Iga Świątek kontynuuje zwycięską serię
Polska tenisistka bez dłuższego odpoczynku przeniosła się do Stanów Zjednoczonych po triumfie w Kanadzie. W czwartkowym finale pokonała Kazaszkę Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3, a już w niedzielę mierzy się z kolumbijską kwalifikantką Emilianą Arango. Napięty harmonogram rozgrywek zmusza zawodniczkę do szybkiej adaptacji w nowych warunkach. Turniej w Cincinnati ma kluczowe znaczenie w kontekście przygotowań do zbliżającego się wielkimi krokami wielkoszlemowego US Open.
Niedawny sukces jest efektem mądrego planowania i dłuższego odpoczynku po zmaganiach na kortach Wimbledonu. 25-letnia zawodniczka z Raszyna przyznała, że czas spędzony poza rozgrywkami pozwolił jej na pełną regenerację. Solidna praca na treningach przełożyła się na bardziej cierpliwą i skuteczną grę w ostatnich dniach. To był jej pierwszy finał i zarazem pierwszy tytuł zdobyty w obecnym sezonie, wywalczony po trudniejszym okresie w karierze.
"Po prostu spakowaliśmy się, pojechaliśmy na lotnisko i to wszystko, jestem tutaj. Harmonogram jest napięty. Nie ma czasu na świętowanie. Ale wszystko w porządku, znajdę czas, żeby docenić to, co się stało i być za to wdzięczna. Bez tego nie ma sensu kontynuować. Trzeba poczuć smak tych chwil i je zapamiętać" - stwierdziła Polka, cytowana na oficjalnej stronie turnieju w Cincinnati.
"Było wspaniale. To było wszystko, czego potrzebowałam. Miałam czas na regenerację po Wimbledonie i wróciłam na korty o wiele bardziej wypoczęta i otwarta na nowe wyzwania. Mieliśmy dwa tygodnie. Praca, którą wtedy wykonaliśmy, była kluczem do lepszej gry w Toronto, do gry bardziej cierpliwej. Mogłam bardziej się starać, być bardziej solidna" - przyznała Raszynianka.
Jak była liderka radzi sobie z krytyką?
Zwycięstwo w Kanadzie stanowiło istotny punkt zwrotny w obecnym, bardzo wymagającym roku startowym. Brak wcześniejszych sukcesów i finałów w tym sezonie wywołał falę ostrej krytyki ze strony części kibiców. Polska tenisistka odniosła się do tych negatywnych komentarzy podczas ceremonii dekoracji po wygranym turnieju. Zawodniczka zaznaczyła jednoznacznie, że hejt jest powszechnym zjawiskiem i dotyka sportowców z różnych stron świata.
Teraz głównym celem Polki jest optymalne przygotowanie do nowojorskiego US Open, który rozpocznie się już 30 sierpnia. Będzie to dla niej ostatnia w tym roku szansa na zdobycie trofeum najwyższej rangi. Sztab szkoleniowy zawodniczki starannie monitoruje jej formę fizyczną oraz obciążenia treningowe. Zespół codziennie podejmuje decyzje dotyczące odpowiednich proporcji między intensywnym treningiem a niezbędną dla organizmu regeneracją.
"Nie ma jednej recepty, której można się po prostu trzymać. Mam wokół siebie swój zespół. Wiedzą, co jest dla mnie najlepsze. Obserwują mnie. Kiedy nadejdzie czas, aby skupić się bardziej na regeneracji lub na treningu, będziemy traktować to dzień po dniu i skupiać się na każdym kolejnym kroku" - powiedziała była liderka światowego rankingu.
"To nie tylko Polska, ale także Wielka Brytania, różne inne kraje. W zeszłym miesiącu ja się z tym zmierzyłam, zmierzył się z tym mój zespół. Nie chciałam, żeby to zakłóciło mój proces i określiło, kim jestem. Po prostu taki jest świat, w którym żyjemy i nie powinno tak być" - podkreśliła Świątek.