Jeszcze kilka lat temu rozmowy kwalifikacyjne w trybie online były wybawieniem dla wielu osób – można było zalogować się z domu, w kapciach, i nikt nie patrzył krzywo, jeśli w tle biegało dziecko albo kot wskoczył na biurko. Dziś ten komfort zaczyna znikać. Powód? Nadużycia sztucznej inteligencji, które sprawiają, że ocenienie prawdziwych kompetencji kandydatów staje się sporym wyzwaniem.
AI w rekrutacji – pomoc czy pułapka?
Trudno zaprzeczyć, że sztuczna inteligencja potrafi ułatwić życie. CV dopasowane do oferty, symulacje rozmów, analiza wymagań stanowiska – to wszystko brzmi świetnie, ale w praktyce oznacza też ogromny chaos. Masowo generowane dokumenty i automatyczne odpowiedzi sprawiają, że rekruterzy toną w morzu aplikacji, z których wiele kompletnie nie pasuje do stanowiska.
Przykład? Coraz częściej zdarza się, że osoby podczas rozmów online korzystają z czatów generatywnych, a nawet wysyłają boty, by odpowiadały za nich. Problem narasta, bo AI zaczyna zastępować krytyczne myślenie i samodzielne formułowanie wypowiedzi.
Spotkania offline – reaktywacja
Reakcja pracodawców jest naturalna: skoro rozmowa online nie daje pełnego obrazu, stawiają na kontakt twarzą w twarz. Międzynarodowe korporacje, takie jak Google czy McKinsey, już od pewnego czasu wymagają przynajmniej jednej rozmowy na żywo, by zweryfikować wiedzę i obserwować mowę ciała kandydata.
Polskie firmy idą podobnym tropem.Podczas takich spotkań rekruterzy mogą wychwycić rzeczy, które online pozostają niewidoczne: sposób, w jaki kandydat reaguje na trudne pytania, czy potrafi współpracować i jak radzi sobie ze stresem.
Deficyt kompetencji miękkich
Pandemia, praca zdalna i nadużywanie technologii sprawiły, że wiele osób zapomniało, jak wygląda prawdziwa rozmowa. Brak kontaktu wzrokowego, niepewne gesty, a czasem wręcz niestosowne korzystanie z laptopa zamiast notesu – to elementy, które mogą kosztować utratę pracy. Co gorsza, problem dotyczy nie tylko juniorów, ale i osób na wysokich stanowiskach, które – zamiast rozwijać zespoły – zdają się polegać wyłącznie na technologii.
Jak nie wpaść w pułapkę AI?
Kandydaci, którzy chcą naprawdę zabłysnąć, powinni traktować AI jako narzędzie pomocnicze, a nie zastępstwo własnego myślenia. Metodologie typu STAR (sytuacja, zadanie, działanie, rezultat) zmuszają do opowiedzenia prawdziwych doświadczeń i refleksji – nie da się ich "wyklikać" na szybko. Podobnie pytania kontekstowe i o bieżące wydarzenia weryfikują realną wiedzę.
Właśnie dlatego powrót do rozmów twarzą w twarz staje się koniecznością. Kandydaci, którzy potrafią pokazać swoje umiejętności, a nie tylko gotowe odpowiedzi z AI, mają dziś większe szanse na sukces.
Źródło: Business Insider Polska