Ceny lodów w lodziarniach mocno w górę. W sklepach jest tanio

2026-08-22 11:11

Jeszcze niedawno wyjście na lody z całą rodziną było stosunkowo tanie, ale teraz może mocno nadszarpnąć nasz portfel. Za jedną gałkę zapłacimy dziś nawet do 13 zł. Choć w sklepach lody kosztują niemal tyle samo co rok temu, to na ceny w lodziarniach wpływają inne koszty. Zatem za co dokładnie płacimy, kupując ulubiony deser z okienka?

Dłoń osoby trzymającej rożek z dwiema gałkami lodów. O rosnących cenach letnich deserów przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay.com

Ile dzisiaj kosztuje gałka lodów?

Rodzinne wyjście do lodziarni było niegdyś drobną przyjemnością. Obecnie rachunek za słodki deser to koszt od kilkudziesięciu do nawet stu złotych. Za pojedynczą gałkę lodów latem tego roku zapłacimy od 9 zł do nawet 13 zł.

Jeśli kupimy osiem gałek po 10 zł każda, zapłacimy 80 zł, natomiast decydując się na lokal, który podniósł ceny, przekroczymy próg 100 zł.

Ciekawie robi się, gdy zerkniemy na sklepowe półki – tam ceny lodów są zaskakująco stabilne.

Lody w sklepach zaskakująco tanie

Według najnowszych statystyk Eurostatu, w czerwcu 2026 r. ceny sorbetów oraz lodów w sklepach wzrosły zaledwie o 0,2 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Jednocześnie całkowita inflacja uplasowała się na poziomie 2,5 proc.

Okazuje się także, że mleko i cukier są tańsze niż w roku ubiegłym, z czego wynika, że same koszty wytworzenia deseru nie determinują wyższych cen w lodziarniach.

Główna przyczyna podwyżek leży zupełnie w innym miejscu.

Tylko osoby wychowane w latach 90. zdobędą komplet punktów
Pytanie 1 z 12
Kto śpiewał wielki hit "To nie ja!" podczas Eurowizji w 1994 roku?

Za lody płacisz więcej ze względu na koszty lokalu i pracowników

Wybierając lody w pudełku z marketowej zamrażarki, wydajemy pieniądze niemal tylko na sam produkt, z kolei w punktach z lodami wygląda to inaczej.

Koszt gałki uwzględnia wiele wydatków pobocznych, takich jak pensje pracowników, dzierżawa miejsca, transport, rachunki za energię, odpowiednie wyposażenie, magazynowanie towarów czy szeroko pojęta obsługa.

Z kolei te wydatki systematycznie pną się w górę.

W branży zakwaterowania i gastronomii zarobki wzrosły na przestrzeni roku o 5,4 proc.

– W lodziarni nie płacimy wyłącznie za sam produkt, ale za całą usługę. Potrzebni są pracownicy, lokal, energia i infrastruktura umożliwiająca przechowywanie i sprzedaż lodów – tłumaczy Dominik Baldowski, analityk Finax.

Kluczowa lokalizacja lokalu

Wielkie znaczenie dla końcowej ceny ma także to, gdzie zlokalizowany jest dany punkt sprzedaży.

Za ulubiony deser inną kwotę zapłacimy w mniejszej miejscowości, a inną podczas urlopu w nadmorskim kurorcie, czy spacerując uliczkami popularnych miast, takich jak Kraków i Warszawa.

Przedsiębiorcy muszą zbilansować opłaty niezbędne do utrzymania działalności, a czynsze w bardzo turystycznych punktach potrafią przyprawić o zawrót głowy.

Lody dla czteroosobowej rodziny to nierzadko wydatek ponad 100 zł

Tendencja wzrostowa cen lodów widoczna jest już od dłuższego czasu. Według aplikacji PanParagon, w 2023 r. jedna gałka wyceniona była średnio na 6,48 zł, z kolei dwa lata później cena ta wyniosła 7,51 zł. Mamy więc do czynienia ze wzrostem o prawie 16 proc.

Bieżące lato jedynie potwierdza ten postępujący trend.

Płacąc za gałkę 9 zł, cztery porcje będą kosztować nas 36 zł, a osiem – 72 zł. Wystarczy jednak podwyżka ceny gałki do 10 zł, aby ostateczna suma wyniosła 80 zł.

Jeśli wybierzemy bardziej prestiżowe miejsce, wyjście kilkuosobowej rodziny może przekroczyć kwotę 100 zł.

Inflacja to kwestia indywidualna

Lody są dobrym barometrem ekonomicznym. Pokazują, że ogólnopolski wskaźnik inflacji nie zawsze pokrywa się z tym, ile realnie ubywa z naszego budżetu.

Takie instytucje, jak GUS czy Eurostat, biorą pod uwagę uśrednioną zmianę cen koszyka świadczeń i towarów. W rzeczywistości każda z rodzin wydaje swoje finanse w sposób absolutnie zróżnicowany.

Dla jednej rodziny priorytetem mogą być wydatki spożywcze, podczas gdy inni poniosą wysokie koszty mieszkaniowe, urlopowe czy też paliwowe. W efekcie, nawet przy tym samym poziomie ogólnej inflacji, każdy odczuje ją zgoła inaczej.

– Nie istnieje jedna inflacja, którą każdy z nas odczuwa dokładnie tak samo. Każde gospodarstwo domowe ma inny koszyk wydatków – wskazuje Baldowski.

Wynagrodzenia także rosną

Trzeba mieć także świadomość, że rosnąca cena naszych ulubionych słodkości wcale nie musi zwiastować gwałtownego obniżenia naszej siły nabywczej.

Jeżeli dynamika wzrostu płac wyprzedza wzrost cen, to w ujęciu realnym zwiększają się też nasze możliwości. Problem pojawia się, gdy tempo wzrostu kosztów przewyższa to, co zyskujemy ze wzrostu naszych pensji – w takich okolicznościach staje się to bolesne dla naszych portfeli.

Bądźmy jednak realistami: za wypad do ulubionej lodziarni w tym sezonie trzeba zapłacić zdecydowanie więcej w stosunku do kilku lat wstecz. O ile w sklepach detalicznych nadal jest to przystępna cena, to jednak wizyta przy okienku pod chmurką obciąży nas finansowo znacznie bardziej.

DARMOWE LODY TO... DYSKRYMINACJA?!

Rolki