Niezwykły zwrot akcji w Toruniu! Polska sztafeta z medalem po dyskwalifikacji rywali

2026-03-21 13:26

Polska sztafeta mieszana 4x400 m zdobyła brązowy medal halowych mistrzostw świata w Toruniu w dramatycznych okolicznościach. Biało-czerwoni, biegnący w składzie Kajetan Duszyński, Anna Gryc, Marcin Karolewski i Justyna Święty-Ersetic, początkowo zajęli czwarte miejsce. Po dyskwalifikacji Jamajki mogli jednak cieszyć się z podium. Justyna Święty-Ersetic w poruszających słowach opowiedziała o łzach smutku, które w jednej chwili zamieniły się w łzy szczęścia, i mocno odpowiedziała krytykom.

Justyna Święty-Ersetic

i

Autor: Paweł Skraba Justyna Święty-Ersetic

Od łez rozpaczy do euforii w strefie wywiadów

Polska drużyna mieszana 4x400 metrów wywalczyła trzecie miejsce na podium halowego czempionatu w Toruniu, a wszystko to działo się w nieprawdopodobnych warunkach. Pierwotnie nasi zawodnicy uplasowali się na najgorszej, czwartej pozycji, jednak wykluczenie reprezentacji Jamajki sprawiło, że ostatecznie sięgnęli po krążek, co wywołało ogromne wzruszenie u Justyny Święty-Ersetic. Zawodniczka, którą wielu wysyłało już na sportową emeryturę, pokazała, że wciąż ma w sobie wolę walki, a swój sukces zadedykowała wiernym fanom. Jak przebiegała ta pełna napięcia sytuacja i jakie znaczenie ma ten sukces dla polskiego sportu?

Przeczytaj także: Awantura po powołaniach Jana Urbana. Znane nazwiska doprowadziły kibiców do szału

Uczucia, które targały polskimi biegaczami zaraz po przekroczeniu linii mety, były niezwykle silne. Ukończenie rywalizacji na czwartym miejscu to dla sportowca zawsze najtrudniejszy moment – pozycja tuż za strefą medalową boli najbardziej. Justyna Święty-Ersetic otwarcie płakała, będąc pewną, że upragnione trofeum uciekło im na samym finiszu.

"W momencie kiedy kibice zaczęli klaskać, mówili, że było super, że była walka, zalałam się łzami, bo tak bardzo chciałam tego medalu i w tym momencie myślałam, że się nie udało" - powiedziała Justyna Święty-Ersetic.

Sytuacja diametralnie zmieniła się podczas rozmów z dziennikarzami, kiedy to do naszej ekipy dotarły wieści o wyrzuceniu z wyników zespołu z Jamajki. Rozpacz błyskawicznie przerodziła się w ogromną radość. Kiedy Święty-Ersetic spojrzała na oficjalne rezultaty wyświetlane na ekranie, zaczęła krzyczeć ze szczęścia.

Zobacz też: Elita europejskiego tenisa obraduje w Gdańsku. PZT gospodarzem prestiżowego kongresu

"Dopiero chodzę, patrzę na telewizję i mówię, mamy ten medal! Jest to super uczucie i cieszę się, i nie mogę się doczekać, kiedy stąd wyjdę i kiedy zobaczę resztę mojego zespołu, bo tak naprawdę nie mieliśmy nawet możliwości razem się cieszyć" - dodała.

Justyna Święty-Ersetic ostro o końcu kariery

Wywalczenie medalu w tak szalonych realiach stanowiło dla utytułowanej Polki doskonałą okazję, by zamknąć usta krytykom kwestionującym jej aktualną dyspozycję. Biegaczka nie ukrywała, że dochodzące do niej głosy sugerujące, by zawiesiła kolce na kołku, sprawiają jej przykrość.

"Wiele jest takich kibiców i jest to przykre, bo ja już siedzę w tym sporcie 20 lat i trudno, żeby zawsze było super, ekstra, cudownie. Dużo osób mnie wysyła na emeryturę, ale jak widać w dalszym ciągu potrafię walczyć" - skomentowała reprezentantka Polski.

Polska lekkoatletka zaznaczyła również, że to właśnie lojalni kibice, wspierający ją bez względu na okoliczności, dają jej największą siłę do działania. Podkreśliła, że to z myślą o nich warto kontynuować tytaniczną pracę na treningach i startach.

Medal w Toruniu nakręca polską kadrę

Miejsce na najniższym stopniu podium to nie tylko ukoronowanie ciężkiej pracy, ale też ogromny impuls przed następnymi wyzwaniami. Już dobę później polskie drużyny sztafetowe miały ponownie pojawić się na bieżni.

Radio ESKA Google News

"Myślę, że ten medal dodatkowo nas zmotywuje jutro do walki o kolejny" - przyznała z optymizmem, wierząc także w dobry występ Natalii Kaczmarek w zmaganiach solowych.

Doświadczona zawodniczka nie kryła też zachwytu nad klimatem, jaki zapanował w Arenie Toruń. Zauważyła, że całe miasto oddycha lekkoatletyką, a fani szczelnie wypełniają obiekt, głośno wspierając startujących.

"Jak widać kibice są na trybunach, wiem, że na sesji popołudniowej dawno nie było miejsc. Ci kibice nie przychodzą i nie siedzą, tylko żyją z nami, przeżywają te emocje" - podsumowała Justyna Święty-Ersetic.