Spis treści
Napięta sytuacja na linii Waszyngton-Teheran. Trump mówi o Europie i rakietach
Prezydent Stanów Zjednoczonych wykorzystał swoje orędzie o stanie państwa do skomentowania sytuacji na Bliskim Wschodzie. Napięcie w tym regionie od tygodni pozostaje nierozwiązany, a amerykańska administracja stanowczo żąda od Teheranu porzucenia programu nuklearnego. Irańczycy konsekwentnie zaprzeczają chęci budowy bomby, jednak Trump szuka kolejnych argumentów uzasadniających grożenie wojną. Przywódca USA wspomniał też o krwawym tłumieniu protestów w Iranie, w których miało zginąć nawet 32 tysiące osób. Mimo trwających negocjacji brak jest konkretnego porozumienia, a w regionie gromadzone są znaczne siły amerykańskie. Utrzymanie wojsk kosztuje fortunę, ale wpływowi sojusznicy, tacy jak Izrael, naciskają na zdecydowane działania.
Groźba ataku rakietowego na Europę
W trakcie przemówienia padły bardzo konkretne oskarżenia dotyczące możliwości militarnych Teheranu. Prezydent wskazał na bezpośrednie zagrożenie dla sojuszników Stanów Zjednoczonych.
"Opracowali już rakiety, które mogą zagrozić Europie i naszym bazom za granicą, i pracują nad budową rakiet, które wkrótce dotrą do Stanów Zjednoczonych Ameryki" - stwierdził prezydent USA.
"Jedno jest pewne. Nigdy nie pozwolę głównemu światowemu sponsorowi terroru (...) na posiadanie broni jądrowej" - dodał.
Trump odniósł się również do kwestii praw człowieka i brutalnego traktowania opozycji przez irański reżim.
"Powstrzymaliśmy ich przed powieszeniem wielu innych, grożąc poważnymi konsekwencjami. To naprawdę okropni ludzie "- mówił, odnosząc się do irańskich demonstrantów.
Mimo ostrych słów Donald Trump zadeklarował chęć dyplomatycznego rozwiązania sporu. Zaznaczył jednak, że strona amerykańska wciąż nie usłyszała kluczowej deklaracji o całkowitym porzuceniu planów zbrojeń nuklearnych.