Spis treści
- Branża budowlana napędza gospodarkę i czeka na środki z KPO
- Dramatyczny spadek liczby specjalistów budowlanych
- Walka o inżynierów w obliczu unijnych miliardów
- Płace inżynierów budownictwa przebijają inflację
- Nawet 36 tys. zł miesięcznie dla kadry kierowniczej
- Młodzi inżynierowie żądają benefitów i elastyczności
Branża budowlana napędza gospodarkę i czeka na środki z KPO
Sektor budowlany generuje blisko dziesięć procent polskiego produktu krajowego brutto, stanowiąc niezmiennie kluczowy filar naszej gospodarki. Obecnie ten segment rynku musi zmierzyć się z niespotykanym dotąd wyzwaniem. W nadchodzącym czasie wystartuje bezprecedensowa fala przedsięwzięć, które zasilą fundusze pochodzące między innymi z Krajowego Planu Odbudowy.
Rezultaty wdrażania wcześniejszych programów można dostrzec już na każdym kroku. Skutecznie zmodernizowano termicznie setki tysięcy obiektów, oddano do użytku zupełnie nowe obwodnice, poprowadzono następne kilometry szlaków kolejowych oraz znacznie poszerzono zasięg szybkiego internetu. Wymienione realizacje stanowią jednak zaledwie wstęp do wielomiliardowej ofensywy infrastrukturalnej.
Polecany artykuł:
Dramatyczny spadek liczby specjalistów budowlanych
Ofert zatrudnienia na rynku systematycznie przybywa, jednak podstawową przeszkodą pozostaje drastyczny deficyt wykonawców. Opublikowane właśnie zestawienie przygotowane przez agencję Grafton Recruitment bezlitośnie obnaża głęboki kryzys kadrowy wśród wykwalifikowanych inżynierów oraz personelu o profilu czysto technicznym.
Specjaliści rynku pracy głośno alarmują o systematycznym spadku liczby osób kończących edukację na wydziałach budowlanych. Większość młodych adeptów opuszcza mury szkół wyższych bez uzyskania wymaganych certyfikatów zawodowych. Taka sytuacja bezpośrednio przekłada się na drastyczny ubytek fachowców posiadających uprawnienia do samodzielnego nadzorowania placów budowy.
Bardzo niepokojące wiadomości napływają również bezpośrednio ze środowiska akademickiego. Władze Politechniki Krakowskiej po raz pierwszy od początku istnienia uczelni nie zdołały zebrać chętnych na stacjonarną specjalność drogową. Równo dekadę temu podobny profil kształcenia przyciągał regularnie kilkadziesiąt osób na każdym roczniku.
Walka o inżynierów w obliczu unijnych miliardów
Przedstawiciele środowiska deweloperskiego i wykonawczego wyrażają głębokie obawy dotyczące terminowości planowanych przedsięwzięć, ponieważ braki w personelu mogą wywołać wielomiesięczne opóźnienia. Przedsiębiorstwa toczą obecnie bezpardonową batalię o wąskie grono dostępnych fachowców, co z kolei napędza niespotykaną dotąd rynkową rywalizację.
Skala trudności rośnie lawinowo ze względu na jednoczesny start potężnych programów modernizacyjnych w sektorach energetycznym, odnawialnych źródeł energii, a także infrastruktury drogowej, szlaków kolejowych oraz klasycznej deweloperki mieszkaniowej. W licznych województwach rekrutacja wykwalifikowanego inżyniera stała się obecnie zadaniem wręcz niewykonalnym dla działów zarządzania zasobami ludzkimi.
Płace inżynierów budownictwa przebijają inflację
Z perspektywy wykwalifikowanego personelu obecny kryzys przynosi wyjątkowo korzystne perspektywy finansowe. Analizy rynkowe jednoznacznie wskazują, że zarobki certyfikowanych inżynierów budowlanych w okresie między 2023 a 2025 rokiem poszybowały w górę od osiemnastu do dwudziestu procent.
Zjawisko to znacznie wyprzedziło wskaźniki oficjalnej utraty wartości pieniądza. Zdecydowanie najpotężniejszy skok wynagrodzeń stał się udziałem projektantów infrastruktury drogowej, którzy zyskali na swoich kontraktach przeszło dwadzieścia dwa procent.
Obserwatorzy rynku pracy stanowczo zaznaczają rosnący trend finansowego doceniania konkretnych umiejętności. Pracodawcy niezwykle hojnie nagradzają unikalną wiedzę techniczną oraz udokumentowaną praktykę w skutecznym kierowaniu wielomilionowymi realizacjami zbrojeniowymi i cywilnymi.
Nawet 36 tys. zł miesięcznie dla kadry kierowniczej
Dystans pomiędzy poszczególnymi stanowiskami pod względem gratyfikacji finansowej osiąga wręcz gigantyczne rozmiary. Elita inżynierska inkasuje każdego miesiąca sumy pozostające całkowicie poza zasięgiem przeciętnego obywatela naszego kraju.
Szczyt drabiny płacowej zdominowali menedżerowie odpowiedzialni za rozruchy w sektorze energetycznym. Gwarantowane przelewy na ich kontach wynoszą od 26 do 36 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Na podobne wpływy rzędu 29 do 35 tysięcy złotych brutto mogą liczyć również osoby na stanowiskach dyrektorów kontraktowych.
Pułap dwudziestu tysięcy złotych jest regularnie przekraczany przez nadzorców placów budowy zaangażowanych w przedsięwzięcia ściśle związane z szeroko pojętą energetyką.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja osób stawiających pierwsze kroki w zawodzie. Wypłata początkującego asystenta projektanta waha się w przedziale od siedmiu do dziesięciu tysięcy złotych brutto, podczas gdy szeregowy inżynier budowy wynegocjuje stawkę na poziomie od ośmiu do jedenastu tysięcy złotych.
Młodzi inżynierowie żądają benefitów i elastyczności
Przedsiębiorcy błyskawicznie uświadamiają sobie utratę magicznej mocy samych pieniędzy w procesach rekrutacyjnych. Wchodzący na rynek pracy absolwenci stanowczo egzekwują perspektywy awansu, nienormowany czas wykonywania obowiązków, pakiety socjalne oraz nienaruszalny podział pomiędzy sferą służbową a prywatną.
Spółki z sektora infrastrukturalnego zmuszone są rewidować swoje strategie przyciągania najzdolniejszych pracowników, oferując znacznie bardziej kompleksowe pakiety udogodnień. Bez wdrożenia takich zmian nawet gigantyczne zastrzyki gotówki na inwestycje nie uchronią państwa przed absolutnym paraliżem wykonawczym z powodu drastycznego braku wykwalifikowanej siły roboczej.