Sobotni Puchar Świata w Wiśle: Słoweniec na szczycie, Polacy w cieniu

Sobotni konkurs Pucharu Świata w Wiśle przyniósł wiele emocji, jednak polscy kibice nie mają powodów do zadowolenia. Na skoczni im. Adama Małysza triumfował Słoweniec Domen Prevc, który nie dał szans rywalom. Najlepszy z Biało-Czerwonych, Piotr Żyła, uplasował się dopiero na 14. miejscu. Podium uzupełnili Niemiec Philipp Raimund oraz Japończyk Ryoyu Kobayashi.

PŚ w Wiśle - Prevc najlepszy, Polacy daleko

Słoweniec Domen Prevc zwyciężył w sobotnim konkursie Pucharu Świata w Wiśle Malince, drugie miejsce, ze stratą 6,8 pkt, zajął Niemiec Philipp Raimund. Trzeci był Japończyk Ryoyu Kobayashi, który odnotował 19 pkt straty do lidera.

Prevc zdominował konkurs, prowadząc także po pierwszej serii. Liderem Pucharu Świata pozostaje z kolei rodak zwycięzcy z Wisły - Anze Lanisek, który sobotnią rywalizację zakończył na 4. miejscu. 

Prezent na Mikołajki? Kibice musieli cieszyć się z małego podarunku

Ze złej strony pokazali się Polacy. Nasi zawodnicy zajęli odległe miejsca: najlepszy był Piotr Żyła, który uplasował się na 14. miejscu, Kacper Tomasiak ukończył na 25. pozycji, a Dawid Kubacki na 26. Tak słabego występu Polaków w Wiśle trudno szukać w archiwalnych wynikach. 

- Jeżeli popatrzymy na rezultaty, nie jest to zadowalający nas wynik. Ale co innego jeżeli popatrzymy na poszczególnych zawodników. Wiemy, jak było w Finlandii, a jak to wyglądało dzisiaj, szczególnie u Piotrka i Dawida, którzy w Ruce nie byli w konkursie, a dzisiaj zdobyli kolejne punkty - mówi trener Maciej Maciusiak. 

Jak dodaje szkoleniowiec, - Piotr, przy bardzo spóźnionym drugim skoku uzyskał odpowiednie metry i myślę, że ta druga próba była gdzieś w TOP 10 serii. Także to na pewno duże pozytywy.

Pierwszy występ w karierze w Pucharze Świata w Polsce ma za sobą Kacper Tomasiak. 

U Kacpra daje się troszeczkę we znaki chyba to, że występuje przed własną publicznością, ale jednak zalicza następny konkurs, kiedy nie wypada z trzydziestki - słyszymy.

Po pierwszej serii zawodów na skoczni im. Adama Małysza odpadli 31. Maciej Kot oraz 34. Paweł Wąsek

Troszkę szkoda Pawła, bo po wczorajszym skoku uśmiech był. Już wiedział, co ma zrobić i zabrakło troszeczkę lepszego skoku, a przede wszystkim normalnego Telemarku, tak, jak Paweł umie. Widzimy, jak naprawdę niewielkie różnice są między tym 30. a 10. zawodnikiem. Oczywiście ta szóstka odskakuje, ale tych 20 zawodników jest bardzo blisko siebie i trzeba oddawać perfekcyjne skoki, żeby tam być. Szkoda też dziś Maćka.  Tego farta troszeczkę brakuje - podkreśla Maciusiak. 

Z pewnością nie na taki wynik liczyli licznie zgromadzeni kibice, którzy nawet mimo słabego początku zimy naszych skoczków, przyjechali i gorąco dopingowali. Trener Maciusiak nie załamuje jednak rąk. 

- Myślę, że trzeba bardzo indywidualnie podejść do każdego  z zawodników.  Bo na pewno mimo słabych rezultatów,  ten optymizm w drużynie cały czas jest i pracujemy każdego dnia bardzo ciężko, żeby kolejne zawody były lepsze - kończy trener. 

ZOBACZ: SOBOTNIE ZAWODY PUCHARU ŚWIATA W WIŚLE

Skoki narciarskie. PŚ w Zakopanem