Ralf Kaminski wspomina swój pierwszy występ. Pierwszym idolem muzyka był Kuba Molenda
Ralf Kaminski zadebiutował przed publicznością jako kilkulatek podczas występu w przedszkolu. Miał wtedy około 5 lub 6 lat i z okazji Dnia Mamy zaśpiewał ludową piosenkę razem z koleżanką. Choć dziś jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny, jego muzyczne fascynacje w dzieciństwie były bardzo typowe dla lat dziewięćdziesiątych. Wielkim idolem małego Ralfa był Kuba Molenda, wokalista zespołu LO27, który święcił triumfy z hitem "Mogę wszystko". Muzyk zbierał kasety i plakaty z młodzieżowych gazet, marząc o spotkaniu ze swoim ulubieńcem.
Mój pierwszy raz na scenie, to było przedszkole, miałem wtedy 5,5 roku, może 6 lat, to było na Dzień Mamy z koleżanką, zaśpiewałem taką piosenkę, chyba ludową. [...] Moim pierwszym muzycznym idolem był Kuba Molenda z zespołu LO27. Była taka piosenka, leciała w latach dziewięćdziesiątych pod koniec. O, "Mogę wszystko". Naprawdę to był mój pierwszy muzyczny idol i zespół, który kochałem. [...] Kasetę miałem i plakat miałem z magazynu Popcorn. - powiedział Ralf Kaminski w Radiu Eska
Artysta ze smutkiem wspomina, że jako dziecko nie miał możliwości jeżdżenia na koncerty swoich idoli. W jego domu rodzinnym nie było to wówczas standardem, a on sam jako mały chłopiec płakał, myśląc, że nigdy nie pozna Kuby Molendy na żywo.
Dlaczego Ralf Kaminski późno zaczął chodzić na koncerty?
Pierwszym instrumentem muzyka był keyboard marki Casio, który otrzymał od dziadków jako prezent na komunię. Urządzenie wciąż znajduje się w jego posiadaniu i choć artysta już na nim nie gra, traktuje je jako ważną pamiątkę z dzieciństwa. To właśnie na tym sprzęcie, mając zaledwie 12 lat, zaczął stawiać pierwsze kroki w komponowaniu. Tworzył wtedy amatorskie filmy animowane na komputerze i przygotowywał do nich własne ścieżki dźwiękowe, korzystając z komunijnego prezentu.
Mój pierwszy instrument i mam go nadal, nawet przywiozłem do Warszawy, nie używam. To był keyboard, który moja babcia i dziadzio kupili mi na komunię, keyboard Casio. I mam go po prostu jako taki relikt. [...] Pamiętam bardzo dokładnie, ponieważ w gimnazjum, na początku gimnazjum, kiedy miałem 12 lat, zacząłem robić filmy animowane na komputerze. Trochę na Paintcie malowałem, potem na Photoshopie i montowałem je i robiłem soundtracki do tych filmów. I na tym właśnie keyboardzie w 1997 albo 1998 roku, ja sobie komponowałem te soundtracki. - wyznał piosenkarz
Mimo ogromnej pasji do muzyki, Ralf Kaminski przez długi czas nie mógł sobie pozwolić na uczestnictwo w dużych wydarzeniach muzycznych jako widz. Pierwszy bilet na festiwal kupił dopiero w 2014 lub 2015 roku, kiedy wybrał się na Open'er Festival, by zobaczyć występ Toma Odella. Jak sam przyznaje, wcześniej brakowało mu pieniędzy na takie rozrywki, a wyjście na koncert ulubionej artystki, takiej jak Kayah, było dla niego ogromnym wydatkiem.
Trudne początki w talent show i spotkanie z Dawidem Podsiadło. Ralf Kaminski o bolesnym odrzuceniu
Zanim Ralf Kamiski stał się znanym artystą, wielokrotnie próbował swoich sił w programach typu talent show, jednak bez sukcesów. Wokalista wspomina te doświadczenia jako traumatyczne, ponieważ na początku nikt nie chciał dać mu szansy. Próbował dostać się do "Mam Talent" oraz do pierwszej edycji "X Factor", ale w obu przypadkach odpadał już na etapach pre-castingów, zanim jeszcze miał okazję zaprezentować się przed główną komisją sędziowską.
Mój pierwszy raz talent show był bardzo traumatyczny, ponieważ żadne talent show bardzo mnie nie chciało. Ja pamiętam, jak próbowałem dostać się w ogóle do Mam Talent na początku i na żaden pre-casting mnie w ogóle nie chcieli. Nic, nic, nic. Później do X Factor tak samo. Pierwsza edycja w ogóle mnie nie chcieli. Przepadłem w pre-castingu, czyli nawet mnie komisja nie zobaczyła i dopiero za drugim razem. Dostałem się do tego talent show X Factor, byłem w czterdziestce. - wspominał Ralf Kamiński
Przełom nastąpił dopiero przy drugiej próbie w "X Factor", kiedy artysta zakwalifikował się do najlepszej czterdziestki uczestników. To właśnie wtedy spotkał Dawida Podsiadło, który wrócił do programu po wcześniejszym niepowodzeniu. Ralf Kamiński przyznał, że widząc talent kolegi, poczuł, że to nie będzie jego rok. To doświadczenie stało się jednak punktem zwrotnym w jego karierze. Zrozumiał, że zamiast rywalizować w telewizyjnych konkursach, chce tworzyć własną, niezależną muzykę. Niedługo potem powstały jego pierwsze autorskie hity, takie jak "Zawsze" czy "Kosmiczne Energie", które przyniosły mu upragnioną popularność.