Nowe przepisy uderzają w ukraińskich lekarzy. Szpitale na prowincji biją na alarm

2026-05-15 9:48

Ponad dwustu medyków z zagranicy straciło uprawnienia do wykonywania zawodu w Polsce. Wszystko z powodu wygaśnięcia warunkowych pozwoleń, które od początku maja wymagają udokumentowanej znajomości języka polskiego na poziomie B1. Największy dramat przeżywają placówki w mniejszych miejscowościach, gdzie braki kadrowe są powszechne.

Lekarze proszą o weto. Gorący spór o zatrudnianie medyków z Ukrainy bez nostryfikacji

i

Autor: Getty Images Lekarz w białym kitlu z niebieskim stetoskopem na szyi, wypełniający dokumenty medyczne na podkładce, siedzi naprzeciwko pacjenta, którego widać fragment złożonych dłoni. To symbolizuje problemy szpitali z zatrudnianiem medyków z Ukrainy, o czym czytać można na Super Biznes.

Ukraińscy lekarze tracą prawo do pracy

Coraz więcej placówek medycznych zgłasza trudności z ułożeniem grafików dyżurów. Jak podaje „Rzeczpospolita”, od pierwszych dni maja okręgowe izby lekarskie cofnęły warunkowe uprawnienia do wykonywania zawodu 208 specjalistom pochodzącym spoza Unii Europejskiej.

Sprawa dotyczy przede wszystkim ukraińskich medyków, którym nie udało się na czas dostarczyć oficjalnego certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego.

Wymóg językowy dziesiątkuje kadrę

Zmiany wynikają z nowych regulacji prawnych. Nakładają one na medyków spoza Unii Europejskiej – zatrudnianych warunkowo w dobie pandemii oraz po eskalacji konfliktu zbrojnego w Ukrainie – obowiązek poświadczenia biegłości językowej na poziomie B1. Czas na dostarczenie odpowiednich dokumentów upłynął wraz z końcem kwietnia.

Brak wymaganych zaświadczeń oznacza dla tych osób natychmiastową utratę możliwości legalnego leczenia pacjentów na terenie naszego kraju.

Czy ten Polak wystąpił na Eurowizji? Sprawdzian dla prawdziwych fanów muzyki
Pytanie 1 z 12
Kajtek Januszkiewicz

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej ostrzega przed falą zwolnień

Statystyki pokazują, że najwięcej decyzji o wygaszeniu uprawnień zapadło do 12 maja na Mazowszu, gdzie prawo do pracy straciło 107 osób. W województwie warmińsko-mazurskim odnotowano 26 takich przypadków, na Podlasiu 19, natomiast na Śląsku – 15.

Sytuacja prawdopodobnie ulegnie znacznemu pogorszeniu. Szef Naczelnej Rady Lekarskiej, Łukasz Jankowski, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zasugerował, że restrykcje mogą wkrótce objąć nawet tysiąc specjalistów z zagranicy.

Szpitale w małych miejscowościach w dramatycznej sytuacji

Największy niepokój panuje w placówkach zlokalizowanych z dala od dużych aglomeracji. Te ośrodki od lat borykają się z potężnym deficytem kadrowym, a zatrudnianie personelu medycznego z Ukrainy pozwalało im na utrzymanie ciągłości pracy. Sytuację dosadnie opisuje Małgorzata Kormosz, pełniąca obowiązki dyrektora szpitala w Ustrzykach Dolnych.

"U nas permanentnie brakuje lekarzy. Jesteśmy głęboką prowincją i pozyskanie lekarza graniczy z cudem"

Ministerstwo Zdrowia zabiera głos w sprawie wakatów

Przedstawiciele resortu zdrowia starają się jednak tonować nastroje, twierdząc, że obecny stan rzeczy nie przybrał jeszcze rozmiarów katastrofy. O skali zjawiska wypowiedział się prof. Mariusz Klencki z Ministerstwa Zdrowia.

"Dostajemy pierwsze sygnały ze szpitali, dla których może to być problem. Jeśli placówka działa „na styk”, utrata nawet jednego lekarza jest kłopotem. Na razie nie jest to jednak problem systemowy"

Zarządzający lokalnymi lecznicami ostrzegają jednak, że utrata choćby jednego członka zespołu medycznego to potężny cios dla prowincjonalnych ośrodków. W takich rejonach znalezienie i sprowadzenie nowego fachowca to zadanie niezwykle trudne do zrealizowania.

PTNW - Modzelewski