Nocny atak na Kijów. Rosyjskie rakiety niszczą bloki, są ofiary i ranni
Rosja ponownie uderzyła na Ukrainę. Z doniesień lokalnych władz wynika, że zginęło kilka osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Głównym celem wroga była stolica, nad którą przez wiele godzin latały drony i spadały pociski rakietowe. Ludzie szukali schronienia na stacjach metra. Dziennikarze BBC informowali o przerażającym huku bezzałogowców przeplatanym głośnymi eksplozjami trwającymi aż do świtu. Witalij Kliczko przekazał, że zmasowany ostrzał wywołał duże pożary w różnych częściach miasta. Ogień strawił tereny obok stacji benzynowej, placu budowy i osiedli mieszkaniowych. Zniszczone są też dwa domy jednorodzinne.
Wielu mieszkańców Kijowa nie miało też dostępu do prądu. Strażacy gasili pożary i przeszukiwali gruzowiska w poszukiwaniu rannych. Rosyjskie naloty miały też miejsce w innych rejonach kraju. Atak wymierzono w duży obiekt przemysłowy zlokalizowany w Zaporożu, w południowo-wschodniej części kraju. Wojska rosyjskie skierowały pociski także na Charków i Dnipro. W sumie w nocnym ataku na Ukrainę zginęło 10 osób, 94 inne zostały ranne.
Wołodymyr Zełenski ostrzegał. Rosja groziła odwetem za atak w obwodzie ługańskim
Ostrzał miał miejsce zaledwie kilkanaście godzin po ostrzeżeniu Wołodymyra Zełenskiego. „Ostrzeżenia wywiadu dotyczące rosyjskich uderzeń pozostają aktualne. Możliwy jest zmasowany atak, oni się do niego przygotowali” – podkreślał prezydent. Apelował o reagowanie na syreny alarmowe. Władze na Kremlu zapowiadały ostrzał jako zemstę za zniszczenie akademika w miejscowości Starobilsk, leżącej na okupowanych terenach. Rosjanie wzywali też obcokrajowców do opuszczenia Kijowa. Ukraina nie bierze odpowiedzialności za ten incydent. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy podaje, że celem był wyłącznie obiekt wojskowy.