Francja po porażce z Hiszpanią
Francuzi, którzy zachwycali do fazy ćwierćfinałowej mistrzostw świata 2026, odpadli po gładkiej porażce w półfinale. Drużyna przegrała zasłużenie 0:2 z Hiszpanią. Nawet gwiazdor Kylian Mbappe, który w turnieju zdobył już osiem bramek, nie był w stanie zmienić losów spotkania. Obecnie rywalizuje o koronę króla strzelców z Argentyńczykiem Lionelem Messim, mającym identyczny dorobek strzelecki.
Z kolei Anglia, choć nie porywała grą, pokazała charakter m.in. w 1/8 finału, pokonując Meksyk 3:2 mimo gry w dziesiątkę przez dłuższy czas. W półfinale podopieczni Thomasa Tuchela prowadzili z Argentyną do 85. minuty, lecz ostatecznie ulegli 1:2. Mecz o trzecie miejsce, zwany finałem pocieszenia, odbędzie się w Miami Gardens o godzinie 23 czasu polskiego, a poprowadzi go Wenezuelczyk Jesus Valenzuela.
Koniec epoki Deschampsa
Sobotnie spotkanie w Miami Gardens to ostatni mecz Didiera Deschampsa w roli selekcjonera reprezentacji Francji. 57-letni szkoleniowiec prowadził "Trójkolorowych" przez 14 lat, zdobywając z nimi m.in. mistrzostwo świata w 2018 roku oraz triumf w Lidze Narodów (2021). Cztery lata temu przegrał finał mundialu po rzutach karnych z Argentyną. Jest on jedną z trzech osób, które wygrały mistrzostwa świata zarówno jako piłkarz (w 1998 roku), jak i trener.
Inaczej wygląda sytuacja trenera Anglii. Mimo porażki w półfinale, Thomas Tuchel prawdopodobnie pozostanie na stanowisku selekcjonera "Trzech Lwów". Jego kontrakt obowiązuje do końca mistrzostw Europy w 2028 roku, które odbędą się na Wyspach Brytyjskich. Niemiecki szkoleniowiec przyznał, że drużynie trudno było pogodzić się z przegraną w półfinale.
"Żaden z tych zawodników, pewnie też żaden z Francuzów, nie chce grać tego meczu (o trzecie miejsce - PAP). Oni chcą grać w finałach" - powiedział Tuchel.
"Wiem, że tego dnia opadnie kurtyna. Nie będę płakał, lecz będzie mi brakować reprezentacji Francji. Przez 14 lat miałem zaszczyt doświadczać magicznych, ale i trudnych chwil" - przyznał Deschamps.