Przełamanie Mai Chwalińskiej po tygodniach posuchy. Ważne słowa Polki po wygranej

2026-08-16 13:37

Polska tenisistka czekała na to ponad dwa miesiące. Maja Chwalińska zanotowała cenne zwycięstwo na kortach twardych w Cincinnati, bez problemu ogrywając Cristinę Bucsę. Po spotkaniu zawodniczka wyjawiła, co jest jej niezbędne, by utrzymać dobrą passę.

Uśmiechnięta tenisistka Maja Chwalińska mówi do mikrofonu podczas konferencji. O jej sukcesie w Cincinnati czytaj na Eska.
Autor: BRUNNER / Super Express

Maja Chwalińska melduje się w 3. rundzie

Od sensacyjnego finału podczas wielkoszlemowego French Open Maja Chwalińska długo musiała czekać na kolejną wygraną. Udało się to w jej debiutanckim występie w zawodach rangi WTA 1000 w amerykańskim Cincinnati. Polka pokonała Cristinę Bucsę 6:2, 6:2 i tym samym zameldowała się w 3. rundzie imprezy. Jej kolejną przeciwniczką będzie Diana Sznajder. Będzie to rewanż za półfinał tegorocznego turnieju na kortach Rolanda Garrosa.

Po wygranym pojedynku z Hiszpanką, Maja Chwalińska zabrała głos. Polska tenisistka poruszyła temat powrotu do zdrowia po urazie odniesionym w trakcie wielkoszlemowego Wimbledonu, z którym pożegnała się już na etapie 1. rundy.

QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka

- Ogólnie jestem zadowolona z tego, jak przebiegała regeneracja, ale to na pewno był proces ze wzlotami i upadkami. Było to trochę frustrujące, bo wcześniej miałam dobry moment i passę. Ale taki jest po prostu tenis, to sport, który czasem bywa brutalny. Trzeba to zaakceptować i wyciągnąć z tego wnioski - powiedziała Maja Chwalińska. - Jestem już zdrowa i bardzo się z tego cieszę. To inna gra niż na ziemi, ale lubię też korty twarde. Czuję, że potrzebuję po prostu więcej meczów i wtedy będę czuła się pewniej na korcie - dodała Polka.

WTA Cincinnati. Problemy Chwalińskiej na twardej nawierzchni

Doświadczenie Polki na kortach twardych w głównym cyklu jest niewielkie. W imprezach rangi WTA 1000 na takiej nawierzchni nie występowała ze względu na zbyt odległą pozycję w światowym zestawieniu.

- Jestem zawodniczką, która nie mam wielkich atutów w postaci potężnego serwisu czy mocnych uderzeń i nie zaserwuję 10 asów na mecz czy uderzeń kończących. Potrzebuję też rytmu meczowego. Byłam kontuzjowana, więc nie miałam wielu okazji do gry. A Toronto było nieprzyjemnym doświadczeniem, ale jest jak jest. To tenis i wiedziałam, że na początku będzie mi dość trudno - podkreślała Maja Chwalińska. - Z każdego zwycięstwa bardzo się cieszę. Naprawdę potrzebuję meczów. Dla mnie wszystko do tego się sprowadza, bo dużo trenowałam i naprawdę ciężko pracowałam. Teraz chodzi o mecze i o to, żeby walczyć o każdą piłkę. Postaram się złapać rytm, a potem możemy rozmawiać o celach rankingowych, ale na razie chodzi o to, żeby być zdrową i konkurencyjną - stwierdziła Maja.

MAJA CHWALIŃSKA O SZALEŃSTWIE PO FINALE ROLANDA GARROSA | CO Z DZIKĄ KARTĄ NA WIMBLEDONIE?

Rolki