Na froncie dowiedział się o śmierci córki. Dramat w Charkowie

2026-03-10 18:02

Rosja nadal bombarduje Ukrainę. Tylko dziś uszkodzeniu uległo kilka bloków, a około 20 osób zostało rannych. Ponownie zaatakowany został Charków, który wciąż nie otrząsnął się po ostatniej tragedii, w której zginęło 11 osób. Wśród zabitych – dwójka dzieci. „To blizna na całe życie” – mówi ojciec jednej ofiar, obecnie – żołnierz, walczący na froncie.

  • Rosja zaatakowała wschodnią Ukrainę przy użyciu blisko 140 dronów. W obwodzie dniepropietrowskim i Charkowie rannych zostało łącznie co najmniej 20 osób, w tym dzieci.
  • Atak nastąpił kilka dni po tragedii w Charkowie, gdzie w sobotę rosyjski pocisk uderzył w pięciopiętrowy budynek. Zginęło tam 11 osób, a 20 zostało rannych.
  • Wśród ofiar sobotniego ataku w Charkowie znalazło się dwoje dzieci: 13-letnia Liza, której ojciec jest żołnierzem walczącym na froncie, oraz 9-letni Gordij i jego matka.

Prawie 140 dronów zaatakowało Ukrainę tej nocy. Główny atak skierowany był na wschód kraju. W obwodzie dniepropietrowskim rannych zostało 10 osób, w tym 12-letni chłopiec. Według lokalnych władz, w Dnieprze uszkodzone zostały budynki administracyjne, wieżowce i samochody. W okolicznych miejscowościach uszkodzone zostały domy prywatne i bloki.

Zaatakowany został również Charków. Szczególnie ucierpiały dzielnice chlodnogórska i industrialna, gdzie uszkodzone zostały zarówno domy prywatne, jak i budynki gospodarcze. Rannych zostało co najmniej 10 osób, w tym dwoje dzieci.

Tragiczne dni dla Charkowa. Dwoje zabitych dzieci z matkami

Dla Charkowa to kolejny dzień rosyjskiego ostrzału. Miasto, położone około 30 kilometrów od granicy z Rosją, w sobotę doświadczyło tragicznego uderzenia w pięciopiętrowy budynek. Wcześniej budynek mieszkalny został trafiony pociskiem Izdileje-30. W rezultacie zginęło 11 osób, w tym dwoje dzieci.

Rozbiórka gruzów trwała ponad dwa dni, a dokładna liczba ofiar jest nadal ustalana na podstawie wyników identyfikacji fragmentów ciał. Rannych zostało 20 osób, w tym czworo dzieci.

Wśród ofiar jest 13-letnia Liza Polańska. Razem z nią zginęły jej matka i babcia. Ojciec dziewczynki, Artem Polański, jest żołnierzem i obecnie walczy w kierunku wołczańskim w obwodzie charkowskim. Kiedy dowiedział się o tragedii, był na linii frontu. „Byłem na pozycji, czytałem wiadomości, śledziłem sytuację. Widzę swoją rodzinną okolicę, znam wszystkie domy… i rozumiem, że to jest ten dom. Próbuję dzwonić – nikt nie odbiera. Telefony już nie działają. Wtedy zrozumiałem, że stało się najgorsze… Miałem nadzieję, że są w szpitalu, ale tak się nie stało” – powiedział Artem dziennikarzom «Suspilne».

Dowództwo pozwoliło mu pójść na pogrzeb. Wspomina, że ​​na początku wojny jego córka i jej matka wyjechały do ​​Połtawy, około 150 km od Charkowa, a później wróciły do ​​domu. Liza była kreatywnym dzieckiem i bardzo kochała zwierzęta. „Uwielbiała konie, uwielbiała jazdę konną i rysowanie. Szczególnie upodobała sobie nasz lokalny zwierzęcy Park Feldmana – chodziła tam bez przerwy” – wspomina ojciec. Jeden z nauczycieli dziewczynki, również mówi o miłości Lizy do zwierząt. Według niego dziewczyna często przychodziła do lokalnego zoo i opiekowała się zwierzętami. „Liza zawsze była bardzo powściągliwa. Zazwyczaj dzieci szybko się otwierają i rzadko dzieliła się swoim życiem. Ale miałyśmy dobre relacje” – dodaje.

Drugą nieletnią ofiarą był 9-letni Gordij i jego matka, Ołena, nauczycielka szkoły podstawowej. „Mówi się, że nauczyciele szkoły podstawowej kładą podwaliny ludzkiego losu. Ołena Mychajliwna robiła to z bezgraniczną miłością, dając każdemu dziecku cząstkę swojego ciepła” – napisało liceum, w którym pracowała. Gordij uczył się w tej samej szkole, w której uczyła jego matka. Po lekcjach grał w hokeja. Tragedia pozostawiła nieuleczalną ranę w sercach jego rodziny, przyjaciół i całej społeczności.

Sonda
Czy uważasz, ze wojna na Ukrainie może się zakończyć w 2026 roku?
CZY TRUMP DA POLSCE BROŃ ATOMOWĄ? ODPOWIADA PROF. LEWICKI