Jeffrey Epstein i wątek "anielskich trąb". Ujawniono treść korespondencji

2026-02-18 11:37

Amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował kolejne materiały w sprawie Jeffreya Epsteina. W ujawnionych mejlach pojawia się temat roślin znanych jako "anielskie trąby", z których pozyskuje się groźną substancję psychoaktywną. Używka ta potrafi całkowicie podporządkować ofiarę woli sprawcy, a nawet trwale wymazać niektóre wydarzenia z jej pamięci.

Epstein hodował mordercze trąbki anielskie? Zamienia ludzi w zombie

i

Autor: New York State Sex Offender Registry via AP; Khairil Azhar Junos/ Shutterstock

Toksyczna roślina w kręgu zainteresowań Jeffreya Epsteina. Hodował anielskie trąby?

Kolejna porcja materiałów udostępnionych przez amerykański wymiar sprawiedliwości rzuca nowe światło na działania skompromitowanego miliardera. Z upublicznionych wiadomości wynika, że Jeffrey Epstein wykazywał zainteresowanie roślinami określanymi mianem "anielskich trąb". Chodzi o brugmansję, będącą źródłem silnie toksycznej skopolaminy. Substancja ta, choć w śladowych ilościach bywa stosowana w medycynie, w większych dawkach zyskała ponurą sławę jako środek odbierający wolę. Powoduje ona silne halucynacje i całkowitą dezorientację. Specjaliści wskazują, że jej przyjęcie czyni człowieka niezwykle podatnym na sugestie, a w skrajnych przypadkach prowadzi do utraty przytomności. W kontekście przestępczej działalności Epsteina właściwości tego środka budzą uzasadniony niepokój.

Idealne narzędzie do manipulacji i szantażu

Skopolamina jest szeroko wykorzystywana przez grupy przestępcze w Ameryce Południowej, zwłaszcza w Kolumbii. Ofiary poddane jej działaniu bezwolnie wykonują polecenia, a po ustąpieniu efektów toksycznych nie są w stanie odtworzyć przebiegu zdarzeń. Co istotne, wykrycie tego związku w rutynowych badaniach toksykologicznych sprawia duże trudności. W zabezpieczonej korespondencji Epstein dopytywał o specyfikę tych niebezpiecznych roślin, a w odpowiedzi otrzymał artykuł opisujący działanie pozyskiwanej z nich toksyny. Taki obrót spraw wywołał falę spekulacji na temat potencjalnego wykorzystania substancji do szantażu. Ujawnione e-maile to element gigantycznego zbioru akt. Jak poinformowała prokurator generalna Pam Bondi, upubliczniono ponad 3,5 miliona stron dokumentów.