Gdy temperatura spada, a balkony przestają być użyteczne, większość z nas przenosi pralnię do wnętrz. Niestety, ten logistyczny manewr często kończy się zapachem stęchlizny i walką o każdy centymetr podłogi. Jednak, jak się okazuje, estetyka i komfort przestrzenny to najmniejsze z naszych zmartwień. Agnieszka Jędrzejewska, znana w sieci jako @esencja.ajurwedy, postanowiła wyprać ten temat z mitów i ostrzega przed poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Ekspertka przyznała, że sama przez lata nieświadomie szkodziła sobie, susząc ubrania w niewłaściwych miejscach.
"Kiedyś suszyłam pranie w domu. Na suszarce, kaloryferze, na krześle… Wydawało się to zupełnie niewinne." - zaczęła swój wpis Agnieszka Jędrzejewska.
Punktem zwrotnym okazała się wizyta u terapeutki, która połączyła kropki między wiszącymi w domu mokrymi bluzami a pogarszającym się stanem zdrowia Jędrzejewskiej. Okazuje się, że suszenie prania w domu drastycznie podnosi wilgotność powietrza, tworząc w naszym M4 prawdziwą wylęgarnię nieproszonych gości.
"Podczas suszenia prania w domu do powietrza trafia nawet 2 litry wilgoci dziennie. Osadza się ona na ścianach, meblach, oknach. Tworzy idealne środowisko dla pleśni, grzybów i roztoczy. Nawet jeśli nie widzisz czarnych plam - zarodniki są w powietrzu. Wdychasz je każdej nocy, a układ odpornościowy pracuje na najwyższych obrotach." - kontynuuje ekspertka medycyny indyjskiej.
Zmianę w samopoczuciu zauważyła szybko
Ekspertka postanowiła nie czekać i natychmiast zmieniła domowe zasady gry. Efekt? Przyszedł błyskawicznie, bo już po niespełna tygodniu. To pokazuje, jak bardzo nasze otoczenie wpływa na codzienną kondycję organizmu. Wystarczyło wynieść suszarkę z sypialni, by organizm odetchnął z ulgą – i to dosłownie.
"Przestałam suszyć pranie w sypialni. Po 5 dniach: zniknęło drapanie w gardle; poranne „zatkanie” nosa minęło; skóra przestała się łuszczyć" - wyliczyła w swoim wpisie.
"Wilgotność powyżej 65% sprawia, że wirusy i grzyby namnażają się szybciej - zwłaszcza przy zamkniętych oknach.(…) Przewlekła wilgoć podrażnia śluzówki, pogarsza sen, obniża dotlenienie organizmu i powoduje bóle głowy" - wyjaśnia Jędrzejewska.
Suszenie prania zimą. Zasady
Jak więc nie dać się wilgoci, gdy za oknem mróz? Kluczem jest technika. Po pierwsze, pralka musi solidnie odwirować ubrania – warto nawet powtórzyć ten proces z suchym ręcznikiem w bębnie, który wchłonie nadmiar wody. Kiedy już rozwieszasz garderobę, pamiętaj o zachowaniu odstępów, by zapewnić cyrkulację powietrza. Dobrym trikiem jest też regularne przekładanie ubrań i użycie wentylatora. I choć intuicja podpowiada, by zimą nie otwierać okien, przy suszeniu delikatne wietrzenie to absolutna podstawa, by wilgoć miała którędy uciec, zamiast osiadać na twoich płucach.