Spis treści
Jak wyglądały przygotowania Belga w Kalifornii?
Mimo oficjalnego zakończenia wyczerpującego sezonu startowego belgijski kolarz wciąż aktywnie spędza czas na rowerze. Zawodnik udał się do Stanów Zjednoczonych, by odwiedzić siedzibę głównego sponsora swojej drużyny Red Bull-Bora-Hansgrohe. Przy okazji tej podróży dwukrotny mistrz olimpijski z Paryża postanowił przetestować trasę przygotowaną na nadchodzące igrzyska w Los Angeles. Jak informuje branżowy portal cyclingnews.com, przejazd sześćdziesięciu pięciu kilometrów zajął mu równe dwie godziny. Swój trening na amerykańskich szosach sportowiec zarejestrował w popularnej aplikacji dla kolarzy.
Zaledwie dwudześcio sześcioletni zawodnik zapisał się w historii sportu podczas tegorocznych igrzysk we Francji. Został tam pierwszym kolarzem, który na jednych zawodach olimpijskich wygrał zarówno wyścig ze startu wspólnego, jak i jazdę indywidualną na czas. W swoim bogatym dorobku ma również triumfy w Tour de Pologne z 2020 roku oraz hiszpańskiej Vuelcie z 2022 roku. W sezonie 2024 okazał się najlepszym młodzieżowcem Tour de France, a w 2026 roku zajął w tym prestiżowym wyścigu doskonałe drugie miejsce. Ponadto zgromadził na swoim koncie łącznie pięć złotych medali mistrzostw świata oraz trzy triumfy w mistrzostwach Europy.
Jak przebiegały ostatnie starty wybitnego kolarza?
Pod koniec września bieżącego roku kolarz rywalizował w mistrzostwach świata rozgrywanych w Kanadzie. W Montrealu sięgnął po swój czwarty z rzędu tytuł mistrza świata elity w jeździe indywidualnej na czas. Niestety nie udało mu się spełnić marzenia o wywalczeniu podwójnej korony podczas jednego czempionatu globu. W wyścigu elity ze startu wspólnego zajął dopiero dwunastą pozycję w stawce. Do zwycięzcy całych zawodów stracił dokładnie dwadzieścia pięć sekund.
Swoje niepowodzenie zza oceanu powetował sobie podczas październikowych mistrzostw Europy w słoweńskim Sencur. Właśnie tam po raz pierwszy w swojej karierze wywalczył złoty krążek na Starym Kontynencie w wyścigu ze startu wspólnego. Na finiszu pokonał dosłownie o milimetry włoskiego zawodnika Giulio Ciccone. Po przekroczeniu linii mety sędziowie przez ponad dwie minuty analizowali zapis wideo, zanim ostatecznie ogłosili nazwisko triumfatora. Z uwagi na trudy rywalizacji Belg nie stanął już na starcie jazdy indywidualnej na czas w tym samym mieście.