Spis treści
Jan Frycz przez dłuższy czas ukrywał chorobę
Jan Frycz odszedł 15 sierpnia 2026 roku, osiągnąwszy 72 lata. Dwa dni po jego śmierci o tym tragicznym fakcie zawiadomił Teatr Narodowy. Aktor ostatnie chwile życia spędził we własnym domu, gdzie towarzyszyli mu najbliżsi. Niewielu przypuszczało, że koniec nadejdzie tak niespodziewanie.
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów (...). Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo - czytamy w sieci.
Obecnie na jaw wychodzą kulisy wyczerpującej walki o zdrowie, z którą mierzył się artysta. Z ustaleń "Super Expressu" wynika, że Jan Frycz walczył z chorobą nowotworową. Jak informuje gazeta, aktor przechodził chemioterapię, na którą nierzadko wyruszał bezpośrednio z Teatru Narodowego. Takie doniesienia przekazało anonimowe źródło z otoczenia gwiazdora:
Z tego co wiem Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, w którym szykował się do premiery. Jeździł tam prosto z prób.
Do tej pory nie wydano oficjalnego oświadczenia dotyczącego bezpośredniej przyczyny zgonu.
Zobacz także: To zabiło Jana Frycza! Znamy przyczynę śmierci wielkiego aktora
Aktor do ostatnich dni oddawał się swojej pasji w Teatrze Narodowym
Jan Frycz nie rezygnował z obowiązków zawodowych aż do samego końca. Na kilka dni przed śmiercią był obecny w teatrze, przygotowując się do roli w "Orestei", spektaklu reżyserowanego przez Luka Percevala. Przed nim stało również zadanie wejścia na plan kolejnej odsłony filmu "Nigdy w życiu!", a rozpoczęcie zdjęć zaplanowano na 26 sierpnia. Jan Klata, dyrektor Teatru Narodowego, zaznaczył w rozmowie z "Super Express", że aktor był pełen zaangażowania, a jego terminarz pękał w szwach od planów na najbliższe miesiące.
Do końca pracował. Był na próbach jeszcze w zeszłym tygodniu. (...) Ostatni raz był w teatrze tydzień temu właśnie na próbach. (...) Do końca pracował, był z pasją na próbach, miał mnóstwo pomysłów, mieliśmy plany. W repertuarze we wrześniu, październiku, listopadzie jest dużo spektakli z jego udziałem. Miał jeszcze długie plany na przyszłość - wyznał "Super Expressowi" Klata.
Rodzina Jana Frycza miała jedną prośbę. Fala kondolencji po śmierci aktora
W oświadczeniu opublikowanym przez Teatr Narodowy znalazł się ważny apel:
O pogrzebie będziemy informować w późniejszym terminie. Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji.
Związek Artystów Scen Polskich zadeklarował chęć zorganizowania państwowych uroczystości pogrzebowych dla wybitnego twórcy. Mimo wyraźnego stanowiska rodziny, która chciała uniknąć spływających kondolencji, ich apel pozostał bez odzewu.
Krótko po ogłoszeniu informacji o odejściu Jana Frycza, internet zalała fala pożegnań. Oprócz zwykłych widzów, swoje wyrazy współczucia składali współpracownicy z branży oraz przedstawiciele świata polityki. W obliczu takiej renomy aktora zachowanie medialnej powściągliwości okazało się zadaniem niewykonalnym. Jan Frycz był powszechnie szanowanym profesjonalistą, co znalazło odzwierciedlenie w ogromnym poruszeniu po jego śmierci.
Zobacz także: Jan Frycz zaledwie kilka dni przed śmiercią wciąż pracował! Pojawił się w teatrze "jeszcze w zeszłym tygodniu"
Zobacz więcej zdjęć. Iga Cembrzyńska - pogrzeb. Emilia Krakowska pożegnała koleżankę. Jak zwykle wyglądała niczym dama!