i
57-letni mężczyzna wtargnął na teren St James's Palace w Londynie i twierdził, że jest królem. Zapadł wyrok
Jest wyrok w sprawie samozwańczego króla Wielkiej Brytanii! Do wybryku pałacowego intruza doszło 21 czerwca 2025 roku, teraz sąd podjął decyzję w tej sprawie. Niejaki Andrew Parrott z Luton został złapany przez ochronę, gdy spacerował po terenie jednej z najważniejszych królewskich rezydencji w Wielkiej Brytanii. W St James's Palace, wybudowanym jeszcze przez Henryka VIII, mieszkają m.in. księżniczka Anna, księżniczka Aleksandra oraz księżniczka Beatrice. Obiekt, położony w dzielnicy Westminster, jest prawnie chronionym terenem, a wejście tam bez zezwolenia to przestępstwo.
Jak ustalił sąd, mężczyzna został zauważony na monitoringu, gdy dzwonił do drzwi, naciskał klamki i próbował dostać się do innych części kompleksu, w tym do Kaplicy Królowej. Gdy funkcjonariusze zapytali go, dlaczego przebywa na terenie pałacu, odpowiedział, że to on jest królem. Na nagraniu z zatrzymania widać jednak, jak spokojnie reaguje na polecenia policjantów. Na informację o zatrzymaniu odpowiada jedynie: „W porządku”, lekko rezygnując z królestwa i korony.
Rok więzienia w zawieszeniu i niewielka grzywna dla "króla"
Podczas rozprawy w ubiegłym tygodniu Parrott reprezentował się sam, tłumacząc, że nie zdążył ubiegać się o pomoc prawną. Przyznał się do wtargnięcia na teren rezydencji. Wyjaśniał, że był „zdezorientowany” i „nieświadomy swoich działań”. Zapewniał też, że był to jednorazowy incydent i nie miał zamiaru popełnić przestępstwa. Sędzia Sam Goozee podkreślił jednak, że wtargnięcie na teren chroniony to poważne wykroczenie. – Takie miejsca istnieją, by chronić bezpieczeństwo narodowe, rząd i w tym przypadku rodzinę królewską – zaznaczył. Dodał, że próba znalezienia wejścia do pałacu świadczyła o zamiarze uzyskania dostępu. Ostatecznie Parrott został skazany na 12 miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 85 funtów.