Spis treści
Włochy. Polscy turyści ruszyli na ratunek 71-letniemu Amerykaninowi
Beztroski wypoczynek błyskawicznie zamienił się w dramat, a polscy urlopowicze musieli stanąć na wysokości zadania! Nasi rodacy spędzali urlop na łodzi we Włoszech. Kiedy zauważyli kogoś, kto walczy o życie, natychmiast zaangażowali się w niesienie pomocy. - Płynęliśmy łódką z dziećmi i czwórką przyjaciół koło Amalfi, dopłynęliśmy do Capri, stanęliśmy w zatoce. Nagle 200-300 metrów od nas kapitan zobaczył tego starszego mężczyznę - opowiada Jakub Potrzebowski, uczestnik dramatycznych wydarzeń, który był w grupie polskich turystów na łodzi. Kapitan i bosman na łodzi, Brytyjczycy natychmiast skierowali łódź w stronę tracącego przytomność starszego mężczyzny, którego wcześniej bez powodzenia próbował wcześniej ratować ktoś z innej jednostki. Jak się potem okazało, 71-letni Amerykanin doznał zawału serca.
Załoga przystąpiła do reanimacji i podawania tlenu, a Polacy aktywnie wspierali ratowników, asystując im, przynosząc niezbędny sprzęt i robiąc, co tylko mogli. Chwilę później na miejscu pojawił się większy statek o nazwie Czarna Perła, na pokładzie którego szczęśliwie była wykwalifikowana ratowniczka medyczna.
Reanimacja na pokładzie. Serce 71-latka zatrzymywało się trzykrotnie
Amerykanin może mówić o wielkim szczęściu. Z relacji Jakuba Potrzebowskiego wynika, że włoskie służby dotarły na miejsce dopiero po 45 minutach od zgłoszenia. Polak jest przekonany, że bez interwencji osób na łodzi senior nie dotrwałby do przyjazdu karetki. Sytuacja była naprawdę krytyczna, bo w trakcie reanimacji serce ratowanego mężczyzny zatrzymywało się aż trzy razy. Ostatecznie 71-latka przekazano w ręce załogi pogotowia ratunkowego, a jego stan określano wówczas jako ciężki, lecz stabilny. Amerykanin trafił do szpitala. Ta sytuacja pokazuje, że czasami o życiu lub śmierci decydują minuty i sekundy, a brak znieczulicy pozwala zapobiec tragedii. Zdecydowana postawa świadków i zaangażowanie naszych rodaków sprawiły, że senior przeżył.