Atak psów w Kalifornii. 26-letnia matka oddała życie za własne dziecko

2026-03-06 21:56

Makabryczne sceny rozegrały się na terenie posesji w amerykańskim stanie Kalifornia. Emily Panuco zginęła podczas niespodziewanego ataku trzech agresywnych psów. 26-letnia mieszkanka Arizony bez wahania rzuciła się na pomoc swojemu pięcioletniemu synowi i osłoniła go własnym ciałem przed rozjuszonymi zwierzętami. Bohaterska kobieta poniosła śmierć na miejscu zdarzenia. Poszkodowany chłopiec trafił do szpitala z poważnymi ranami, ale lekarze uratowali mu życie.

Szokujący atak psów w Big River. Emily Panuco zginęła ratując 5-letniego syna

Dramat rozegrał się 27 lutego w kalifornijskiej miejscowości Big River niedaleko granicy z Arizoną. To stamtąd przyjechała 26-letnia Emily Panuco, aby odwiedzić matkę i zobaczyć jej nowe szczeniaki. Według biura szeryfa hrabstwa Colorado River tygodniowe psy leżały w tekturowym pudle przed wejściem do budynku przy ulicy Wingfoot Court. Koszmar zaczął się, gdy pięcioletni syn kobiety zbliżył się do kartonu z zamiarem pogłaskania zwierząt. W ułamku sekundy trzy dorosłe osobniki przebywające na terenie posesji rzuciły się na bezbronne dziecko. Wśród nich była matka miotu, która najwyraźniej potraktowała chłopca jako zagrożenie dla swoich młodych. Emily Panuco natychmiast ruszyła na ratunek i własnym ciałem zasłoniła pięciolatka. Zdesperowana matka przyjęła na siebie atak stada i została wielokrotnie pogryziona. Rany okazały się zbyt poważne i 26-latka wykrwawiła się na miejscu tego makabrycznego zdarzenia.

Bohaterska postawa Emily Panuco. Kobieta pracowała w bibliotece i osierociła dwójkę dzieci

Atak pozostawił na ciele pięciolatka dwie poważne rany po ugryzieniach. Chłopiec trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy, po czym został wypisany do domu. Służby nie ujawniły rasy agresywnych psów. Zwierzęta zostały przejęte przez odpowiednie organy i uśpione, a sprawa wciąż jest badana. Rodzina ofiary zorganizowała zbiórkę na platformie GoFundMe. W opisie zaznaczono, że Emily Panuco była niezwykle oddaną żoną oraz matką pięciolatka i siedmiomiesięcznego niemowlęcia, a jej śmierć to bohaterski czyn. Kobieta pracowała w miejscowej bibliotece, gdzie według współpracowników z ogromnym zaangażowaniem wspierała najmłodszych i ich rodziny.

„Jeśli jakieś dziecko potrzebowało kogoś, kto stanie w jego obronie, Emily już tam była”

— tak brzmi fragment jednego z pożegnalnych wpisów. Bliscy zapamiętali 26-latkę jako osobę pełną energii i empatii, która zawsze chętnie pomagała innym.

„Czas, który z nami spędziła, dawał jej poczucie sensu, a jej pasja przenosiła się na wszystko, czego dotykała. To właśnie w niej kochałem najbardziej”

— wyznał w sieci jeden z jej współpracowników.