Spis treści
- Wspierani przez Teheran jemeńscy rebelianci Huti zapowiadają ataki na statki handlowe.
- Niebezpieczeństwo dotyczy cieśniny Bab al-Mandab, która ma fundamentalne znaczenie dla transportu ropy naftowej.
- Przez ten akwen transportowane jest 12% światowego handlu, w tym ropa i gaz.
- Ewentualne ataki przełożą się na wyższe koszty ubezpieczeń i transportu, co w konsekwencji podniesie ceny surowców.
Rebelianci Huti dołączają do konfliktu. Ceny ropy mogą gwałtownie wzrosnąć
Huti to szyickie ugrupowanie polityczno-wojskowe, które od lat uczestniczy w wojnie domowej w Jemenie. Bojownicy ci są blisko sprzymierzeni z Iranem. To właśnie od władz w Teheranie otrzymują m.in. broń, która pozwala im atakować jednostki pływające między Oceanem Indyjskim a Morzem Czerwonym, zmierzające w stronę Kanału Sueskiego w Egipcie. Jest to najkrótsza i najważniejsza trasa morska dla dostaw surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu. Odpowiada ona za 12 proc. globalnego handlu, a przepływa nią ogromna liczba tankowców.
Mimo że siły Huti nie są wystarczające do pełnego zablokowania ruchu w cieśninie, ich działania mogą sprawić, że transport ropy wartej setki milionów dolarów stanie się skrajnie ryzykowny. W minionych latach bojownicy wielokrotnie uderzali w statki handlowe oraz okręty amerykańskiej marynarki wojennej. Rok temu udało im się zatopić grecki masowiec Eternity C.
Cieśnina Bab al-Mandab i ryzyko dla światowej gospodarki
Takie incydenty wywołują ogromny niepokój wśród ubezpieczycieli tankowców. Zatopienie jednostki przewożącej ropę wiązałoby się z kolosalnymi stratami finansowymi. W efekcie armatorzy mogą spotkać się z odmową ubezpieczenia swoich statków.
Do tej pory Huti przeprowadzali jedynie ataki rakietowe na Izrael. Zapowiedzieli jednak, że w razie konieczności przejęcia kontroli nad cieśniną Bab al-Mandab w celu ukarania wroga, siły jemeńskiego Ansarullahu są gotowe do działania. Jeśli ich celem staną się tankowce, obecny kryzys na rynkach paliwowych może ulec drastycznemu zaostrzeniu.
Polecany artykuł: