Spis treści
Tak wygląda dziś "Lolita Express". Maszyna stoi porzucona w Georgii
Jeszcze dekadę temu ten samolot uchodził za szczyt luksusu, służąc do transportowania polityków, miliarderów i arystokratów na prywatną wyspę finansisty. Boeing 727 o długości czterdziestu metrów nie był zwykłą awionetką, lecz latającym apartamentem z drewnianymi wykończeniami, sypialnią i złotą armaturą. To właśnie w tym otoczeniu, z dala od ciekawskich oczu, rozgrywały się dramaty młodych kobiet zwabionych przez przestępcę seksualnego. Obecnie po dawnym przepychu nie ma już śladu. Reporterzy "New York Post" odnaleźli maszynę na cmentarzysku samolotów w stanie Georgia, gdzie niszczeje zapomniana przez świat. Widok zdewastowanego, brudnego kadłuba i wnętrza kontrastuje z przerażającą historią, jaka wiąże się z tymi lotami.
Dziecięcy puder i zniszczone telefony. Samolot trafi na złom
Maszyna od lipca 2016 roku nie wzbiła się w powietrze, a jej stan techniczny nie pozwala na jakąkolwiek renowację. Z zewnątrz kadłub trawi korozja, natomiast wnętrze pokryte jest grubą warstwą kurzu i pleśni. Mimo upływu lat na pokładzie pozostały wstrząsające dowody obecności ofiar. W szafkach łazienkowych odkryto spinki do włosów oraz butelki z balsamem i talkiem dla dzieci. Centralnym punktem samolotu wciąż pozostaje sypialnia z wielkim łożem przykrytym jasną narzutą. Zeznania poszkodowanych kobiet wielokrotnie potwierdzały, że do nadużyć seksualnych dochodziło również w trakcie przelotów. Wnętrze dopełnia salon wykończony czerwonym pluszem oraz pokój z szarymi kanapami. W schowkach znaleziono także zniszczony sprzęt komunikacyjny, w tym telefon satelitarny i stacjonarny z wyrwanym kablem. Obecny właściciel terenu zapowiedział ostateczne zezłomowanie wraku.