Kijów bez prądu i ogrzewania po rosyjskich atakach. Z miasta wyjechało już 600 tysięcy osób

2026-01-20 21:23

Około 600 tysięcy osób opuściło Kijów w ciągu kilkunastu dni po zmasowanych rosyjskich atakach na infrastrukturę energetyczną. Stolica Ukrainy zmaga się z dramatycznym kryzysem – setki tysięcy mieszkańców pozostają bez prądu, a tysiące budynków bez ogrzewania, gdy temperatura spada do minus 20 stopni Celsjusza.

Masowa ucieczka z Kijowa. Z miasta wyjechało już 600 tysięcy ludzi

i

Autor: EPA/ PAP

Masowa ucieczka z Kijowa. Z miasta wyjechało już 600 tysięcy osób

Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że od 9 stycznia, gdy zaapelował do mieszkańców o tymczasową ewakuację, z miasta wyjechało około 600 tys. osób. Przed wojną w stolicy Ukrainy mieszkało około 3,6 mln ludzi.

Według władz miejskich połowa zabudowy Kijowa została dotknięta problemami z ogrzewaniem po intensywnych ostrzałach. Jak przekazał Kliczko, bez ciepła pozostaje około 4 tys. budynków mieszkalnych, choć służbom udało się już przywrócić ogrzewanie w części z nich.

– Temperatura sięga niemal minus 20 stopni Celsjusza, a Putin wykorzystuje to, by złamać opór Ukraińców, pogrążyć społeczeństwo w depresji i wywołać napięcia – alarmował mer Kijowa w rozmowie z zagranicznymi mediami.

Równolegle stolica zmaga się z ogromnymi problemami energetycznymi. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że tylko w Kijowie ponad milion odbiorców pozostaje bez prądu, a sytuacja wymaga natychmiastowej mobilizacji wszystkich dostępnych zasobów państwa.

"Najtrudniejsza sytuacja jest w Kijowie"

Zełenski podkreślił, że w ostatnich rosyjskich atakach użyto znacznej liczby pocisków balistycznych i manewrujących oraz ponad 300 dronów uderzeniowych. Najcięższe skutki ostrzałów odczuwalne są właśnie w stolicy i obwodzie kijowskim.

– Najbardziej skomplikowana sytuacja jest na razie w Kijowie – znaczna liczba budynków mieszkalnych pozostaje bez ogrzewania. Ważne, aby świat o tym nie milczał – zaznaczył prezydent Ukrainy, apelując o dalsze wsparcie międzynarodowe.

Według Zełenskiego konieczna jest ścisła współpraca państwa z biznesem, by możliwie sprawiedliwie rozdzielać ograniczone zasoby energii i chronić życie mieszkańców.

Głos zabrał także przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk, który zaapelował do parlamentów innych państw, w tym Polski, o reakcję na – jak to określił – rosyjski terror.

Podkreślił, że po kolejnych atakach rakietowych i dronowych ukraińskie miasta zostały pozbawione podstawowych usług, takich jak prąd, woda i ogrzewanie. Mimo to instytucje państwowe nadal funkcjonują, a Ukraina – jak zaznaczył – walczy nie tylko o swoich obywateli, ale i o bezpieczeństwo całej Europy.

Źródło: PAP

Wojna w Ukrainie oczami jasnowidza Jackowskiego. Czy jest szansa na pokój?