Walka od pierwszej do ostatniej minuty
Trener reprezentacji Polski, Arne Senstad, po meczu z Tunezją przyznał, że spodziewał się znacznie trudniejszej gry ze strony przeciwniczek niż podczas ich wcześniejszego spotkania z Francją. – „Wiedzieliśmy, że musimy być gotowi na walkę. Było naprawdę ciężko, ale wygraliśmy” – podsumował.
Norweski szkoleniowiec zwrócił uwagę na słabszą niż oczekiwana grę defensywną zespołu. Tunezjanki, dysponujące wieloma doświadczonymi zawodniczkami, stosowały długie ataki pozycyjne, które wymagały od Polek stałej koncentracji i agresji w obronie.
– W obronie nie graliśmy tak, jak sobie założyliśmy. Tunezja ma dużo dobrych zawodniczek, które wiedzą co zrobić z piłką – powiedział.
Skuteczność kluczem do sukcesu
Senstad nie krył, że polskie zawodniczki miały problem z precyzją w rzutach na bramkę, co utrudniało kontrolę nad meczem. – „To był jeden z tych meczów, w którym drużyna oddaje dużo rzutów, ale i wiele z nich nie dochodzi celu” – zauważył.
Trener wskazał na konieczność poprawy skuteczności w ataku, podkreślając, że błędy ofensywne mogą rodzić nerwowość w zespole.
– Musimy być bardziej skuteczni w akcjach ofensywnych. Inaczej później pojawiają się nerwy. Musimy być szczęśliwi z tej wygranej. Mecz był taki, jaki był. Naprawdę było ciężko – podkreślił.
Walka o poprawę w defensywie i przygotowania do Francji
Podczas przerwy na żądanie w drugiej połowie trener zwracał zawodniczkom uwagę na konieczność bardziej agresywnej gry w obronie. Mimo trudności, udało się to zrealizować.
– Było to trudne zważywszy na indywidualne umiejętności rywalek. Jednak udało się to zrobić – dodał.
Senstad zaznaczył jednak, że w pierwszej połowie drużyna powinna była grać skuteczniej. Dodał także, że niektóre zawodniczki zagrały poniżej swojego zwyczajowego poziomu, a momentami zespół nie realizował wyznaczonych zadań.
Przed nami mecz z Francją – będzie bardzo ciężko
Patrząc już na kolejnego rywala, czyli broniącą tytułu Francję, trener podkreślił, że mimo najlepszego nawet planu, liczy się przede wszystkim realizacja na boisku i umiejętności wykonawców.
– Musimy wierzyć w naszą pracę. Prosty rachunek podpowiada, że skoro Francja wygrała z Tunezją różnicą 25 bramek, a my tylko trzema, to one nas pokonają 22 golami... – zauważył.
Senstad zaapelował do kibiców o wsparcie drużyny, przypominając, że mimo trudności, polskie piłkarki mają duży potencjał.
– Tu wcale nie chodzi o taktykę, ale o umiejętności. Wiem, że dziewczyny stać na wiele, ale przeciw Tunezji tego nie pokazały – dodał.
Na koniec szkoleniowiec odniósł się do światowego rankingu, gdzie Francuzki plasują się na drugim miejscu, a Polki znajdują się dopiero w połowie drugiej dziesiątki.
– Ale to jest tylko sport. Staniemy naprzeciw jednego z najlepszych zespołów świata. Jeżeli jednak zagramy tak, jak przeciw Tunezji, to po prostu nie wystarczy do sukcesu. Jeśli jednak zaprezentujemy się na 100 procent możliwości, to wszystko może się zdarzyć – podsumował.