Spis treści
- Gwiazda polskiej kinematografii pobiera znikome świadczenie z ZUS, choć od lat pozostaje niezwykle aktywna zawodowo.
- Ten kłopot dotyka ogromną część krajowych twórców, którzy przez całe życie rozliczają się na podstawie umów o dzieło.
- Gwiazda zabezpieczyła jednak swoją przyszłość, inwestując we własne przedsięwzięcia artystyczne i biznesowe.
- Jej przypadek na nowo rozbudził publiczną debatę dotyczącą gruntownej reformy ubezpieczeń społecznych dla aktorów i muzyków.
Krystyna Janda dostaje z ZUS grosze. Świadczenie aktorki zaskakuje
Krystyna Janda to absolutna ikona polskiej kultury. Swoją wielką karierę rozpoczęła w 1976 roku brawurową rolą w „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy, by później stworzyć dziesiątki kultowych kreacji na deskach teatrów i przed kamerą. Gwiazda nie ogranicza się tylko do grania – reżyseruje, pisze książki oraz stoi na czele Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury, nadzorującej warszawskie sceny Polonia i Och-Teatr.
Pomimo gigantycznego wkładu w rodzimą sztukę, wysokość comiesięcznego przelewu z państwowej kasy może szokować. Jak ujawniły media dwa lata temu, wybitna artystka inkasuje z ZUS zaledwie około 2 tysięcy złotych miesięcznie. Taka kwota budzi ogromne zdumienie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę jej niesłabnącą popularność i dziesięciolecia nieprzerwanej pracy artystycznej na najwyższych obrotach.
Dlaczego polscy twórcy narzekają na system emerytalny?
Specjaliści od ubezpieczeń społecznych tłumaczą, że przypadek gwiazdy nie jest odosobniony i wynika bezpośrednio z charakteru pracy w branży artystycznej. Przez całe dekady aktorzy, piosenkarze czy muzycy zarabiali głównie w oparciu o umowy o dzieło oraz kontrakty z tytułu przekazania praw autorskich. Taka forma zatrudnienia zazwyczaj nie wiązała się z obowiązkiem odprowadzania pełnych składek emerytalnych, co brutalnie mści się po latach. W efekcie osoby z potężnym dorobkiem scenicznym nierzadko muszą pożegnać się z marzeniami o godnej starości i zadowolić stawkami bliskimi najniższej krajowej.
Krystyna Janda wciąż bryluje na scenie. Nie zamierza zwalniać tempa
Sama zainteresowana wielokrotnie deklarowała w wywiadach, że kategorycznie odrzuca myśli o przejściu w stan spoczynku. W rozmowie z miesięcznikiem „Pani” otwarcie przyznała, że scena to nadal najważniejszy element jej codziennego funkcjonowania.
Uważam, że jestem za dobrą aktorką, żeby nie grać. Jestem w formie. (...) Tylko praca mnie nie nudzi – mówiła.
Jej ciągła obecność w blasku fleszy nie wynika więc z przymusu ekonomicznego. Artystka z niesłabnącą pasją zarządza swoimi placówkami, kreuje nowe role, bierze udział w kolejnych projektach filmowych i aktywnie rozwija inicjatywy fundacji.
Własne teatry dają aktorce stabilność finansową na starość
Gwiazda na szczęście nie musi drżeć o domowy budżet, ponieważ jej finanse nie opierają się wyłącznie na państwowej emeryturze. Fundamentem jej stabilności są dochody płynące z zarządzania Teatrem Polonia i Och-Teatrem, a także prężnie działająca marka kosmetyków sygnowana jej nazwiskiem. To właśnie te poboczne inwestycje i bycie niezależną bizneswoman gwarantują jej spokój, którego ZUS nigdy by jej nie zapewnił.
Niestety, nie każdy weteran polskiej sceny miał tyle szczęścia i smykałki do interesów. Ogromna rzesza zasłużonych twórców po zejściu z afisza zostaje bez żadnej poduszki finansowej, zdana wyłącznie na skromne wypłaty ze Skarbu Państwa.
Głęboki kryzys dotyka tysięcy artystów w Polsce
Temat niskich świadczeń legendarnej reżyserki ponownie wywołał lawinę apeli o pilną nowelizację prawa ubezpieczeniowego. Związki zawodowe i stowarzyszenia twórcze od dawna biją na alarm, że aktualne przepisy całkowicie ignorują realia pracy na scenie. Aktorzy zarabiający latami z pominięciem klasycznego etatu nie mają szans na zbudowanie sensownego kapitału bazowego. Sytuacja jednej z najpopularniejszych Polek to dobitny dowód na to, że nawet długoletnia obecność na pierwszych stronach gazet nie gwarantuje finansowego bezpieczeństwa w jesieni życia.
