Bad Bunny to gwiazda, o której mówi cała Ameryka. Niedawno wygrał nagrodę Grammy w kategorii Album roku za "Debi Tirar Mas Fotos". To pierwsza hiszpańskojęzyczna płyta w historii, która dostała to wyróżnienie. Teraz Bad Bunny przygotowuje się do najważniejszego występu w życiu. 8 lutego wystąpi w przerwie Super Bowl 2026, czyli tegorocznego finału rozgrywek NFL. Wybór ten spotkał się z ogromnym oburzeniem Donalda Trumpa oraz jego zwolenników. Przypominamy, że od jakiegoś czasu ICE wyłapuje nielegalnych latynoskich imigrantów w celach deportacji, a Bad Bunny publicznie krytykuje ich działania, stojąc za latynoską mniejszością. Jego występ na Super Bowl, czyli de faco najważniejszej imprezie roku w USA, to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna decyzja organizatorów w historii. Nie ma jednak wątpliwości, że show będzie miało wielką oglądalność, a Latynosi już teraz celebrują, że mają "swojego" na scenie, na którą będą patrzeć konserwatywni zwolennicy ICE. Wiele osób jednak nie pamięta, że Bad Bunny nie jest pierwszą, a trzecią gwiazdą latynoską na Super Bowl.
ZOBACZ TAKŻE: Super Bowl 2026 - transmisja w Polsce. Na jakim kanale i o której oglądać najważniejszy mecz NFL?
Shakira i Jennifer Lopez na Super Bowl
Pierwsze latynoskie "halftime show" odbyło się w 2020. Impreza była wtedy organizowana w Miami, a to jedno z miast z największą liczbą imigrantów latynoskich. To z tego powodu NFL chciało latynoskiego artystę na scenie. Wyborem była Jennifer Lopez, która choć pochodzi z Nowego Jorku, urodziła się w rodzinie z Portoryko. Początkowo miała wystąpić sama, ale później, decyzją organizatorów, dołączyła do niej Shakira. Ostatecznie to Kolumbijka zebrała lepsze recenzje, a Jennifer Lopez wydała film dokumentalny "Halfitme", w którym zdradziła kulisy wydarzenia. Było to ostatnie Super Bowl przed rozpoczęciem pandemii koronawirusa.