W niedzielę (1 lutego) w mieście Antalya na południu Turcji doszło do poważnego wypadku autokaru. Pojazd jadący z Tekirdag do Antalyi uderzył najpierw w bariery ochronne na północnej obwodnicy miasta, a następnie wypadł z drogi. W wyniku zdarzenia zginęło 9 osób, a 25 zostało rannych.
Antalya to popularny kierunek turystyczny, również wśród Polaków, szczególnie w sezonie wakacyjnym.
"Ludzie zaczęli padać, nie mogłem się utrzymać"
Pasażerowie, którzy przeżyli wypadek, są w szoku. Jeden z nich, Ahmet Kodaz, w rozmowie z mediami opisał ostatnie chwile przed katastrofą.
- Droga była mglista, kierowca jechał bardzo szybko. Gdy zbliżaliśmy się do zakrętu, wiedziałem, że to ostry zakręt, trzymałem się mocno, ale kierowca nie był w stanie go pokonać. Auto przechyliło się na bok, wpadło w poślizg i uderzyło w barierki. Ludzie zaczęli upadać, próbowałem się trzymać, ale nie dałem rady
- powiedział jeden z pasażerów w rozmowie z CNN Turk.
Informacje o brawurze kierowcy potwierdzają także doniesienia medialne. Stacja CNN Turk podała, że autokar "przewrócił się po tym, jak nie zdołał pokonać zakrętu". Na miejscu natychmiast zaroiło się od służb ratunkowych – straży pożarnej, karetek pogotowia i policji. Widok był przerażający.
Gubernator potwierdza: liczba ofiar wzrosła
Szczegółowe informacje przekazał gubernator prowincji Antalya Hulusi Sahin w rozmowie z CNN Turk. Jak poinformował, początkowo na miejscu zginęło osiem osób.
- Około 10:20 rano autobus pasażerski stracił panowanie nad pojazdem i wpadł do rowu - przekazał gubernator. Jedna z ofiar zmarła później w szpitalu.
Łącznie do szpitali trafiło 25 rannych. Siedem osób znajduje się w stanie krytycznym i jest leczonych w tzw. „czerwonym kodzie”.
- Dwóch z tych pacjentów przeszło amputacje - jeden z odciętą nogą, a drugi z odciętą ręką- poinformował media gubernator.
Jak dodał, poszkodowani zostali przetransportowani do szpitala uniwersyteckiego, gdzie zespoły medyczne przygotowują się do rekonstrukcji kończyn.
Polecany artykuł: