Inwazyjne owady podróżują na gapę. Globalny transport sprzyja ich rozprzestrzenianiu

Globalny transport umożliwia owadom przemieszczanie się na nowe tereny, co może prowadzić do ich inwazyjnego rozprzestrzeniania się. Przykładem jest motyl Olepa schleini, który przemieścił się z Indii na Komory, stanowiąc potencjalne zagrożenie dla lokalnych ekosystemów.

Kontenerowiec w porcie. Na miniaturze obok brązowy motyl na liściach. O migracji owadów przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Thomas Elliott/ Pexels.com

Jak transport międzynarodowy wpływa na migrację owadów?

Globalny transport umożliwia owadom przemieszczanie się na nowe tereny, co może prowadzić do ich inwazyjnego rozprzestrzeniania się. Przykładem jest motyl Olepa schleini, który przemieścił się z Indii na Komory, stanowiąc potencjalne zagrożenie dla lokalnych ekosystemów.

Niektóre gatunki Olepa są znane jako potencjalnie poważne szkodniki rącznika pospolitego, zwanego rycynusem – rośliny uprawianej w wielu krajach Afryki i Azji dla oleju pozyskiwanego z nasion i wykorzystywanego np. w kosmetyce. Właśnie na tej roślinie znaleziono gąsienice motyla. Problem może polegać na tym, że skoro ten gatunek przedostał się najpewniej z Indii na Komory, to już niedaleko ma do samej Afryki. Jeśli jednak tam trafi, może stać się gatunkiem inwazyjnym i potencjalnym szkodnikiem rycynusu – mówił Łukasz Przybyłowicz.

Przypadki inwazyjnych gatunków w Polsce

Przykładem inwazyjnego gatunku, który rozprzestrzenił się w Polsce, jest ćma bukszpanowa. Po raz pierwszy zaobserwowano ją w 2012 roku w Michałkowej koło Zagórza Śląskiego, a obecnie jest obecna w całym kraju, gdzie tylko rosną bukszpany.

Naturalizacja i sukces inwazyjny

Jak podał Marcin Wiorek, najnowsza globalna lista wszystkich naturalizowanych gatunków owadów wynosi obecnie ponad 7 tysięcy.

– Na podstawie najnowszych wyników sugeruje się, że nawet 25 proc. introdukowanych gatunków bezkręgowców (i nawet 50 proc. gatunków kręgowców) odnosi sukces inwazyjny – podał Wiorek.

Współpraca naukowa na rzecz ochrony środowiska

Współpraca naukowców z Polski i Komorów jest kontynuacją wcześniejszych badań prowadzonych na Madagaskarze, gdzie analizowano endemiczne gatunki niedźwiedziówek.

Ostatnie publikacje na temat całej tej grupy pochodzą z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy metody genetyczne nie były jeszcze dostępne. Teraz okazuje się, że ta różnorodność jest jeszcze większa niż myślano. Po naszej analizie opisaliśmy siedem nowych rodzajów i pięć nowych gatunków. Nazwy tych pierwszych nawiązują do postaci z serialu „Pingwiny z Madagaskaru” m.in. Skippernaclia, Kowalskinaclia czy Juliennaclia – podał Marcin Wiorek.

Źródło PAP.

Parada na Wiśle zachwyciła mieszkańców. Wyjątkowy finał Festiwalu Wisły