Za co UOKiK chce ukarać Google?
Sprawa ma bardzo poważny charakter. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Tomasz Chróstny, zdecydował o rozpoczęciu postępowania, które może uderzyć w giganta technologicznego. Działania objęły cztery podmioty wchodzące w skład grupy kapitałowej Google, w tym Alphabet Inc., Google LLC, Google Ireland Limited oraz Google Poland.
Kluczowym oskarżeniem jest podejrzenie o bezprawne wykorzystywanie przewagi rynkowej. Przedstawiciele urzędu twierdzą, że korporacja będąca właścicielem globalnej wyszukiwarki internetowej, postępuje niesprawiedliwie w stosunku do lokalnych wydawców mediów w Polsce, którzy są od niej znacznie słabsi ekonomicznie.
Wszczęte kroki prawne mogą zaowocować potężną sankcją dla amerykańskiej firmy, sięgającą nawet jednej dziesiątej jej rocznych przychodów. Oznacza to w rzeczywistości sumy rzędu wielu miliardów.
Google a polskie media: o co dokładnie chodzi w sporze?
Koncern z Mountain View regularnie prezentuje materiały przygotowane przez polskie portale informacyjne w obrębie własnych serwisów, w tym w Google News oraz w zestawieniach wyników. Dotyczy to elementów takich jak skróty wiadomości, tytuły publikacji oraz fotografie. Dzięki temu internauci błyskawicznie otrzymują pożądane treści, nie opuszczając środowiska stworzonego przez amerykańską firmę.
Z punktu widzenia właścicieli mediów, taka praktyka przynosi im wymierne straty. Według ustaleń UOKiK korporacja nie sformalizowała współpracy z przeważającą częścią krajowych przedsiębiorstw z branży medialnej, co uniemożliwia ustalenie zasad udostępniania materiałów i nie daje gwarancji na należną zapłatę. Obowiązek ten wynika bezpośrednio z unijnych przepisów dotyczących praw autorskich w cyfrowym świecie (dyrektywa DSM), które mają na celu poprawę pozycji negocjacyjnej podmiotów tworzących treści w starciu z międzynarodowymi platformami.
Jak zaznacza urząd antymonopolowy, niejasny proces rozmów stanowi podstawę do sformułowania zarzutów wobec technologicznego giganta, co z kolei otwiera drogę do nałożenia historycznie wysokiej grzywny. Instytucja podejrzewa, że firma celowo ogranicza dostęp do kluczowych danych wydawcom, co uniemożliwia im dokładne wyliczenie kwot, jakich mogliby się domagać. To z kolei sprawia, że w konfrontacji z międzynarodową korporacją polskie media są traktowane nierównorzędnie.
