Pod topór pójdzie 20 h lasów. Zielonogórskie drzewa zaatakował kornik ostrozębny

2020-02-11 11:58 Dorota Gut
Las
Autor: Dorota Gut

Szkodnik zielonogórskie lasy atakuje od dawna. Jedyną skuteczną walką z nim jest wycinanie zainfekowanych sosen. To właśnie je najczęściej atakuje chrząszcz. Drzewa, w których żyje kornik ostrozębny powoli obumierają a ich igliwie zmienia kolor na rudy. Efekty działalności szkodnika widać dopiero po kilku miesiącach. Więcej szczegółów w artykule. [Wideo]

Tylko w pierwszym kwartale w Zielonej Górze trzeba będzie wyciąć 20 h lasów. Powodem jest kornik ostrozębny. Szkodnik w naszym mieście jest od dawna. Jednak dopiero od kilku lat z jego powodu trzeba usuwać aż tak dużo drzew.

Jedyną metodą walki z chrząszczem jest wycinka zainfekowanych sosen. To właśnie ten gatunek drzew kornik atakuje najczęściej. Po ścięciu zainfekowane drewno powinno być spalone. W zeszłym roku było to jednak utrudnione z powodu suszy i zagrożenia pożarowego.

Drzewa, w których żyje chrząszcz obumierają. Staja się zagrożeniem dla mieszkańców, którzy spacerują. W zainfekowanych sosnach po ok. 3 miesiącach igliwie zmienia kolor z zielonego na rudy. Jest to jedyny widoczny gołym okiem objaw działalności kornika.

W Zielonej Górze lasy należą do różnych właścicieli. Drzewa pod swoją opieką ma nadleśnictwo, miasto, koleje państwowe oraz prywatni właściciele. Wszyscy muszą skoordynować swoje działania, ponieważ szkodnik przelatuje między drzewami. Jeżeli gdzieś zostaną fragmenty zainfekowanych lasów, to za kilka miesięcy problem może się pojawić od nowa.