Spis treści
Obecne przepisy ograniczające handel wzbudzają spore kontrowersje, a organizacja Związkowa Alternatywa proponuje całkowite odrzucenie zakazu na rzecz sowitych rekompensat finansowych. Głównym postulatem jest znaczący wzrost wynagrodzenia, wynoszący aż 2,5-krotność podstawowej stawki za każdą przepracowaną w niedzielę godzinę, a dodatkowo pracownikowi przysługiwałby jeden dzień wolny. Taka zmiana to obietnica diametralnie wyższych zarobków, jednak wciąż pozostaje kwestią otwartą, czy nowe rozwiązania wejdą w życie.
Debata na temat zakazu handlu w niedzielę ożywa po latach, a do dyskusji włączają się nie politycy rządu, lecz działacze ze Związkowej Alternatywy. Przekonują oni, że aktualne regulacje przynoszą więcej szkody niż pożytku zarówno zatrudnionym, jak i kupującym. Rozwiązaniem, które proponują, jest przywrócenie handlu przez siedem dni w tygodniu w zamian za potężny zastrzyk finansowy za weekendowe dyżury.
Zamiast zakazu handlu w niedzielę – wyższe pensje dla pracowników
Z perspektywy związków zawodowych regulacje obowiązujące od sześciu lat są już przeżytkiem. Działacze zauważają, że przez liczne luki prawne wiele placówek i tak prowadzi sprzedaż w weekendy, a uderza to głównie w duże obiekty handlowe, które zmuszone są do zamykania drzwi przed klientami.
Szef Związkowej Alternatywy określa ten stan rzeczy mianem farsy. Piotr Szumlewicz sugeruje, że odgórne zakazywanie pracy powinno zostać zastąpione motywacją finansową, która rzeczywiście zrekompensuje trud pracy w dni wolne.
Nawet 78,50 zł za godzinę pracy w niedzielę
Rewolucja w wynagrodzeniach to najciekawszy punkt związkowej inicjatywy. Projekt zakłada, że stawka za pracę w niedzielę byłaby wyższa o 150 procent od tej obowiązującej w pozostałe dni tygodnia.
Opierając się na dzisiejszej minimalnej płacy godzinowej, pracownik zarobiłby blisko 80 złotych za godzinę, co przy ośmiogodzinnym etacie daje ponad sześć stów dziennie. Co więcej, do tego doszedłby gwarantowany dzień urlopu na regenerację w ciągu tygodnia.
Zdaniem pomysłodawców taki mechanizm automatycznie wyselekcjonowałby te punkty handlowe, które faktycznie stać na uczciwe opłacenie personelu pracującego w weekend.
Związkowcy: obecne przepisy o zakazie handlu nie działają
Organizacja podnosi również problem zaburzenia wolnego rynku. Twierdzą, że ustawa faworyzuje mniejszych graczy, pozwalając im na działanie poprzez naginanie przepisów, w czasie gdy giganci branżowi tracą na weekendowym przestoju.
Zwracają uwagę na nowelizację sprzed trzech lat, która umożliwia darmową pracę członków rodziny w małych sklepikach. To buduje niesprawiedliwą przewagę nad dużymi sieciami dyskontów, które w niedzielę pozostają zablokowane.
Skorzystać mieliby nie tylko sprzedawcy. Podwyżki w wielu branżach
Związkowa inicjatywa wychodzi jednak znacznie dalej niż tylko dyskonty i galerie. Chcą oni, by wzrost płac za niedziele objął wszystkie sektory, w tym usługi gastronomiczne, medyczne czy transportowe. W opinii działaczy, każda osoba podejmująca się pracy w dniu wolnym powinna robić to dobrowolnie, licząc na znacznie lepszą gratyfikację finansową.
Na ten moment są to jedynie postulaty rzucone w przestrzeń publiczną. Brak jest informacji o jakichkolwiek rządowych planach zmiany ustawy ograniczającej handel, więc na tę chwilę w 2026 roku czeka nas raptem osiem niedziel handlowych.