Spis treści
Wyjątkowe zachowanie kibiców przed meczem Raków Częstochowa - Górnik Zabrze
- Finałowe starcie o Puchar Polski poprzedzono poruszającym pożegnaniem nieżyjącego Jacka Magiery.
- Zgromadzeni na obiekcie fani uhonorowali wybitną postać polskiego futbolu 60-sekundowymi oklaskami.
- Wśród publiczności znajdował się Marek Magiera, który na własne oczy śledził ten pełen emocji moment.
- Brat zmarłego trenera przeżył na trybunach chwile głębokiego wzruszenia.
Sobotnie spotkanie o STS Puchar Polski stanowiło wielkie piłkarskie święto, jednak zanim na murawie zmierzyły się jedenastki Rakowa Częstochowa i Górnika Zabrze, na stadionie zapanowała chwila zadumy. Zgromadzeni kibice zjednoczyli się, aby oddać cześć zmarłemu 10 kwietnia szkoleniowcowi, Jackowi Magierze. Sympatycy obydwu zespołów zrezygnowali z tradycyjnej minuty ciszy. Zamiast tego trener został upamiętniony potężną, trwającą równe sześćdziesiąt sekund owacją na stojąco.
Przeczytaj także: Karol Nawrocki z niezwykłą rolą na finale Pucharu Polski. Tego jeszcze nie było!
W sektorze przeznaczonym dla fanów częstochowskiej drużyny na obiekcie PGE Narodowym zasiadł brat zmarłego trenera, Marek Magiera. Z bliska obserwował on, jak wielotysięczny tłum honoruje osobę o niezwykłym znaczeniu dla klubu spod Jasnej Góry. To właśnie w barwach Rakowa Jacek Magiera stawiał swoje premierowe kroki w piłkarskim świecie.
Kariera Jacka Magiery: Sukcesy z Legią Warszawa i reprezentacją Polski
Jacek Magiera uczył się piłkarskiego rzemiosła jako wychowanek częstochowskiego Rakowa i z tym zespołem był związany w pierwszych latach swojej sportowej ścieżki. Prawdziwy rozkwit jego talentu nastąpił po transferze do stołecznej Legii, gdzie święcił największe triumfy zarówno jako zawodnik, jak i trener. W trakcie swojej kariery reprezentował również barwy łódzkiego Widzewa oraz krakowskiej Cracovii.
Kiedy zakończył zmagania jako czynny piłkarz, z ogromnym powodzeniem rozpoczął pracę szkoleniową. To on zdobył z warszawską Legią tytuł mistrza kraju i poprowadził stołeczny zespół w prestiżowych rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów. Jego kompetencje oraz charyzma zostały docenione również w strukturach drużyny narodowej. W lipcu ubiegłego roku powierzono mu rolę asystenta selekcjonera reprezentacji Polski, gdzie u boku Jana Urbana kierował kadrą w ośmiu spotkaniach.
Wiadomość o niespodziewanym odejściu 49-letniego trenera wywołała wstrząs w całym środowisku sportowym. Inicjatywa kibiców oraz organizatorów podczas sobotniego finału Pucharu Polski bezbłędnie udowodniła, jak wielki ślad Jacek Magiera pozostawił w rodzimej piłce nożnej. Dla jego brata, który śledził to wszystko z perspektywy trybun, był to niewątpliwie moment przepełniony potężnym ładunkiem emocjonalnym i dumą.