Suszenie prania zimą może być niebezpieczne. Ekspertka wskazuje błąd, który popełniamy masowo

2026-02-18 14:24

Zimą kaloryfery pracują pełną parą, a suszarki z mokrymi ubraniami lądują w salonach i sypialniach. Wydaje się, że to jedyne wyjście, gdy za oknem plucha, ale Agnieszka Jędrzejewska, ekspertka od Ajurwedy, ma na ten temat inne zdanie. Okazuje się, że ten domowy rytuał może nas słono kosztować. Co się stało, gdy wyrzuciła pranie z sypialni?

Suszenie prania

i

Autor: Shutterstock Suszenie prania

Gdy temperatura spada, a balkony przestają być użyteczne, większość z nas przenosi pralnię do wnętrz. Niestety, ten logistyczny manewr często kończy się zapachem stęchlizny i walką o każdy centymetr podłogi. Jednak, jak się okazuje, estetyka i komfort przestrzenny to najmniejsze z naszych zmartwień. Agnieszka Jędrzejewska, znana w sieci jako @esencja.ajurwedy, postanowiła wyprać ten temat z mitów i ostrzega przed poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Ekspertka przyznała, że sama przez lata nieświadomie szkodziła sobie, susząc ubrania w niewłaściwych miejscach.

"Kiedyś suszyłam pranie w domu. Na suszarce, kaloryferze, na krześle… Wydawało się to zupełnie niewinne." - zaczęła swój wpis Agnieszka Jędrzejewska.

Punktem zwrotnym okazała się wizyta u terapeutki, która połączyła kropki między wiszącymi w domu mokrymi bluzami a pogarszającym się stanem zdrowia Jędrzejewskiej. Okazuje się, że suszenie prania w domu drastycznie podnosi wilgotność powietrza, tworząc w naszym M4 prawdziwą wylęgarnię nieproszonych gości.

"Podczas suszenia prania w domu do powietrza trafia nawet 2 litry wilgoci dziennie. Osadza się ona na ścianach, meblach, oknach. Tworzy idealne środowisko dla pleśni, grzybów i roztoczy. Nawet jeśli nie widzisz czarnych plam - zarodniki są w powietrzu. Wdychasz je każdej nocy, a układ odpornościowy pracuje na najwyższych obrotach." - kontynuuje ekspertka medycyny indyjskiej.

Zmianę w samopoczuciu zauważyła szybko

Ekspertka postanowiła nie czekać i natychmiast zmieniła domowe zasady gry. Efekt? Przyszedł błyskawicznie, bo już po niespełna tygodniu. To pokazuje, jak bardzo nasze otoczenie wpływa na codzienną kondycję organizmu. Wystarczyło wynieść suszarkę z sypialni, by organizm odetchnął z ulgą – i to dosłownie.

"Przestałam suszyć pranie w sypialni. Po 5 dniach: zniknęło drapanie w gardle; poranne „zatkanie” nosa minęło; skóra przestała się łuszczyć" - wyliczyła w swoim wpisie.

"Wilgotność powyżej 65% sprawia, że wirusy i grzyby namnażają się szybciej - zwłaszcza przy zamkniętych oknach.(…) Przewlekła wilgoć podrażnia śluzówki, pogarsza sen, obniża dotlenienie organizmu i powoduje bóle głowy" - wyjaśnia Jędrzejewska.

Suszenie prania zimą. Zasady

Jak więc nie dać się wilgoci, gdy za oknem mróz? Kluczem jest technika. Po pierwsze, pralka musi solidnie odwirować ubrania – warto nawet powtórzyć ten proces z suchym ręcznikiem w bębnie, który wchłonie nadmiar wody. Kiedy już rozwieszasz garderobę, pamiętaj o zachowaniu odstępów, by zapewnić cyrkulację powietrza. Dobrym trikiem jest też regularne przekładanie ubrań i użycie wentylatora. I choć intuicja podpowiada, by zimą nie otwierać okien, przy suszeniu delikatne wietrzenie to absolutna podstawa, by wilgoć miała którędy uciec, zamiast osiadać na twoich płucach.

Quiz. Czy jesteś perfekcyjną panią domu? Sprawdź swoją wiedzę z domowych sposobów na porządek
Pytanie 1 z 10
Domowym sposobem na elektryzowanie się firanek jest namoczanie ich w: