Zgrzyt na linii Trump-Netanjahu? Kulisy ataku na irańskie złoża gazu

2026-03-20 9:56

Relacje między Donaldem Trumpem a Benjaminem Netanjahu przechodzą mały kryzys, a może to wszystko tylko przedstawienie? Amerykański prezydent publicznie zadeklarował, że nic nie wiedział na temat izraelskich planów uderzenia w irańskie złoża gazu South Pars. Premier Izraela kategorycznie odpiera zarzuty o sterowanie polityką Waszyngtonu, jednak zupełnie inny obraz sytuacji przedstawił ustępujący szef amerykańskiego kontrwywiadu, wskazując na bardzo silne zakulisowe naciski.

Benjamin Netanyahu, Donald Trump

i

Autor: Alex Brandon/ Associated Press Benjamin Netanyahu, Donald Trump

Spór po ataku na South Pars. Donald Trump twierdzi, że nie wiedział o planach Benjamina Netanjahu

Trudno jednoznacznie ocenić, czy obecna sytuacja to rzeczywisty kryzys, czy gra polityczna. Prezydent Stanów Zjednoczonych publicznie odniósł się do izraelskiego uderzenia na South Pars, czyli największe na globie złoża gazu ziemnego, znajdujące się w Iranie. Za pośrednictwem mediów społecznościowych gospodarz Białego Domu przekazał, co sądzi o tych wydarzeniach.

„Stany Zjednoczone nic nie wiedziały o tym konkretnym ataku”

Amerykański przywódca stanowczo deklarował też, że „IZRAEL NIE PRZEPROWADZI ŻADNYCH ATAKÓW” na wspomniane miejsce bez wcześniejszej prowokacji ze strony Teheranu. Zachowywał się tak, jakby to on ostatecznie decydował o ruchach sojusznika. Polityk z drugiej strony postawił sprawę jasno, grożąc brutalnym odwetem, jeśli irańskie siły wezmą na cel obiekty paliwowe na terytorium Kuwejtu. Według jego zapowiedzi, Waszyngton w takiej sytuacji „wysadzi w powietrze całe pole gazowe South Pars z siłą i mocą, jakiej Iran nigdy wcześniej nie widział”. Strona izraelska unika jednoznacznych deklaracji w sprawie ewentualnego zatajania strategicznych informacji przed sojusznikiem. Szef rządu w Tel Awiwie stwierdził, że w przypadku uderzenia na South Pars „działał sam”. Kategorycznie zaprzeczył też, by jego gabinet pociągał za sznurki wojny na Bliskim Wschodzie. Te doniesienia określił mianem „fake newsów”, kwitując całą sytuację retorycznym pytaniem.

„Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że ktoś może mówić prezydentowi Trumpowi, co ma robić?”

Joe Kent odchodzi ze stanowiska i ujawnia, jak Izrael wpłynął na amerykańską wojnę

Wiarygodność tych zapewnień została jednak poważnie nadszarpnięta przez niespodziewaną dymisję na pewno świetnie zorientowanego w sytuacji oficera amerykańskiego kontrwywiadu. Joe Kent, pełniący funkcję dyrektora Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, 17 marca zrezygnował ze stanowiska. Swoją decyzję argumentował zdecydowanym sprzeciwem wobec eskalacji konfliktu zbrojnego na linii Waszyngton-Teheran i wpływu Izraela na USA. Za pośrednictwem platformy X opublikował w tej sprawie bardzo ostre oświadczenie.

„Nie mogę z czystym sumieniem popierać trwającej wojny w Iranie. Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju i jest oczywiste, że rozpoczęliśmy tę wojnę pod naciskiem Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby”

Z relacji doświadczonego wojskowego wynika, że obywatele zostali poddani wielkiej i celowej manipulacji. 

„wysocy rangą izraelscy urzędnicy i wpływowi przedstawiciele amerykańskich mediów wszczęli kampanię dezinformacyjną, która całkowicie podważyła program »America First« i zasiała nastroje prowojenne, aby zachęcić do wojny z Iranem”

Ustępujący urzędnik posunął się w swoich rozważaniach znacznie dalej, znajdując analogie do inwazji zbrojnej na Irak sprzed ponad dwudziestu lat. Jego zdaniem punktem wspólnym obydwu wojen jest nie tylko kwestia broni masowego rażenia, stanowiąca pretekst do inwazji w 2003 roku, ale również to, że konfrontacja została „zainscenizowana przez Izrael”. Warto podkreślić, że Kent dysponuje ogromną wiedzą operacyjną. Jest weteranem oddziałów specjalnych, który aktywnie zdobywał bojowe szlify podczas wymagających misji w Jemenie oraz Iraku. W swojej dotychczasowej karierze publicznej wielokrotnie dał się poznać jako przeciwnik koncepcji Stanów Zjednoczonych jako globalnego żandarma. Wyrażał też otwarcie sceptycyzm co do ciągłego udzielania militarnego wsparcia Ukrainie w jej wojnie z Rosją.

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Izrael zaatakował Iran