Niezwykły powrót gospodarzy po przerwie
Sobotni mecz Ekstraklasy przyniósł ogromne emocje dla zgromadzonych na stadionie kibiców. Wisła Płock zremisowała na własnym boisku z Piastem Gliwice 2:2, choć pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości. W 24. minucie wynik spotkania otworzył Andreas Katsantonis, a niespełna kwadrans później Oliwier Leśniak podwyższył prowadzenie.
Po zmianie stron gospodarze zaprezentowali zupełnie inne oblicze i błyskawicznie przystąpili do odrabiania strat. Zaraz po wznowieniu gry bramkę kontaktową zdobył Olaf Kobacki, dając drużynie nadzieję na korzystny rezultat. W 67. minucie do siatki trafił Łukasz Sekulski, co ostatecznie zapewniło podział punktów między rywalizującymi zespołami.
- Cieszę się, że potrafiliśmy się podnieść - powiedział trener gospodarzy Adam Majewski.
- Z jednej strony jestem zadowolony, a z drugiej myślę, że to było dobre spotkanie, otwarte dla kibiców. Obydwa zespoły starały się grać ofensywnie, bo tak w sezonie, i my, i Piast, próbujemy grać. Moim zdaniem to spotkanie było dziwne, bo mogliśmy po sześciu minutach prowadzić 2:0 i wtedy nie wiadomo, jakby to się potoczyło. Niestety nie wykorzystaliśmy swojej sytuacji, a straciliśmy dwa gole.
- Dobrze, że nie straciliśmy wtedy jeszcze kolejnego gola. Za to mieliśmy świetną reakcję po przerwie. Praktycznie w pierwszej akcji strzeliliśmy kontaktową bramkę. Takie są mecze, że albo się złapie kontakt, albo dostaje z kontry. Jestem bardzo dumny z drużyny, bo udało się odrobić straty. Po przerwie mieliśmy przewagę nad Piastem, który stworzył tylko jedną sytuację, a my, przy odrobinie szczęścia, mogliśmy wepchnąć jeszcze jedną bramkę i byśmy to spotkanie wygrali — tłumaczył.
Jak trener gości ocenia defensywę?
Szkoleniowiec przyjezdnych, Daniel Myśliwiec, nie ukrywał rozczarowania postawą swoich zawodników w drugiej odsłonie rywalizacji. Według trenera gości defensywa zagrała poniżej oczekiwań, co pozwoliło przeciwnikom na szybkie wyrównanie. Pomimo wypracowanej przewagi w pierwszej połowie, drużyna z Gliwic straciła pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie.
Mimo błędów w obronie, sztab szkoleniowy docenił odwagę obu ekip i sam fakt zdobycia cennego punktu na trudnym terenie w Płocku. Wyjazdowy remis w Ekstraklasie zawsze stanowi istotną zdobycz, chociaż szkoleniowiec liczy na wyciągnięcie wniosków z tego potknięcia. Spotkanie okazało się niezwykle cenną lekcją zarządzania boiskowymi zasobami.
- Myślę, że powinniśmy zdecydowanie lepiej bronić, bo to, co było naszą dużą siłą w poprzednich meczach, dzisiaj zawiodło, nie zaprezentowaliśmy swojego poziomu — przyznał.
- Do przerwy mieliśmy, co chcieliśmy, czyli prowadzenie. Nie było żadnych powodów do obaw, do paniki, ale potem potrzebowaliśmy czasu, żeby – mówiąc kolokwialnie – się pozbierać. Stąd wynik wymknął się nam spod kontroli. Najważniejsze, że obie drużyny grały odważnie, dzięki temu było lepsze widowisko. Zdecydowanie wolę, jak dzieje się coś takiego, gdy piłkarze są w stanie, mają odwagę, pokazywać jakość. Nie zmienia to faktu, że remis na wyjeździe w ekstraklasie, trzeba oczywiście wziąć z poczuciem, że coś zdobyliśmy. Mam ndzieję, że ten mecz będzie dla nas lekcją, jak lepiej zarządzać swoimi zasobami – zakończył Myśliwiec.