Turniej ATP w 's-Hertogenbosch. Jak Majchrzak sięgnął po historyczny tytuł

Kamil Majchrzak wygrał turniej ATP po raz pierwszy w karierze. Polski tenisista triumfował na trawiastych kortach w holenderskim 's-Hertogenbosch. W wielkim finale imprezy rangi 250 pokonał faworyzowanego Alexa de Minaura z Australii po trwającym niemal dwie i pół godziny, bardzo zaciętym boju.

Turniej ATP w 's-Hertogen.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręka tenisisty odbijającego niską piłkę rakietą na trawiastym korcie, spod której pryska ziemia.

Droga do pierwszego finału turnieju ATP

Trzydziestoletni zawodnik pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego zapisał się w historii sportu. Kamil Majchrzak został zaledwie trzecim Polakiem, który odniósł zwycięstwo w turnieju singlowym w erze Open. Wcześniej tej sztuki dokonali jedynie Wojciech Fibak, mający na koncie piętnaście triumfów, oraz Hubert Hurkacz z ośmioma wygranymi. W drodze do decydującego starcia polski tenisista skutecznie eliminował z rywalizacji wyżej notowanych graczy z czołówki.

Zanim dotarł do finału, pokonał czwartego w światowym rankingu Kanadyjczyka Felixa Augera-Aliassime'a w spotkaniu ćwierćfinałowym. Następnie w półfinale okazał się lepszy od ósmej rakiety świata, czyli Rosjanina Daniiła Miedwiediewa. Przed finałem Polak notowany był na 76. miejscu w zestawieniu najlepszych tenisistów globu. Jego decydującym oponentem został 27-letni Alex de Minaur, który triumfował w tych samych zawodach w 2024 roku i aktualnie zajmuje szóstą pozycję w rankingu.

- Nie wiem, co powiedzieć. To dla mnie niesamowity moment. Alex jest jednym z najtrudniejszych przeciwników, z jakimi można się zmierzyć, więc wiedziałem, że muszę zagrać najlepiej jak potrafię - przyznał tuż po meczu Majchrzak, ale musiał przerwać, żeby udać się na dekorację.

Jak przebiegał decydujący mecz finałowy?

Było to trzecie bezpośrednie starcie tych zawodników na zawodowych kortach. Wcześniejsze mecze podczas Australian Open w 2022 roku i w Szanghaju w 2025 roku zakończyły się porażkami polskiego gracza bez wygranego seta. Tym razem pierwsza partia padła łupem Polaka po jednym kluczowym przełamaniu serwisu rywala w drugim gemie, co przełożyło się na wygraną 6:3. W drugiej odsłonie Australijczyk trzykrotnie przełamał podanie przeciwnika, zwyciężając tym samym pewnie 6:2.

Najbardziej wyrównana i zacięta okazała się trzecia partia, która trwała aż do tie-breaka. W nim niżej notowany tenisista z Polski prowadził już 5-2, jednak utytułowany rywal zdołał wyrównać stan rywalizacji. Ostatecznie przy piłce meczowej Australijczyk popełnił podwójny błąd serwisowy, kończąc spotkanie z końcowym wynikiem 6:3, 2:6, 7:6 (7-5) dla gracza z Piotrkowa Trybunalskiego. Po tym ogromnym sukcesie triumfator awansuje na 47. miejsce w rankingu, zdobywając życiowy wynik.

- Gratulacje dla Alexa, choć wiem, że nie takiego zakończenia meczu się spodziewał. Myślę, że to była walka do końca, rozstrzygała się dosłownie o włos. To dla mnie bardzo emocjonalny moment, nie będę kłamał. Postaram się powstrzymać łzy - przyznał Majchrzak podczas ceremonii dekoracji.

- Dziękuję swojemu teamowi, trenerom, rodzinie. Wszystkim, którzy mnie pchali do przodu w dobrych i złych momentach mojego życia. Nie mógłbym sobie wymarzyć wspanialszych osób wokół siebie. Jeżeli to słyszycie, to jeszcze raz dziękuję wam za wsparcie - kontynuował.

- To była wielka przyjemność grać tutaj, przy tak żywiołowo reagujących kibicach. Z pewnością chętnie tu wrócę w przyszłości - dodał.