Spis treści
Tajemnicza śmierć matki i córki we Włoszech. Rodzina Giovanniego Di Vity zatruła się rycyną
Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się w okresie Bożego Narodzenia we włoskiej miejscowości Pietracatella. Trzyosobowa rodzina zasiadła do stołu, by zjeść na obiad rybę. Wkrótce potem u 50-letniej Antonelli Di Ielsi i jej 15-letniej córki Sary pojawiły się ostre dolegliwości. Wstępne diagnozy sugerowały klasyczne, choć bardzo gwałtowne zatrucie pokarmowe. Pomocy medycznej wymagała również głowa rodziny, 55-letni samorządowiec Giovanni Di Vita. Ostatecznie udało się uratować tylko jego. Początkowo wydawało się, że to po prostu ostre zatrucie jedzeniem. Co więcej, pacjentki zostały w pewnym momencie odesłane ze szpitala do domu, skąd niedługo potem wróciły w krytycznym stanie i zmarły. Z tego powodu pięciu medyków z lokalnej placówki miało ogromne kłopoty. Jak donosi "Vanity Fair Italia", przełom nastąpił po analizie próbek laboratoryjnych. Wykazały one bezspornie, że w tkankach matki i córki znajdowała się śmiertelnie niebezpieczna rycyna, podczas gdy organizm ocalałego mężczyzny był od niej całkowicie wolny.
Zabójcza substancja z nasion rącznika. Trwa śledztwo w sprawie śmierci Sary i Antonelli
Śmiertelna toksyna, o której mowa, jest pozyskiwana z nasion rącznika pospolitego. Odpowiednia obróbka tej rośliny pozwala stworzyć truciznę, która potrafi zabić w sposób niezwykle trudny do zidentyfikowania w ludzkim ciele. Chociaż rącznik bywa hodowany głównie do produkcji oleju rycynowego, to jego nieprzetworzone nasiona stanowią ogromne zagrożenie. Działanie rycyny polega na całkowitym zablokowaniu syntezy białek na poziomie komórkowym, a pierwsze symptomy do złudzenia imitują banalne problemy żołądkowe. Śledczy wciąż próbują ustalić, w jaki sposób ta silna trucizna znalazła się w jedzeniu 15-latki i jej 50-letniej matki. Zastanawiające jest również to, dlaczego toksyna ominęła talerz Giovanniego Di Vity i czy to on mógł być pierwotnym celem potencjalnego mordercy. Włoskie służby kontynuują drobiazgowe przeszukania w posiadłości rodziny, a policyjne dochodzenie w tej mrocznej sprawie nadal trwa.