Spis treści
Świetny początek Polaków na Stadionie Olimpijskim
Rywalizacja przed piątą rundą cyklu rozpoczęła się od bardzo mocnego uderzenia gospodarzy. W pierwszej rundzie sprintu kibice zgromadzeni na wrocławskim obiekcie oglądali starcie Bartosza Zmarzlika z Jackiem Holderem. Liderzy klasyfikacji generalnej stoczyli zacięty bój, z którego ostatecznie zwycięsko wyszedł polski mistrz świata. W kolejnej parze Patryk Dudek skutecznie rywalizował na dystansie i pokonał Australijczyka Brady'ego Kurtza. Tym samym Polacy zaliczyli niezwykle udany start w dodatkowych zmaganiach.
Emocji dostarczył również bezpośredni pojedynek dwóch innych reprezentantów naszego kraju. Jadący z dziką kartą Maciej Janowski zmierzył się na torze z Kacprem Woryną i po równej walce okazał się szybszy od rodaka. Dzięki tym trzem zwycięstwom Polska wprowadziła aż trzech zawodników do fazy półfinałowej. Wydawało się wówczas, że gospodarze całkowicie zdominują zmagania na sprinterskich dystansach. Ostateczne rozstrzygnięcia przyniosły jednak niespodziewaną zmianę w układzie sił.
Jak przebiegał finał sprinterskiej rywalizacji?
W drugiej rundzie rywalizacji los przestał sprzyjać większości reprezentantów Polski. Bartosz Zmarzlik musiał uznać wyższość Brytyjczyka Roberta Lamberta w swoim wyścigu. Z kolei Patryk Dudek przegrał bezpośrednie starcie, w którym szybszy na torze okazał się Australijczyk Max Fricke. Jedynym biało-czerwonym z awansem do finału został ostatecznie Maciej Janowski. Doświadczony wrocławianin po dobrym starcie pewnie pokonał w półfinale Duńczyka Leona Madsena.
W decydującym biegu zawodnik gospodarzy popisał się najlepszym refleksem z taśmy i utrzymał prowadzenie do samej mety. Za plecami Polaka trwała zacięta walka, w której Robert Lambert wyprzedził Maxa Fricke'a w walce o drugą lokatę. Stawkę finalistów zamknął łotewski żużlowiec Andrzej Lebiediew. Zwycięzca powiększył swój dorobek w klasyfikacji generalnej Grand Prix o cenne cztery punkty. Główny turniej na tym obiekcie zaplanowano tradycyjnie na godzinę dziewiętnastą.