Donald Trump zabrał głos ws. Grenlandii
- Mówimy o tym, co jest teraz naprawdę negocjowane - szczegóły - ale zasadniczo chodzi o całkowity dostęp. Bez końca. Nie ma limitu czasowego. Nie robimy 99-letnich czy 10-letnich umów, ani niczego innego - powiedział Donald Trump, pytany o ogłoszone ramy porozumienia w sprawie Grenlandii.
Zapytany o to, "ile jest w stanie zapłacić za Grenlandię", prezydent USA odparł, że nie będzie musiał nic płacić.
- Będziemy mieli całkowity dostęp do Grenlandii. Będziemy mieli cały dostęp wojskowy, jakiego chcemy. Będziemy mogli przeznaczyć na Grenlandię to, czego potrzebujemy, bo tego chcemy. Mówimy o bezpieczeństwie narodowym i międzynarodowym, więc nie będziemy musieli płacić nic - poza tym, że budujemy Złotą Kopułę - dodał, odnosząc się do planowanej tarczy antyrakietowej.
Czytaj również: Donald Trump podpisał w Davos dokument założycielski Rady Pokoju
Dostęp do Grenlandii bez użycia siły i ceł
Trump zadeklarował w środę, 21 stycznia podczas wystąpienia w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, że nie ma zamiaru używać siły w związku z planami pozyskania Grenlandii. Później, w godzinach wieczornych, wycofał swoją wcześniejszą groźbę nałożenia 10-procentowych ceł na towary z ośmiu państw europejskich, które zdecydowały się oddelegować przedstawicieli sił zbrojnych na Grenlandię. Według zapowiedzi Trumpa z 17 stycznia, taryfy te miały wejść w życie 1 lutego.
Trump o "dużym odwecie"
W rozmowie w telewizji Fox Business Trump odniósł się także do scenariusza masowego pozbywania się przez państwa europejskie amerykańskich obligacji. - Jeśli to zrobią, to to zrobią. Ale gdyby to się wydarzyło, będzie duży odwet. I my mamy w ręku wszystkie karty - zapewnił. Prezydent USA zauważył jednak, że jego środowe ogłoszenie "ram przyszłego porozumienia" w sprawie Grenlandii spowodowało duże wzrosty na giełdzie. Wcześniej przyznał, że jego groźby przejęcia Grenlandii przyczyniły się do wtorkowych spadków, największych od października.
Pozbywanie się amerykańskich obligacji było omawiane w mediach jako potencjalny środek nacisku na USA w sprawie gróźb dot. Grenlandii. Państwa UE i Wielka Brytania są zdecydowanie największymi zagranicznymi posiadaczami amerykańskiego długu, zaś we wtorek o wyjściu z amerykańskiego rynku obligacji poinformował duński fundusz emerytalny. W odpowiedzi na groźby Trumpa, we wtorek oprocentowanie obligacji wzrosło najwięcej od niemal sześciu miesięcy, lecz spadło po zapowiedzi porozumienia w sprawie Grenlandii.
W wywiadzie dla Fox Business Trump zmienił też nieco swoją retorykę dotyczącą NATO. Choć w środę mówił, że Ameryka nie czerpała żadnych korzyści z Sojuszu, to w czwartek przyznał, że NATO nie jest już "ulicą jednokierunkową". Powtórzył jednocześnie, że ma wątpliwości, czy sojusznicy przyszliby Ameryce z pomocą i bagatelizował pomoc NATO podczas wojny w Afganistanie. - Tak naprawdę nigdy niczego od nich nie żądaliśmy. Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu. Ale byliśmy bardzo dobrzy dla Europy i wielu innych krajów - mówił prezydent USA. - To musi być droga dwukierunkowa i [...] teraz to naprawdę działa w obie strony - dodał.
Czytaj również: Trump rezygnuje z ceł i planuje umowę z Grenlandią