dostaw to jasny sygnał, że pojawiły się istotne komplikacje.
Dlaczego koncern Orlen ma problem z ropą z Arabii Saudyjskiej?
Przyczyny tych kłopotów nie leżą w Polsce, lecz na odległym Bliskim Wschodzie. Problemy dotyczą strategicznego ropociągu East-West, który przecina Półwysep Arabski. Trasa ta była dotąd gwarantem ominięcia newralgicznej cieśniny Ormuz.
Dotychczasowy mechanizm działał sprawnie: surowiec płynął rurociągiem z saudyjskich złóż do portu Janbu. Stamtąd część ładunku trafiała do Egiptu, by przez rurociąg SUMED dotrzeć nad Morze Śródziemne. Z terminalu Sidi Kerir tankowce wyruszały w stronę Europy, w tym do gdańskiego Naftoportu. Obecne trudności Orlenu to efekt zakłóceń pracy saudyjskiej magistrali East-West, wywołanych atakiem na jedną z instalacji.
Sytuacja wygląda poważnie. Reuters donosi, że rezerwy w porcie Janbu mogły wystarczyć na utrzymanie eksportu zaledwie na kilka dni. Trzeba mieć na uwadze, że Saudi Aramco zaspokaja około 40 procent zapotrzebowania polskich rafinerii należących do Orlenu.
Orlen szuka ratunku. Czy grożą nam wyższe ceny paliw?
W odpowiedzi na kryzys Orlen natychmiast zareagował. Jak podaje Bloomberg, w zaledwie dwa dni spółka rozpisała pięć przetargów na zakup ropy. To wyraźny znak poszukiwania nowych źródeł dostaw. Dane MarineTraffic potwierdzają, że do Polski zmierzają już statki z surowcem m.in. z USA, Algierii oraz Norwegii.
Przedstawiciele koncernu studzą emocje. W oświadczeniu dla agencji Reuters podkreślono, że praca rafinerii przebiega bez zakłóceń, a firma dba o dywersyfikację dostaw. To jednak tylko część prawdy, która może okazać się bolesna dla kierowców. Znalezienie nowych dostawców nie rozwiązuje w pełni problemu.
Należy pamiętać, że z podobnymi problemami mierzą się inne europejskie rafinerie, wcześniej korzystające z saudyjskiej ropy. Rosnące zapotrzebowanie na rynku potęguje konkurencję, co z kolei winduje ceny surowca. Konieczność pilnego poszukiwania nowych kierunków dostaw może skutkować podwyżkami cen na stacjach benzynowych w 2026 roku. Choć paliwa nie zabraknie, koszty jego pozyskania będą wyższe. A to z dużym prawdopodobieństwem odczują kierowcy.